Facebook Google+ Twitter

Formuła 1. Testy w Jerez – podsumowanie

„Raz na wozie rad pod wozem”, czyli próby udoskonalenia bolidu F1.

W dniach od 1 do 5 marca, na torze Circuito Permanentne de Jerez położonym w hiszpańskim mieście Jerez de la Frontera odbyła się jedna z ostatnich sesji testowych Formuły 1. Ten hiszpański obiekt już od roku 1990 nie gościł u siebie cyrku Formuły Jeden, ale wszystkie ekipy chętnie korzystają z niego, by odbyć tam jazdy próbne, które w tym roku są bardzo ważne, gdyż w czasie trwania sezonu wprowadzono całkowity zakaz testów. Tor mierzy 4.428 km długości, a jego rekordzistą jest siedmiokrotny mistrz świata Formuły 1, Michael Schumacher – rekord wynosił 1:15.629 s.

W testach udział wzięło aż osiem zespołów: Mclaren, Ferrari, BMW Sauber, Renault, Toyota, Williams, Red Bull oraz Force India (pierwszy raz z nowym bolidem). Najlepsza okazała się Toyota na czele z Timo Glockiem, wykręcając najlepsze czasy drugiego i trzeciego dnia. Najlepszym czasem całych testów może popisać się Sebastian Vettel (Red Bull), który wykręcił pierwszego dnia (1:19,055). Dwa ostatnie dni należały do Fernando Alonso (Renault) i Nicka Heidfelda (BMW Sauber). Pogoda przez większość czasu nie dopisywała zespołom. Temperatura była dość niska jak na hiszpańską pogodę, pracę utrudniała też mżawka i czasem padający deszcz.

Niespodziewanie Mclaren, razem z aktualnym mistrzem świata Lewisem Hamiltonem, miał sporo problemów.
Przegrzanie silnika do tego stopnia, że kierowca jechał przez aleję serwisową z płonącą tylną częścią nadwozia, a czwartego dnia był aż o 1,3 sekundy wolniejszy od autora najszybszego okrążenia (F. Alonso). Ponadto Mercedes wciąż „eksperymentuje” z tylnym skrzydłem. W przedostatnim dniu używał spoilera w specyfikacji z 2008 roku. Powodem ciągłych zmian może być zbyt szybkie zużywanie się tylnych opon.
Ferrari zaprezentowało nową wersję układu wydalniczego, z którą wcześniej było tak wiele spekulacji co do zgodności ich z obowiązującym regulaminem.

Trzeciego dnia stajnia z Maranello odnotowała awarię elektroniki, a czwartego w bolidzie Kimiego Raikkonena awarii uległ system hydrauliczny. BMW Sauber natomiast miało problemy z czujnikiem, który powiadamia kierowcę o problemach z silnikiem. Był to fałszywy alarm.

Poza tym testy można raczej zaliczyć do udanych dla ekipy Roberta Kubicy. Renault pokazało się z dość dobrej strony na czele z Fernando Alonso, który jeździł o wiele lepiej od swojego kolegi z zespołu Nelsona Piqueta. Toyota także może poszczycić się dobrymi wynikami, poza niespodziewaną awarią węża tankującego paliwo oraz małym wypadkiem Jarno Trullego ostatniego dnia testów. Red Bull zaliczył kilka awarii, pierwszego dnia był to efektowny wybuch silnika, innych awarii zespół nie ujawnił. Williams zaprezentował ostateczne barwy teamu oraz kontrowersyjne pionowe płetwy znajdujące się za głową kierowcy. Force India nie obyło się bez problemów. Pierwszy i drugi dzień – problemy z systemem paliwowym, trzeci dzień posłuszeństwa odmówił wał napędowy.

Testy, jak sama nazwa wskazuje to tylko testy. Każdy team ma inny program testowy, jeden jeździ z dużą ilością paliwa na pokładzie, inni z małą. Należy podchodzić do nich z dystansem, ponieważ zespoły skupiają się teraz nad rozwojem bolidu, a nie walką o jak najlepsze czasy. Niektóre drużyny wykonują w końcówce dnia najszybsze okrążenia z bardzo małą ilością paliwa w celach promocyjnych.

Najlepszym rozwiązaniem jest poczekanie z oceną przynajmniej do kwalifikacji w Australii, które odbędą się już 28 marca – gdzie zespoły pokażą swój prawdziwy potencjał.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.