Facebook Google+ Twitter

Fukushima I - drugi Czarnobyl?

Światowe media już trzeci dzień donoszą o dramatycznych wydarzeniach w elektrowni atomowej Fukishima. Władze japońskie uspokajają jednocześnie ewakuując z okolic elektrowni tysiące mieszkańców. Czy Japonii grozi drugi Czarnobyl?

 / Fot. EPA/FRANCK ROBICHONO wypowiedź dla Wiadomosci24.pl na temat wydarzeń w japońskiej elektrowni poprosiłem Pana prof. dr inż. Andrzeja Strupczewskiego, Przewodniczącego Komisji Bezpieczeństwa Jądrowego IEA Świerk. Warto dodać, że Pan Andrzej Strupczewski obecnie opracowuje wytyczne Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej do oceny sytuacji z ciężkimi awariami elektrowni jądrowych.

Tomasz Hens: Z informacji podawanych w mediach wynika, że w elektrowni Fukushima I został uszkodzony system chłodzenia. Temperatura rdzenia znacznie się podniosła. Wnioskuję, że Japończycy zastosowali inny rodzaj reaktora niż przewidziane dla przyszłych elektrowni atomowych w Polsce oraz inny niż działający w Świerku pod Warszawą. Jaki?
Andrzej Strupczewski: W EJ Fukishima pracuje reaktor energetyczny z wodą wrzącą. Jest to inny reaktor niż w Świerku, a także odmienny od reaktorów budowanych we Francji, zwanych reaktorami z wodą pod ciśnieniem (PWR) (tego typu reaktory mogą być budowane w polskich elektrowniach atomowych - red.). W reaktorze z wodą wrzącą para wodna wytwarza się już w rdzeniu reaktora i płynie bezpośrednio do turbiny. Natomiast w reaktorze PWR gorąca woda podgrzana w rdzeniu reaktora płynie do wytwornicy pary, tam oddaje ciepło do wody obiegu wtórnego, która przemienia się w parę płynącą do turbiny. Z punktu widzenia bezpieczeństwa różnica polega na tym, że w reaktorze BWR (reaktor w elektrowni Fukishima - red.) radioaktywna woda z rozpuszczonymi w niej substancjami radioaktywnymi takimi jak jod płynie w obiegu poza obudową bezpieczeństwa. Natomiast w reaktorze PWR wszystkie obiegi radioaktywne są wewnątrz obudowy bezpieczeństwa. Poza obudową nie ma jodu.
Układy awaryjnego chłodzenia rdzenia są potrzebne, bo po wyłączeniu reaktora jego moc spada ale ciepło resztkowe jest nadal generowane i trzeba je odebrać od paliwa. Wskutek trzęsienia ziemi nastała utrata zasilania elektrycznego z sieci i układy bezpieczeństwa były zasilane z awaryjnych generatorów na terenie elektrowni. Ale po godzinie uderzyła fala tsunami- wysoka na 7 metrów – i uszkodziła generatory awaryjne. Wtedy - w warunkach nadzwyczaj trudnych, po trzęsieniu ziemi i po tsunami - inżynierowie uruchomili generatory awaryjne przewoźne. Wystarczyły one do napędzania układów bezpieczeństwa w blokach 2 i 3, ale w bloku nr. 1 układ wysokociśnieniowy nie działał. Dlatego podjęto przygotowania do zrzutu ciśnienia, by uruchomić układ niskociśnieniowy i wtrysnąć do reaktora wodę morską. Operację tę zakończono o 9.20 w niedzielę, 13 marca. Od tego czasu reaktor jest chłodzony bez przeszkód wodą morską.

W związku z awarią w elektrowni Fukishima ogłoszono 4 stopień zagrożenia w Międzynarodowej Skali Wydarzeń Nuklearnych i Radiologicznych (INES). Co to oznacza?
Jest to zagrożenie mniejsze niż było przy awarii w Three Mile Island, gdzie uległ zniszczeniu rdzeń reaktora, ale nikomu poza reaktorem nic się nie stało. 4 stopień zagrożenia był 30 lat temu przy przepaleniu jednego zestawu paliwowego w elektrowni jądrowej St Laurent we Francji, również bez żadnych strat zdrowia lub życia ludzi. W przypadku elektrowni Fukushima wydzielenia radioaktywne poza elektrownię były małe, jak oświadczył dyrektor ds. informacji w kancelarii premiera Japonii, były one „minimalne”.

