Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5361 miejsce

Formuła 1. Blaski i cienie sezonu 2012

Kolejny sezon w Formule 1 za nami. Poznaliśmy już odpowiedzi na najważniejsze pytania, teraz przyszedł czas na podsumowanie. Kto zachwycił, a kto rozczarował?

 / Fot. EPA/MIGUEL GUTIERREZ

Pokazali klasę


Sebastian Vettel (Red Bull): Trzecie z rzędu mistrzostwo świata ponownie było okupione walką do ostatniego wyścigu. Choć Vettel miał w tym przypadku łatwiej, aniżeli dwa lata wcześniej (gdzie nie był stawiany w roli głównego faworyta), nie mógł być pewny kolejnego tytułu. Na początku sezonu Red Bull zmagał się z brakiem dmuchanego dyfuzora, który rok temu dał mistrzom świata ogromną przewagę nad resztą. Po zakończeniu europejskiej części sezonu, gdy Vettel znajdował się w klasyfikacji na 4. miejscu, doszło do odrodzenia. Od GP Singapuru "Seb" rozpoczął gonitwę za Alonso, z której ostatecznie wyszedł zwycięsko.

Fernando Alonso (Ferrari): Rzadko się zdarza by kierowca dysponując tak słabą konstrukcją, prowadził w mistrzostwach przez ponad cztery miesiące. Szansa na tytuł ponownie przepadła (ponownie lepszym okazał się Vettel). Choć nie ukończył tylko dwóch eliminacji (w Belgii i Japonii), strata punktów w tych dwóch wyścigach okazała się kluczowa dla losów mistrzostw. Hiszpan zwyciężył w trzech wyścigach i trzynastokrotnie stawał na podium. Ferrari powinno mu gorąco podziękować za to, że swoimi niesamowitymi występami skutecznie zakrył niedoskonałości ich tegorocznej konstrukcji, której wróżono miejsce w środku stawki.

Zaskoczyli pozytywnie


Kimi Räikkonen (Lotus): Jeżeli ktoś przed sezonem zastanawiał się czy Kimi po dwuletniej nieobecności straci cokolwiek ze swojej szybkiej jazdy, jaką prezentował w Ferrari, my odpowiadamy: nie! Można odnieść wrażenie, że nie tylko nie stracił, ale zyskał coś równie cennego. To spokój i ogromna dawka luzu w swoich poczynaniach, czym Kimi dał wyraz wygrywając w Abu Zabi. Jako jedyny kierowca w stawce przejechał pełny dystans wszystkich eliminacji i raczej nie szukał konfliktów na torze. Räikkonen znów jest na ustach wszystkich, a jego przyszłość w F1, jak na razie, rysuje się w jasnych barwach.

Sergio Perez (Sauber): Meksykanin początkowo był łączony z Ferrari, ostatecznie podpisał kontrakt z McLarenem. Takiego obrotu spraw mógłby mu pozazdrościć niejeden młody adept wyścigowego rzemiosła. Wystarczyły dwa sezony by Sergio wyrobił sobie markę naprawdę szybkiego kierowcy. W dodatku bolid Saubera był uznawany za jeden z najszybszych w stawce, który świetnie obchodzi się z ogumieniem. To był ten moment, który Perez wykorzystał z nawiązką. Szkoda tylko, że po świetnych występach przychodziły zdecydowanie gorsze, podczas których 22-latek przybierał rolę marudera, a nie klienta z pozwoleniem na wejście do czołówki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.