Facebook Google+ Twitter

Formuła 1: Czterech muszkieterów w drodze po mistrzostwo

Tegoroczny sezon F1 jest bliżej, niż dalej szczęśliwego końca. Po 10 z 17 wyścigów rywalizacja o najcenniejsze laury jest niezwykle emocjonująca. Konkuruje ze sobą czterech kierowców z dwóch najlepszych teamów - Ferrari i McLaren'a. Zobacz jak wyglądała ich dotychczasowa droga do zwycięstwa!

Mechanicy Hondy sprawdzają opony na zapleczu toru Nuerburgring. / Fot. PAP/ EPA/GERO BRELOERJuż dawno kibice "królowej sportów wyścigowych" nie byli świadkami tak wyrównanej rywalizacji. Aż czterech zawodników konkuruje ze sobą o miano najlepszego kierowcy sezonu 2007.
To dzięki wspaniałym umiejętnościom, ale przede wszystkim dzięki rewelacyjnej pracy mechaników, zawodnicy stajni Ferrari i McLaren zdominowali rywalizację o tytuł indywidualnego mistrza świata. Przyjrzyjmy się poczynaniom "wielkiej czwórki" w dotychczasowej, tegorocznej rywalizacji:

4. miejsce - Kimi Raikkonen - Ferrari - 52 punkty
Fin jeździ w miarę regularnie, choć po jego wynikach widać "fale". Wygrał otwierające tegoroczny sezon GP Australii, przywiózł następnie dwukrotnie najniższy stopień podium, by w kolejnych czterech wyścigach zdobyć zaledwie 10 punktów. Jak przystało na chłodnego realistę ze Skandynawii, potrafił zebrać się w sobie i przed niedzielnym wyścigiem zwyciężył 2 razy - we Francji i Wielkiej Brytanii. Gdyby nie niedzielne problemy z bolidem, prawdopodobnie dojechał by wysoko, czym potwierdziłby zwyżkę swojej formy. Z dwóch kierowców Ferrari, to Fin wydaje się być groźniejszy dla szalejącego Hiszpana i jego brytyjskiego "kolegi" z McLarena. Nie boi się ostrych starć, czym pokazuje swoje stalowe nerwy. W perspektywie kolejnych GP może to okazać się jego atutem i z pewnością pozwoli mu włączyć się do walki o tytuł.

3. miejsce - Felipe Massa - Ferrari - 59 punktów
W sześciu na dziesięć wyścigów oglądaliśmy Brazylijczyka na podium. Ciekawa jest jednak inna statystyka. Massa czterokrotnie uzyskiwał "pole position", ale podczas tych wyścigów, tylko dwa razy wygrał (Bahrajn, Hiszpania). Oczywiście jest to sucha statystyka, która może nie odzwierciedlać rzeczywistych możliwości kierowcy z Ameryki Południowej. Gdy popatrzymy jednak na styl jazdy Felipe, to możemy odnieść wrażenie, iż jest on mniej zdeterminowany, niż jego konkurent z zespołu. Widać było to podczas ostatniej GP, kiedy praktycznie nie walcząc oddał prowadzenie Alonso. Nie chce mi się wierzyć, że jego bolid był gorzej przygotowany i nie był w stanie dogonić Hiszpana. Atutem Brazylijczyka jest to, że z każdego wyścigu - poza jednym wyjątkiem - przywozi punkty. Jest regularny, a w walce o tytuł ta cecha może okazać sie najistotniejsza.

2. miejsce - Fernando Alonso - McLaren Mercedes - 68 punktów
Dwa zwycięstwa i jedno "pole position" - to dorobek dwukrotnego mistrza świata. Alonso jest trochę w cieniu brytyjskiego debiutanta, jednak pomału zaczyna radzić sobie z presją rodaków i bagażem osiągniętych sukcesów. Odzyskuje stopniowo to, co było jego wielkim atutem - nieustępliwość i wola walki. Pokazał to w ostatnim wyścigu nie poddając się i uparcie goniąc prowadzącego Brazylijczyka. Widać, że ponownie wróciła pewność siebie, która była nieco przytłumiona, po oszałamiających wynikach Hamiltona. Była to dla Alonso zupełnie nowa sytuacja. Do tej pory to on był liderem w zespołach, w których jeździł. Nie miał wtedy aż tak silnej konkurencji. To prawdziwy test dla Hiszpana, który może udowodnić, że jest wielkim kierowcą i zdobyć trzecie mistrzostwo lub zostać wielkim przegranym tegorocznych zmagań. Nie po to przechodził do McLarena, by przegrywać z debiutantem.

Brytyjski kierowca Lewis Hamilton z zespołu McLaren Mercedes "dokazuje" na gokarcie na zapleczu toru Nuerburgring. / Fot. (jkm) PAP/ EPA/CArmen Jaspersen1. miejsce - Lewis Hamilton - McLaren Mercedes - 70 punktów
"Cudowne dziecko" brytyjskich wyścigów dostało w ostatnim GP zadyszki. To pierwsza taka sytuacja, że Hamilton nie załapał się na podium, ba... nawet nie zdobył punktu. Dwa zwycięstwa, cztery razy drugie miejsca, to niezwykły wynik. Pokazuje, że połączenie utalentowanego kierowcy i świetnej pracy mechaników może dać wspaniałe rezultaty. Ale Hamilton, to nie cyborg i na pewno będzie popełniał błędy. Nie da się przejechać całego sezonu, non - stop będąc na piedestale. Jest niezwykle groźny, ale na jego potknięcia czeka trzech równie groźnych kierowców.

Kto wyjdzie zwycięsko z tej rywalizacji? Pozostaje nam czekać do... 21 października. Wtedy będziemy mądrzejsi o ostatnie siedem wyścigów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Fotki sie nie powiekszaja :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.