Facebook Google+ Twitter

"Frutti di Mare" - rock po brytyjsku

Frutti di Mare to jak na dzisiejsze czasy prawdziwy oryginał na polskiej scenie muzycznej. Można powiedzieć, że na swoim pierwszym krążku muzycy zaserwowali nam niezłe "owoce morza" po brytyjsku.

 / Fot. okładka płyty "Frutti di Mare"Patrząc na aktualną scenę muzyczną w Polsce można zauważyć tendencje do ewolucji rocka w pop-rocka. Niestety odnoszę wrażenie, że zaczyna zacierać się granica między czystym popem a pop-rockiem, co w gruncie rzeczy prowadzi do komercjalizacji zespołów i ogólnego osłabiania się pozycji muzyki rockowej. Przeciwnie rzecz ma się na wyspach brytyjskich, gdzie rock nadal zachowuje formę, a pop-rock nie staje się popem. Poza tym rozwija się tam rock alternatywny, indie rock, co oznacza, że zespoły mają większe pole do eksperymentowania; ale cały czas jest to rock.

Takim, można by rzecz "brytyjskim akcentem" na polskiej scenie muzycznej stał się zespół Frutti di Mare. Wniósł on na polską scenę właśnie coś z brytyjskiej kapeli. Trzeba powiedzieć, że dużo łatwiej jest u nas zaistnieć z kawałkami, które można uznać za podążające z nurtem polskiego pop rocka niż z czymś zupełnie nowym. Frutti di Mare zadebiutowali na rynku z bardzo oryginalnym materiałem. Ich płyta jest bardzo różnorodna. Można powiedzieć, że jest to swojego rodzaju eksperyment, ale jak najbardziej udany.

Na płycie znajdują się: "Disco Cowboy" - utwór nawiązujący muzycznie do początków rocka, "Hey Jimmy", "Toilet Song" czyli piosenki jak najbardziej utrzymane w klimatach tego co określiłem mianem "brytyjskiego akcentu". To jednak nie wszystko. Na płycie znajdziemy także punkrockowy utwór "Beta" oraz country- rockowy kawałek "Aligator". Łącząc to wszystko w całość powstaje nam coś na kształt indie rocka, czyli rocka niezależnego. Mamy tu do czynienia z próbą zrobienia czegoś nowego, zakończoną sukcesem.

Wracając do piosenek to trzeba przyznać, że melodia łatwo "wpada w ucho". Podobnie rzecz ma się z prostymi, można by nawet powiedzieć banalnymi tekstami. Muzyka jest jak najbardziej relaksująca i potrafi wprowadzić w chilloutową atmosferę.

Płytę "Frutti di Mare" można uznać za bardzo udaną i innowacyjną na polskim rynku muzycznym. Pozostaje nam czekać na kolejne (miejmy nadzieje równie udane i równie innowacyjne) płyty zespołu. Można mieć nadzieję, że nie pozostanie on w cieniu niezależności indie rocka, ale będzie w dalszym ciągu podbijał polski rynek, nie tracąc jednocześnie na oryginalności.

Posłuchaj utworu "Toilet Song" w wykonaniu Frutti di Mare:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Jeżeli macie ochotę posłuchać brytyjskiego rocka - MAnic Street Preachers zagoszczą na Szczecin Rock Festival 2009
http://www.szczecinfestival.com/pl_root
Będzie ostra zabawa !!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

warto wspomnieć że Frutti di Mare ma związki personalne z LAO CHE :D - klawiszowiec Wieża. Na płycie FdM jest wpomagane przez Lao/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.