Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

100019 miejsce

"Florentynki" nasze imię... imię wspólne nam

Osiem uroczych utalentowanych dziewcząt z Katowic w latach 60. było pierwszymi na Śląsku girlsami, tworzącymi popularny żeński zespół wokalny. Dziś pewnie są już starszymi paniami, zmieniły stan cywilny i każda z nich poszła własną drogą.

Próba wokalana "Florenynek". Przy fortepianie pani Zofia Dyszkiewicz - Polskie Radio Katowice. / Fot. Na stole kawa, kilkanaście gazet sprzed pół wieku, a w głowie mętlik. W zmurszałym ze starości „Dzienniku Zachodnim” skupiłem uwagę na artykule: „Filipinki także na Śląsku”. Od razu odżyły we mnie wspomnienia sprzed pół wieku. W myślach przewinął mi się film moich dawnych dokonań, kiedy czułem w sobie muzę. Ale zacznę od początku… dla starszego pokolenia będzie to tylko wspomnieniem, a młodszemu zbliży tamte lata.

Początek lat 60. ubiegłego stulecia. Popularność szczecińskich „Filipinek” była tak wielka, że zrodziła się we mnie myśl o ich naśladownictwie. Wtedy największej na Śląsku placówce kulturalnej, Domu Kultury huty „Baildon” w Katowicach, zaproponowałem utworzenie żeńskiego zespołu wokalnego na wzór Filipinek. Projekt chwycił. Ogłosiliśmy zapisy dla utalentowanych i obdarzonych dobrym głosem dziewcząt. Każda miała przygotować dwie polskie piosenki. Przesłuchaliśmy ponad tysiąc dziewcząt, wybraliśmy czterdzieści, a z nich ósemkę najbardziej uzdolnionych: Halinę Adler. Brygidę Deternic, Jolantę Gierlotka, Halinę Hanusik, Genowefę Lemańczyk, Krystynę Mrzygłód, Teresę Sterlak i Jadwigę Binkowską.

Pani Zofia Dyszkiewicz i opiekun-twórca zespołu(autor artykułu) w otoczeniu "Florentynek" przy wejście do Domu Kultury huty "Baildon. Fot. Pryw. zbiory autora / Fot. Rozpoczęły się wielogodzinne próby emisji głosu i dykcji pod kierunkiem Zofii Dyszliewicz z Polskiego Radia. Ja w tym czasie głowiłem się nad repertuarem, który miał być oryginalny i świeżo skomponowany. Napisanie tekstów powierzyłem Jerzemu Czarskiemu, aktorowi z teatru Zagłębie, skomponowanie piosenek Jerzemu Haraldowi i Stanisławowi Lesińskiemu. Ten ostatni skomponował także melodię-sygnał, którym zespół rozpoczynał występ.

Pozostała teraz jeszcze sprawa nazwy zespołu. Ponieważ zespołowi patronowała huta „Baildon”, uznałem, że adekwatną nazwą będą „Florentynki”, ponieważ patronem hutników jest św. Florian. Następnie główkowałem, jak ubrać „Florentynki”? Po wielu konsultacjach z kostiumologami uznano, że najwłaściwszym strojem będą białe plisowane spódniczki i niebieskie żakieciki ze złotymi guzikami. Teraz pozostała jeszcze data premierowego występu. Najokazalszym było zbliżające się święto majowe. Wtedy osiem urodziwych dziewcząt wystąpiło w sali Domu Kultury, przed zgromadzoną na sali załogą huty „Baildon”.

Występ "Florentynek na estradzie dużego kręgu w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku w Chorzowie. Fot. Pryw. zbiory autora / Fot. A że jeszcze się nie znamy,

więc się pięknie przedstawiamy:

Florentynki - nasze imię,

imię wspólne wszystkim nam…

(słowa: Jerzy Czarski, muzyka Jerzy Harald)

zaśpiewały w rytmie walca-twista „Florentynki”. mKalendarz wskazywał datę 1 maja 1964 roku.

Głosy prasy:
„Dziennik Zachodni” (18 czerwca 1964 r.) „Florentynki” to osiem dziewcząt w wieku od 15 do 18 lat. Uczennice katowickich szkół ogólnokształcących i zawodowych, śpiewające pod kierunkiem Zofii Dyszkiewicz z Polskiego Radia. Wyspa pod żaglem w WPKiW w Chorzowie, ulubione miejsce spotkań młodzieży, zamieni się w parkiet taneczny. Przygrywać będzie parkowy kwintet muzyczny, a w przerwach oklaskiwane będą „Florentynki”, które podobno stają się konkurencją głośnych w kraju „Filipinek”.

Pani Zofia Dyszkiewicz i opiekun-twórca zespołu(autor artykułu) w otoczeniu "Florentynek" przy wejście do Domu Kultury huty "Baildon. Fot. Pryw. zbiory autora / Fot. „Trybuna Robotnicza” (3. VII.1964 r.) „Chorzowski Pak Kultury i Wypoczynku ma już swoich stałych bywalców. Każdej niedzieli ciągną tu tłumy ludzi pragnących odetchnąć świeżym powietrzem, posłuchać dobrej muzyki i piosenek. Kierownictwo WPKIW dokłada starań, aby jak najbardziej urozmaicać programy imprez. W niedzielę 5 lipca o godz. 17, impreza estradowa „Jutro będzie dobry dzień” w wykonaniu zespołu Jerzego Lewińskiego z udziałem coraz bardziej popularnych „Florentynek”.

„Dziennik Zachodni” (13 kwietnia 1965 r.) „Rok temu na scenie Domu Kultury huty „Baildon” w Katowicach zadebiutowało 8 sympatycznych dziewcząt, które w krótkim czasie rozsławiły swe imię. Mowa o „Florentynkach”, lubianych i cenionych na Śląsku za dobry repertuar i miłe głosy. Kierownikiem zespołu jest pani Zofia Tyszkiewicz, opiekunem ich pomysłodawca - redaktor Rajmund Czok”.

„Życie Częstochowy” (6-7 czerwca 1965 r.) „Zespół wokalny „Florentynki”, znany z Radia i Telewizji, zaprezentuje się publiczności częstochowskiej po raz pierwszy. W repertuarze m.in. walc-twist „Florentynki”, „Madison”, Bellano”, „Konik na biegunach” i „Do-Re-Mi”.

W październiku 1964 r. „Florentynki” wystąpiły w katowickej TV z półgodzinnym programem rozrywkowym „Bawcie się z nami”. Katowicka rozgłośnia Polskiego Radia nagrała i wyemitowała kilka piosenek. Śląskie Media wyrażały bardzo pochlebne opinie, co powodowało, że „Florentynki” stały się zespołem wziętym i często zapraszanym.

Znajdź nas na Google+


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.