Wiadomości24 > Kultura > Muzyka > Florence Foster-Jenkins, kobieta, która chciała śpiewać
Autor

Beata Biały

4

offline (31 sierpień 2010 13:28)

Dział: Muzyka

Ocen: 5

  • Odsłon: 2904
  • Komentarzy: 6

Florence Foster-Jenkins, kobieta, która chciała śpiewać

2008-03-06 15:48, aktualizacja: 2008-03-06 15:48:57

Kiedy zbliża się 8 marca, często wspomina się kobiety wyjątkowe. Takie, które czegoś dokonały, z czymś się zmagały, coś (kogoś) pokonały. Słowem, niepospolite. Taka właśnie była Florence Foster-Jenkins. Kobieta, która nie umiała śpiewać.

Florence Foster-Jenkins / Fot. Wikimedia Commons http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Florence_Foster_Jenkins.jpgKiedy po raz pierwszy usłyszałam arię Królowej Nocy w wykonaniu Florence Foster-Jenkins, myślałam, że to jakiś żart. Wyraźnie stare nagranie, trzeszcząca płyta, skąpy, fortepianowy akompaniament, a na tle tego wszystkiego piskliwy, lekko drżący głosik, co rusz zwalniający tempo i mający wyraźny problem z utrzymaniem się we właściwej tonacji. Katastrofa! Sama, choć zupełnie niewykształcona muzycznie, nie zaśpiewałabym tego gorzej, a już na pewno czyściej. Skąd więc pomysł, by coś takiego nagrać i puszczać w radio?

Powód okazał się prosty. Otóż autorka tego wokalnego popisu była swego czasu ulubienicą amerykańskich melomanów, wykonawczynią największych operowych arii i klasycznych pieśni, ekscentryczną divą, której głos słyszały nawet mury nowojorskiej Carnegie Hall. Jak jednak doszło do tego, że ktoś tak kompletnie pozbawiony słuchu i głosu zaszedł aż na takie szczyty?

Pieniądze i ośli upór


Florence urodziła się w 1868 roku w Pensylwanii. Jako dziecko, brała lekcje muzyki i już wtedy zaświtało jej w głowie, że zrobi kiedyś karierę jako śpiewaczka. Jednak ojciec, trzeźwo oceniający jej muzyczny talent (a raczej jego ewidentny brak) uznał, że nie będzie pakował pieniędzy w tak niepewny biznes. Florence wyszła więc za mąż za pewnego lekarza. Ponieważ jednak małżonek także nie wykazywał entuzjazmu dla jej scenicznych planów, wkrótce się rozwiodła, po czym spokojnie poczekała, aż bezlitosny rodzic wyzionie ducha, co stało się faktem w 1909 roku.

Odziedziczona po ojcu (a później i po matce) spora suma pieniędzy pozwoliła Florence zacząć realizować marzenia. Z prawdziwie oślim uporem wkręcała się na muzyczne salony Filadelfii i Nowego Jorku. Stworzyła stowarzyszenie pod nazwą Klub Verdiego, a jej recitale zaczęły przyciągać coraz liczniejszą publiczność.

Trudno powiedzieć, co spowodowało, że stała się tak bardzo popularna. Być może, traktowana była jako swego rodzaju curiosum, dostarczające bardziej rozrywki niż prawdziwych muzycznych wzruszeń. Niewykluczone też, że magnesem przyciągającym publiczność było jej niezachwiane przekonanie o własnej wielkości i talencie.

Śpiewać każdy może?


Tak czy siak, trzeba przyznać, że w realizowaniu swoich planów Florence wykazała się ogromną determinacją. Nie odwiedli jej od tego ani rodzice, ani mąż, ani nawet złośliwe komentarze krytyki. Niczym Jerzy Stuhr w swojej popisowej piosence o śpiewaniu, zdawała się rzucać w twarz światu: "Bo ja się wcale nie chwalę, ja po prostu, niestety mam talent".

Jakimś cudem, ta fałszująca sopranistka spędziła życie dokładnie tak, jak chciała - śpiewając i nagrywając płyty. Tuż przed śmiercią, która nastąpiła w 1944 roku, dała ostatni koncert w Carnegie Hall. Można by sobie zadać pytanie, czemu to wszystko miało służyć. Czy nie szkoda było czasu, energii i - co tu kryć - sporych pieniędzy na to, by publiczność pękała ze śmiechu, słuchając, jak Jenkins "morduje" Mozarta? Odpowiedzi na to pytanie udzieliła sama Florence, mówiąc kiedyś podobno: "Mogą sobie gadać, że nie umiem śpiewać. Ale nikt nie będzie mógł powiedzieć, że nie śpiewałam."

Próbkę "talentu" Florence Foster-Jenkins można znaleźć tutaj Ale proszę, nie bądźcie dla niej zbyt surowi. Nie każdy ma przecież odwagę, by zrealizować swoje marzenia.

Oceń:

kobiety Florence Foster-Jenkins sopran śpiewaczka beztalencie marzenia

Komentarze: 6

Sortuj komentarze:

Katarzyna Lisowska 06.03.2008 23:48

Ocena: Ocena pozytywna 0 Ocena negatywna 0

Przynajmniej nie siedziała z założonymi rękami, mówiąc "to się nie uda". Wzór do naśladowania, niekoniecznie dla śpiewaków, ale dla każdego, kto wątpi, że chcieć to móc.
No i fajnie opisane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Małgorzata Michnowicz 06.03.2008 20:21

Ocena: Ocena pozytywna 0 Ocena negatywna 0

rzeczywiście wyjątkowa postać :) można tylko jej pozazdrościć uporu i dążenia do celu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mila Kristina Levis 06.03.2008 19:04

Ocena: Ocena pozytywna 0 Ocena negatywna 0

plus, fajnie się czytało :)
Florence Foster-Jenkins jest także prekursorem śmiechoterapii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta Wieszczycka 06.03.2008 18:46

Ocena: Ocena pozytywna 0 Ocena negatywna 0

(+) Świetny tekst. Owszem nagranie rzuca na kolana (ze śmiechu) ale z drugiej strony bardzo mi się podoba jej stwierdzenie
"Mogą sobie gadać, że nie umiem śpiewać. Ale nikt nie będzie mógł powiedzieć, że nie śpiewałam."
Zbyt często niestety mamy skłonności do nierobienia czegoś, w czym nie jesteśmy absolutnie świetni, zwykle nawet nie próbujemy, tylko łatwo rezygnujemy z marzeń. W szczególności kobiety, bo kobiety szczególnie boją się śmieszności. A może zamiast oglądać się na to "co ludzie powiedzą" warto czasem pozwolić sobie na spełnianie bardziej ekscentrycznych marzeń? :) Postać bez wątpienia wyjątkowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marika Przybył 06.03.2008 16:58

Ocena: Ocena pozytywna 0 Ocena negatywna 0

Florence Foster-Jenkins do czasu przeczytania tego teksu nie znałam. Aż mi wstyd.
Pięknie napisane, Beato. Plus!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszka Baranowska 06.03.2008 16:07

Ocena: Ocena pozytywna 0 Ocena negatywna 0

Intrygująca postać udawadniająca że nie ma marzeń nie do spełnienia. W Teatrze Polonia można zobaczyć Krystynę Jandę, która wciela się w Florence Foster-Jenkins

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama
Copyright 2010 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.