Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4996 miejsce

Formuła 1. GP Indii: Vettelowski wyścig

Zwycięska seria Sebastiana Vettela trwa. Reprezentant Red Bulla powtórzył sukces z ubiegłego roku, wygrywając GP Indii.

 / Fot. PAP/EPATo już czwarty wyścig z rzędu, w którym Niemiec zgarnia pełną pulę. Jednak tym razem Vettel postanowił (już teraz) zapisać się złotymi zgłoskami w annałach sezonu 2012 z innego powodu. Po raz pierwszy w tym roku, podczas jednego weekendu zwyciężył we wszystkich sesjach treningowych, kwalifikacjach oraz wyścigu. Po raz kolejny Sebastian był bezkonkurencyjny. Już na stałe do słowniczka Formuły 1 zawitało wyrażenie „Vettelowski wyścig” – taki, w którym 25-latek od startu do mety jest liderem rywalizacji. Choć w tym sezonie takich zawodów było niewiele, bowiem na pięć zwycięskich „czasówek” Sebastian przecinał linię mety jako pierwszy „tylko” dwukrotnie.

Jednak bez względu na statystykę, Vettel trafił na najbardziej odpowiedni okres, by seryjnie zwyciężać. Do zakończenia mistrzostw zostały jeszcze trzy eliminacje (Abu Zabi, Stany Zjednoczone i Brazylia), a Niemiec powiększył swoją przewagę nad Fernando Alonso do trzynastu punktów. Co prawda, w sytuacji, gdzie zawodnik będący niepokonanym od ponad miesiąca, łatwo o samozachwyt i dekoncentrację. Wydaje się jednak, że Red Bull obecnie ma swoje „pięć minut”.

Alonso nie traci kontaktu

Mimo wszystko kibice, dla których śledzenie Formuły 1 nie wiąże się z dopingiem dla określonego kierowcy, nie mogą być zawiedzeni. Po części mogą podziękować Fernando Alonso za jego walkę o jak najwyższą pozycję we wczorajszym wyścigu. Reprezentant Ferrari po starcie z trzeciego rzędu już na pierwszych okrążeniach toczył zacięte boje z duetem McLarena. Po czterech kółkach już był przed nimi, a w końcówce rywalizacji wyprzedził Marka Webera i dzięki serii szybkich przejazdów był najszybszym kierowcą na torze. Vettel jednak odjechał zbyt daleko Hiszpanowi, by ten mógł pokusić się o wyprzedzenie swojego najgroźniejszego rywala w walce o tytuł.

O tym, że Alonso znalazł się przed Weberem nie świadczy tylko i wyłącznie wysokie tempo dwukrotnego mistrza świata. Australijczyk większość czasu musiał bardziej rywalizować z własnym samochodem, niż z rywalami. W RB8 36-latka zawiódł system KERS, przez co skuteczna jazda na jednym z najszybszych torów w kalendarzu była zadaniem niewykonalnym. Na domiar złego dla „Sympatycznego Kangura” po piętach zaczął mu dreptać Lewis Hamilton. Tym razem jednak Webber był już nieuchwytny.

Gdy słowa nie idą w parze z czynami

Zarówno Hamilton, jak i Jenson Button z ostatecznego rezultatu rywalizacji nie mogą być zadowoleni. Po udanych kwalifikacjach, w których obaj angielscy kierowcy znaleźli się bezpośrednio przed Red Bullami, z ich wypowiedzi można było wnioskować, że ich tempo jest bardzo wysokie. Biorąc pod uwagę ostatnie wyścigi za takim zachowaniem duetu McLarena zdążyliśmy już zatęsknić. Szczególnie żywo reagował Hamilton, który zapowiadał walkę o zwycięstwo. Wystarczył tylko dobry start.

