Facebook Google+ Twitter

"Forrest Gump" - największy książkowy zawód

Czy książka musi być zawsze lepsza od filmu? Okazuje się, że nie! Wystarczy przeczytać "Forresta Gumpa" Winstona Grooma i porównać go z filmem Roberta Zemeckisa.

okładka / Fot. Zysk i S-ka"Forrest Gump" to słodko-gorzka opowieść o marzeniach, które jeśli się tego bardzo chce, można spełnić. Tylko na niektóre rzeczy trzeba poczekać dłużej. Tytułowy bohater to prosty chłopak, który cierpi na łagodną odmianę autyzmu. Nie miał zbyt szczęśliwego dzieciństwa, miał problemy w szkole, w dodatku musiał nosić "specjalne buty" (szyny ortopedyczne), które wzbudzały śmiech u rówieśników. Jednak miał też miłe wspomnienia z tego okresu, gdyż od początku towarzyszyła mu Jenny Curan, w której potem się zakochał. Przez lata znajomości ich losy się ze sobą przeplatały, spotykali się, tracili kontakt na długie lata i tak w kółko.

Już w dorosłym życiu, mimo swojej choroby i wskutek zbiegów okoliczności Forrest uczestniczył w najważniejszych wydarzeniach w historii Stanów Zjednoczonych - w tym w wojnie w Wietnamie. Poznał prezydenta Johna Kennedy'ego i Lyndona Johnsona. A nawet zdobył spory majątek. Przez całe życie był przez wszystkich wykorzystywany w taki czy inny sposób i nawet o tym nie wiedział. Nawet przez Jenny, która wracała do niego, tylko wtedy gdy miała problemy.

Zazwyczaj jest tak, że książka jest lepsza od swojej filmowej adaptacji. Scenarzysta często wyrzuca jakieś istotne wątki, bez których zrozumienie całości jest trudne albo, co gorsza, doda coś od siebie, z kolei reżyser ma zupełnie inne wyobrażenie niż czytelnik, który inaczej widzi bohaterów oraz świat przedstawiony w książce. Ten aktor jest za wysoki, tamta aktorka w ogóle nie nadaje się do tej roli. I tak można by narzekać w nieskończoność. Jednak są wyjątki od reguły - a mianowicie "Forrest Gump" Winstona Grooma.

"Forrest Gump" to jeden z moich ulubionych filmów. Genialna rola Toma Hanksa, w dodatku film otrzymał 6 nominacji do Oscara. Pamiętam, że nagrałam go sobie na kasetę magnetowidową, gdy leciał kiedyś w telewizji i dzięki temu obejrzałam go kilka razy. Nic na to nie poradzę, że lubię komedie romantyczne.

Potem dowiedziałam się, że to adaptacja książki pod tym samym tytułem. Nie ukrywam, że byłam jej bardzo ciekawa. Teraz wiem, dlaczego ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Czytanie jej to było prawdziwe piekło. Język powieści jest bardzo bardzo prosty, jakby pisał to pięciolatek. Ja rozumiem, że główny bohater nie należał do bystrzaków, ale w filmie zostało to świetnie pokazane. Natomiast w książce bohater jest wręcz wulgarny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.