Facebook Google+ Twitter

Frontem do klienta

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2007-08-08 11:10

Klient to skarb. Z takiego założenia wychodzą wszyscy handlowcy. Sposoby na przyciągnięcie potencjalnego kupca do sklepowej kasy są różnorakie.

Jedni plakatują witryny informacjami o promocjach i rabatach, inni organizują degustacje i poczęstunki. Są też tacy, którzy deklarują, że w sprzedaży mają tylko zdrową żywność, a najbardziej zdeterminowani wychodzą do klienta, czasami wprost na ulicę. Warzywa, owoce w skrzynkach przed sklepem to częsty widok na gorlickich ulicach i osiedlach.

- Prawo nie zabrania wystawiania takiego towaru przed sklep. Oczywiście dotyczy to tych produktów, które wymagają umycia przed jedzeniem - wyjaśnia Maria Bryg, dyrektorka gorlickiego sanepidu. Prawo wprawdzie nie zabrania, ale zdrowy rozsądek podpowiada coś innego. Ustawianie skrzynek z towarem tuż przy ruchliwej drodze z pewnością nie dodaje im wartości odżywczych. Kurz z ulicy, spaliny samochodowe, psy, to tylko kilka mankamentów takiego eksponowania towaru. Jednym to nie przeszkadza, inni omijają takie miejsca.

- Nie zjadłabym takich owoców. Tu chyba jest tylko ołów. Dziwi mnie też, że właściciel decyduje się na to. Przecież on nawet nie widzi, kiedy ktoś zabiera ze skrzynki jabłko czy pomidora i idzie spokojnie dalej, nie płacąc za towar - mówi Małgorzata Kosiba, przechodząca obok jednego z takich sklepów.
Starsza pani, nakładająca do woreczka śliwki miała odmienne zdanie.
- Nie zwracam uwagi, tej chemii w żywności jest tak dużo, że nie robi mi to różnicy. A poza tym, akurat w tym sklepie, jarzyny są tańsze niż na bazarze - przekonuje.

Innym sposobem na zachęcenie klientów do zakupów, są zapewnienia, że mają tylko zdrową żywność. Takie określenie to tylko chwyt marketingowy. Sprzedawcy na gorlickim tzw. maślanym rynku zapewniają, że ich produkty są wolne od pestycydów, oprysków i konserwantów. Każdy mówi "mam sprawdzone źródło", a prawda jest taka, że zaopatrują się na tych samych giełdach, co sklepy i supermarkety.
- Aby żywność była naprawdę ekologiczna musi pochodzić z gospodarstw posiadających odpowiedni certyfikat. Proces przejścia z produkcji konwencjonalnej na produkcję ekologiczną trwa około dwóch lat - wyjaśnia Jan Belniak, kierownik gorlickiego biura Małopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Produkt z takiego gospodarstwa jest opatrzony numerem atestu, logo firmy, która nadała certyfikat i tylko ten można uznać za wartościowy.

(HGA)
 / Fot. nieznany/ APP/ CAF / Fot. nieznany/ APP/ CAF / Fot. nieznany/ APP/ CAF

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.