Ten jednak nie przebiegł po ich myśli. Hamilton już na pierwszych metrach dał się ograć na chwilę Buttonowi oraz Alonso i mimo chwilowego odzyskania straconej pozycji, przez resztę zawodów Anglik oglądał plecy Hiszpana. Ponadto mistrz świata z sezonu 2008 musiał uporać się z wadliwą kierownicą – przy redukcji biegów zmieniał je prawą zamiast lewą ręką. Wymiana problematycznego sprzętu została dokonana przy okazji pierwszej wizyty w alei serwisowej.

Tylko jeden postój

Dla Buttona kluczowym momentem w zawodach był pierwszy przejazd na miękkich oponach. 32-latek jako jeden z pierwszych (nie licząc Jeana-Erica Vergne’a oraz Michaela Schumachera, którzy już na początku wyścigu uszkodzili swoje bolidy, wskutek kolizji) zameldował się u swoich mechaników. Wczesny zjazd nie pomógł Brytyjczykowi, ponieważ po powrocie na tor utknął za Romanem Grosjeanem. Ponadto taktyka w niedzielę nie odegrała kluczowej roli. Oprócz wspomnianych wyżej Vergne’a oraz Schumachera na wyścig z dwoma postojami zdecydowali się również Sergio Perez i Pastor Maldonado (reszta stawki w alei serwisowej pojawiła się tylko raz). W ich przypadku nie przyniosło to znaczących korzyści. Na pocieszenie Jensonowi zostało wykręcenie najszybszego okrążenia w wyścigu.

Grand Prix Indii nie będzie mile wspominał również Lotus. Zarówno lider ekipy z Enstone, Kimi Raikkonen, jak i Romain Grosjean nie zabawili w gronie najlepszych. Miejsca pod koniec pierwszej dziesiątki w świetle solidnej porcji poprawek, jaką przywieźli do Nowego Delhi (wraz z zmodyfikowaną wersją wydechu) nie są dla nich szczytem marzeń. Niestety, po kłosie słabych kwalifikacji (7. i 11. pozycja) oraz nietrafionych ustawień samochodu trudno było liczyć na coś więcej. O ile Grosjean, dzięki temu, iż miał wolny wybór w kwestii doboru ogumienia (jako jeden z czterech kierowców startował na twardej mieszance), zanotował w zawodach skromny awans, o tyle Raikkonen z E20 nie mógł nic więcej wycisnąć. Dla Fina dodatkowym problemem jest fakt, iż jego trzecia pozycja w mistrzostwach świata nie jest już tak mocna. Kimi, bowiem, powoli już czuje na swoich plecach oddech Webbera oraz Hamiltona.

GP Indii – wyniki:

1. Sebastian Vettel (Niemcy/Red Bull) – 60 okrążeń
2. Fernando Alonso (Hiszpania/Ferrari) + 9.4
3. Mark Webber (Australia/ Red Bull) + 13.2
4. Lewis Hamilton (Wielka Brytania/McLaren) + 13.9
5. Jenson Button (Wielka Brytania/McLaren) + 26.2
6. Felipe Massa (Brazylia/Ferrari) + 44.6
7. Kimi Raikkonen (Finlandia/Lotus) + 45.2
8. Nico Hulkenberg (Niemcy/Force India) + 54.9
9. Romain Grosjean (Francja/Lotus) + 56.1
10. Bruno Senna (Brazylia/Williams) + 1:14.9

Klasyfikacja generalna kierowców po 17 eliminacjach:

1. Sebastian Vettel (Niemcy/Red Bull Racing) – 240 pkt
2. Fernando Alonso (Hiszpania/Ferrari) – 227 pkt
3. Kimi Raikkonen (Finlandia/Lotus) – 173 pkt
4. Mark Webber (Australia/Red Bull Racing) – 167 pkt
5. Lewis Hamilton (Wielka Brytania/McLaren) – 165 pkt

Klasyfikacja generalna konstruktorów po 17 eliminacjach:

1. Red Bull Racing – 407 pkt
2. Ferrari – 316 pkt
3. McLaren – 306 pkt
4. Lotus – 263 pkt
5. Mercedes GP – 136 pkt
Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.