Facebook Google+ Twitter

Frankfurt. Wymarzone i bezkonkurencyjne targi książki

Jeśli kogoś interesuje książka – musi być we Frankfurcie. Ja bywam tu z ciekawości i dziwię się, gdy słyszę powszechnie głoszone opinie, że targi za każdym razem są takie same. Moim zdaniem zawsze są inne i fascynujące.

Oto obraz polskiego stoiska pozbawionego opieki, na regałach zaledwie kilka nieciekawych książek, niedbale ułożonych. / Fot. Rajmund CzokKażda impreza targowa ma wiele wad, jedne są małe i trwają krótko, drugie ogromnie duże i trwają za długo. Lista pobożnych życzeń jest bardzo długa. Prawda jest taka, że nie ma targów idealnych. Ale Frankfurt jest tylko jeden i Frankfurckie Targi Książki zawsze są wyjątkowe. Przytłaczają wielkością, tam nigdy nie ma czasu i co roku ma się poczucie, że bardzo dużo stoisk zostało pominiętych i nie obejrzanych. A poza sferą targów jest jeszcze szeroki program kulturalny. To zdecydowanie mocny punkt targów frankfurckich, jeśli wziąć pod uwagę kilkaset wieczornych spotkań z autorami w klubach i kawiarenkach, obejrzeć dziesiątki interesujących wystaw i projekcji filmowych.

Przygodni zwiedzający usiedli jedynie dla chwilowego wypoczynku przez dalszym zwiedzaniem niezliczonych stoisk. / Fot. Rajmund CzokNa tegorocznych targach zdążyłem raptem odwiedzić jedynie kilkadziesiąt stoisk. Obok setek tysięcy książek, albumów i E-Booków, dostałem niemal zawrotu głowy. Patrząc na to wszystko oczyma dziennikarza, moja optyka i oczekiwania były, siłą rzeczy, inne niż osób bezpośrednio zaangażowanych w wydarzenia targowe. Takie spojrzenie ma swoje zalety. Czego innego od targów oczekuje dziennikarz, czego innego wydawca i jeszcze innego przypadkowy odwiedzający. Warto o tym pamiętać zwłaszcza wtedy, gdy czyta się nieraz w prasie rozbieżne opinie.

Oto kolejny przykład, jak polscy edytorzy pojmują udział w targach książki. Ekspozycja przedstawia żałosny obraz. / Fot. Rajmund CzokNa frankfurckich targach książki bywam od blisko ćwierć wieku i za każdym razem wyczekuję ich z ogromną niecierpliwością. Jeśli kogoś interesuje książka – musi być we Frankfurcie. Ja bywam na nich z ciekawości i dziwię się, gdy słyszę powszechnie głoszone opinie, że targi za każdym razem są takie same. Moim zdaniem zawsze są inne i fascynujące. Tej fascynacji każdorazowo dodaje „gość honorowy” targów – co roku inny kraj – promujący narodowo-twórczą kulturę danego kraju. W tym roku fascynowała nas Argentyna, która przez szereg tygodni prezentowała w różnych miastach Hesji bogaty dorobek literacki oraz przemiany polityczno – społeczne, dokonane w tym dalekim kraju.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł interesujący i bardzo trafne spostrzeżenia autora. Będąc na Targach przez trzy dni, podobnie odebrałam polskie stoisko. W tym roku mamy rok Chopina, spodziewałam się podkreślenia tego wydarzenia poprzez jaką dekorację, napisy informujące o tym, popiersie Chopina itd. Przede wszystkim spodziewałam się pokazania wszystkich książęk związanych z Chopinem które wyszły w tym roku. Niestety było kilka i tylko tych na których można zarobić...? Książka "pod strzechy" nie została pokazana a to chyba dlatego, że strzech już w Polsce nie ma?
Autor art. ma rację, że pokazuje się na Targach ciągle tych samych autorów (tak jakby innych w Polsce nie było) na półce dokładnie widać.
Rzucały się w oczy polskie wydawnictwa katolickie...widać takie mają pieniądze.
Jestem też rozczarowana polską edycją wydawniczą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.