
Większość handlowców z nowej hali targowej na pl. Barlickiego paradowała wczoraj w białych T-shirtach z napisem: "Kupcy w zgodzie z ekologią". Okazało się jednak, że udział w akcji niektórych z nich ograniczył się tylko do tego. - Gdy kupowałam chleb, pani zapytała, czy życzę sobie torebkę ekologiczną. Za to jabłka zapakowano mi bez pytania w foliówkę - mówi Alina Klimek spotkana w hali.
- Dalej będę dawać klientom foliówki. W co mam na przykład zapakować kalafiora? - pyta pani ze stoiska warzywnego. Podobnie było w Leroy Merlin w Manufakturze oraz Żabce przy skrzyżowaniu ul. Wschodniej i Jaracza. Torebek papierowych nie mieli nawet w sąsiednim... sklepie papierniczym.
Dla odmiany w jednym ze sklepów sieci Rossmann "Dzień bez foliówek" potraktowano bardzo restrykcyjnie. Pani, która kupiła tam większą ilość kosmetyków, poprosiła o torebkę. - Nie ma! Dziś "Dzień bez foliówek" - odrzekła stanowczo ekspedientka.
W Centralu z pakowaniem nie było problemu, ale foliówki zostały zastąpione papierowymi torbami, podobnie jak w pobliskiej budce z warzywami. W Urzędzie Miasta Łodzi rozpoczęło się natomiast zbieranie podpisów pod projektem ustawy zakazującej w całym kraju używania jednorazowych toreb foliowych. A Krzysztof Piątkowski, radny PiS, pomysłodawca akcji, rozdał radnym i urzędnikom bawełniane torby na zakupy wielokrotnego użytku (uszyli je więźniowie jednego z polskich aresztów).
(tas, msm)