Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

42784 miejsce

Francuskie klimaty i gorące serca - Zabrze

Życie lubi pisać nam różne scenariusze. Nikt z nas nie wie, kiedy znajdziemy się sytuacji, w której będziemy potrzebowali pomocy osób trzecich. W takim momencie znalazł się Pan Gomulnicki.

Mikołaj Gomulnicki oraz dary pochodzące od sponsora Kaufland / Fot. Fotogr. Ryszard BudniakW sobotni październikowy wieczór restauracja zabrzańskiego hotelu „Ibis” zamieniła się w maleńki Paryż. Zaproszeni goście we francuskiej atmosferze nie tylko mogli posłuchać wzruszających piosenek Edith Piaf, ale również obejrzeć ognistego tańca can-cana. Występy „prawdziwego” mima Eliasza Zeitouny’ego oraz wykonanie przez niego scenicznych kalamburów dały możliwość wszystkim uczestnikom tego wieczoru wygrać wiele nagród ufundowanych przez sponsorów. Pytania konkursowe były sprawdzianem wiedzy o Francji. Paryskie klimaty dopełniły francuskie specjały przygotowane przez kucharza hotelu „ibis” Sebastiana Machałę i jego załogę.

Najważniejszym celem tego wieczoru było nagłośnienie i opowiedzenieZałoga hotelu "Ibis" Zabrze wraz z dyrektorem Moniką Michałek / Fot. Fotogr.Ryszard Budniak historii o chorym dziecku Mikołaju i jego ojcu. W artykule „Człowieczy los nie jest bajką ani snem” można przeczytać o sytuacji, w jakiej znalazła się ta rodzina. Jest też podany link do materiału, w którym redakcja SE.pl opisuje z jaką determinacją ojciec Mikołaja, Bronisław Gomulnicki walczył… i nadal walczy o swojego syna, pomimo przeciwności losu, żelaznych, bezlitosnych urzędowych przepisów, które nijak mają się do życiowych zmagań ludzi dotkniętych przez los. Chęć ludzi dobrej woli, wyciągnięcie ręki w ich kierunku pozwoli na zminimalizowanie ich problemów. Wystarczy chcieć!

Can-can w wykonaniu Policealnego Studium Wokalno Baletowego Gliwice / Fot. Fotogr.Ryszard BudniakJa, jako organizator, przy współudziale dyrekcji hotelu „Ibis” chciałam złożyć wielkie podziękowania Pani Monice Michałek i całemu zespołowi za włączenie się w zorganizowanie tego szczytnego wieczorku. Uczestnicy „Francuskiego wieczoru” zobowiązali się wziąć udział w II „edycji” , która będzie miała miejsce 4 listopada, tym razem w klimatach lat 60. i 70. (informacja o miejscu będzie wcześniej podana), a będziemy mówić o pomocy, jaką udało się nam zorganizować dla Mikołaja i ojca, który znalazł się w krytycznej sytuacji.
Powiemy, jak zakończyła się się aukcja internetowa dzieł, którą prowadzi (do końca października) Witold Berus (malarz-artysta).

Czytaj więcej -->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Janka Balicka
  • Janka Balicka
  • 17.10.2011 22:11

Byłam, widziałam. Gratuluję Jolu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolu, jak trzeba kochać ludzi aby poświęcać tak dużo czasu,przy tak dużym wysiłku.Wielkie moje uznanie i szacunek oraz podziękowania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolu!!! Co dobrem od nas wyjdzie, dobrem do nas powróci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu dziękuję...była to naprawdę ciężka praca, duży wysiłek...ale udało się, przede wszystkim dla oczekujących pomocy...mam nadzieję, że żaden darczyńca nie wycofa się z obietnic..
Warto pomagać...dobro wraca..
pozdrawiam i zapraszam 4 listopada na II część.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo za szczytny cel, pomysł i wykonanie !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetny pomysł i organizacja. Brawo! A kto podziękuje Jolancie Budniak?
Och, gdybym tam była, zrobiłabym to na pewno. Pozdrawiam i życzę jeszcze wielu takich pomysłów i imprez.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.