Pozycja materiału w rankingach:
Na półkach w księgarniach ciężko jest znaleźć dobre pozycje dotyczące I wojny światowej. "Front zachodni 1917-1918" to obowiązkowa pozycja dla każdego historyka i nie tylko.
Po brutalnych bitwach pod Verdun i Sommą wojska sprzymierzone usiłowały zakończyć I wojnę światową na froncie zachodnim w roku 1917. Rozpoczęto zakrojoną na szeroką skalę ofensywę francuską w Szampanii, którą na północy pod Arras wspierali Brytyjczycy. Ataki nie przyniosły spodziewanych rezultatów, a żołnierze francuskiej armii zaczęli się buntować. W rezultacie ciężar głównych walk wziął na siebie Brytyjski Korpus Ekspedycyjny i w taki sposób stoczono trzecią bitwę pod Ypres. Zobacz także:
Artykuły
(308)
Galerie
(13)
Średnia ocen
(4.49)
Wiek: 22 | Miejscowość: Kórnik | Kraj: Polska
O mnie: Studiuję dziennikarstwo na wydziale prawa i komunikacji społecznej w Wyższej Szkole Umiejętności Społecznych w Poznaniu. Ukończyłem także roczny kurs psychologiczno-socjologiczny z zakresu public relations oraz psychologii biznesu i reklamy. Od... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jan Kowalski 20.08.2011 15:08
Totalna kompromitacja: połączenie: niewiedzy, propagandy i głupoty.
Autorzy sprawiają wrażenie ludzi, którzy nie wiedzą co piszą, zś polski redktor naukowy kompromituje sie pozwalając, aby jego nazwisko firmowała taką chałę.
Książka przy deklarowanej przez twórców bezstronności nie tylko zionie otwartą nienawiścią do Austro-Węgier, które nazywa wielokrotnie "trupem", zaś każda operacja podejmowana przez ich żolnierzy końcu sie nieodmiennie klapą. z której ratują ją jedynie dzielni sprzymierzeńcy, nie tylko przemilcza cale epizody wojny (np. w przypadku ofensywy Wisła-San armie AW, które stanowiły 3/4 sil sprzymierzonych w ogóle nie są wspomniane, zaś operacja ( w odróżnieniu pod bitwy pod Łodzią) pod Krakowem i bitwa pod Limanową wogole nie istnieje), ale i normalnie, świadomie przeinacza fakty, kłamie w żywe oczy i fabrykuje niesitniejące zdarzenia.
Np. opis zajęcia Lwowa przez Rosjan jest nieomal poetyczny i dramatyczny: Moskale toczą prawdziwą batalie, humanitarnie strzelają pod głowami słowiańskich żołnierzy AW, aby nie zrobić im krzywdy, ci zaś z wdzięczności poddają sie całymi dziesiątkami tysiecy rzucając sie w obkjęcia braci Rosjan ( nie - Słowianie uciekają), itd, itp (str. 57 i n.). W rzeczywistości Lwow został oddany 3 wrześnie 1914 roku i ewakuowany z wojsk, a uderzenie rosyjskie trafiło tu w próżnię, a opis nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Wcześniej dowiadujemy się (str.52), że 26 sierpnia 3 Armia AW generała Brudermanna dotarła do rosyjskich( sic!) umocnień w Galicji zwanych linia "Gniłej Lipy" (Skąd mialaby sie wziąć rosyjska linia umocnień w austro-wegierskiej Galicji w kilka dni po przekroczeniu jej granic przez wojska rosyjskie autor nie tłumaczy!)
Następnie dowiadujemy sie, że Auffenberg otrzymał od Conrada rozkaz skierowania się na południe w celu wsparcia armii Brudermanna, który to stan okazał się katastrofalny i że w efekcie Rosjanie zajęli Lwów i dotarli pod Przemyśl.
W rzeczywistości manewr Auffenberga (zresztą dość skuteczny) miał miejsce po zajęciu Lwowa przez Rosjan, a nie przed nim i był częścią wielkiej operacji (tzw, drugiej bitwy pod Lwowem, czyli pod Rawą Ruską), o której anglosaski matoł oczywiście nie słyszał.
Dalej dowiadujemy się też od owego pseudohistoryka-idioty (inaczej bowiem nie można nazwać autora), że Rosjan witali we Lwowie entuzjastycznie wszyscy słowiańscy mieszkańcy (tzn. Polacy i Ukraińcy), a Rosjanie wkrótce przywrócili miastu słowiańska nazwę w miejsce niemieckiego "Lemberg"!
O tym, że Galicja cieszyła się od 1868 roku rozległa autonomią i że językiem urzędowym był tu polski, a Lwów był w dokumentach oficjalnych polskim Lwowem - anglosaski debil również nie słyszał. { W tym miejscu nie wytrzymał nawet polski redaktor naukowy dzieła prof Schramm i zamieścił stosowny komentarz w przypisie!}
Szczytem wszystkiego jest opis ocalenia Austro-Węgier przez Niemcy i odparcia rosyjskiego "walca parowego". Wg autorów wojska austro-węgierskie były tak nędzne, że wcielono je bezpośrednio do 9 armii niemieckiej, ktora dzielnie pod dowództwem niemieckim (niemieccy oficerowie mieli tu dowodzić austro-wegierskimi kompaniami) ocaliła Kraków! . Autora nie obchodzi, że było zupełnie odpwrotnie: To właśnie armnie austro-węgierskie wobec śłabości niemieckiej 9 armii musiały osłonić i ratować niemiecki Śląsk na długim odcinku frontu od Piotrkowa Trybunalskliego po Kraków i to niemiecka grupa Woyrscha została im taktycznie podporządkowana, a nie na odwrót.
Nie muszę oczywiście pisać, bo i tak się domyślacie, że Gorlice były wg radosnych autorów owego dziełka wyłacznie dziełem niemieckim ( mieli wysłać na ratunek Austro -Węgrom rzekomo ponad 350 tys. ludzi!) i tylko oni osiągnęli wszystkie sukcesy wiosennej ofensywy...
Nie chcę za długo nudzić i podaję tylko niektóre kwiatuszki idiotyzmów , którymi raczą nas autorzy "Frontu Wschodniego" z błogosławieństwem naukowym polskiego redaktora merytorycznego prof. dr hab. Tomasza Schramma, który nie wstydził się zgodzić n
5. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie oraz 80. urodziny Wojciecha Kilara. Relacja
(odsłon: +566)