Czy ewakuacja ludności w promieniu 20 km od reaktora oznacza adekwatną reakcję służb japońskich, czy sytuacja jest o wiele gorsza niż jest podawana w oficjalnych komunikatach?
Jednym z powodów ewakuacji były trudności w chłodzeniu rdzenia reaktora nr 1 opisane powyżej. Ponadto, wobec tego, że podczas awarii zniszczona została ściana budynku hali turbin i prawdopodobnie został częściowo uszkodzony obieg parowy, do atmosfery wydostał się jod, który krążył w obiegu wodno-parowym. Zagrożenie to nie było wielkie i szybko maleje, ale aby uchronić ludność przed wdychaniem radioaktywnego jodu władze zarządziły chwilową ewakuację. Była to decyzja zgodna z zasadami bezpieczeństwa. Zagrożenie szybko maleje i wkrótce ludzie będą mogli wrócić do domów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Będę teraz baczniej przyglądał się fotografowanym stokrotkom

Komentarz został ukrytyrozwiń
metyhuim
  • metyhuim
  • 13.07.2011 22:43

lYp0J9 <a href="http://iveonlnqwydf.com/">iveonlnqwydf</a>, [url=http://mctsayzemnec.com/]mctsayzemnec[/url], [link=http://yxvxquhhhtcc.com/]yxvxquhhhtcc[/link], http://edjhmftotapc.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krzysztof Gliński
  • Krzysztof Gliński
  • 23.03.2011 22:49

Ciekawe, czy to do Czytelników przemówi. Doc. Strupczewskiego pewnie nie przekona...
Okiem fizyka jądrowego - ocena bezpieczeństwa. Czy Polacy powinni zgodzić się na budowę EJ?
środa, 16 marca 2011 19:21 | Wpisany przez Krzysiek |

wypowiedź z portalu niezależna.pl

W TV toczy się kłamliwa kampania propagandowa dotycząca awarii w elektrowni Fukushima w celu zapobieżenia protestom przeciw narzuconej nam przez Francję budowie elektrowni jądrowej. Jako fizyk jądrowy doświadczalny, mający wieloletnie doświadczenie z US w bezpieczeństwie jądrowym pragnę przedstawić realne zagrożenia, stopniowo materializujące się w elektrowni Fukushima.

Najważniejszym zagrożeniem jest niemożliwość wyłączenia reaktorów atomowych. "Wyłączenie reaktora", to jest tylko zmniejszeniem jego mocy. Analogią jest zdjęcie nogi z gazu w samochodzie, co jednak jest zupełnie czymś innym niż wyłączenie silnika poprzez przekręcenie kluczyka.

Następnym zagrożeniem jest niemożliwość poprawnego chłodzenia rdzenia reaktora w przypadku problemów z drożnością przewodów chłodzących w samym rdzeniu. Niewyobrażalna dotychczas, sytuacja awarii wszystkich systemów chłodzenia, zachodzi kolejno we wszystkich blokach elektrowni Fukushima. Rozwijająca się dramatycznie sytuacja jest dokładnym zaprzeczeniem teoretycznych zapewnień o bezpieczeństwie, niezawodności i nowoczesności energetyki jądrowej.

Rząd Japonii rozpowszechniał informacje, że nie występuje niebezpieczeństwo skażenia promieniotwórczego, ponieważ, w przeciwieństwie do Czernobyla, reaktory w Fukushimie są zamknięte w stalowych obudowach. Była to oczywista nieprawda, jak pokazał rozwój sytuacji w ostatnich dniach. Dalsze uszkodzenia grożą eksplozją obudowy reaktora i rozrzuceniem przez wybuch znacznych ilości substancji radioaktywnych po okolicy.

Niestety nie jest to najgorszy scenariusz. Jeśli stopi się rdzeń, to nastąpi segregacja metali z uwagi na różnice w gęstości. Ciężkie metale rozszczepialne opadną na dno obudowy, a lekkie metale z prętów kontrolnych wypłyną na powierzchnię- spowoduje to niekontrolowane zwiększenie mocy reaktora, zwiększenie promieniowania, wzrost temperatury do kilku tysięcy stopni, przetopieniem obudowy i podłoża reaktora, oraz wylanie się radioaktywnych materiałów do gleby lub morza.

Jeśli po stopieniu rdzenia, obudowa nie ulegnie całkowitemu roztopieniu, to w dolnej części reaktora nastąpi skoncentrowanie wielkiej ilości płynnych materiałów rozszczepialnych. Może to doprowadzić do zajścia "brudnej" eksplozji nuklearnej o niewielkiej sile. Jednak, skażenie promieniotwórcze będzie gigantyczne, wielokrotnie większe, niż skażenie spowodowane eksplozją, nawet największych, bomb atomowych. Nowoczesna bomba wodorowa zawiera około 1 kg plutonu w zapalniku. Rdzeń reaktora zawiera do kilkunastu ton różnych materiałów rozszczepialnych. Skutki takiej eksplozji, były by nieporównywalnie tragiczniejsze niż w przypadku Czernobyla. Słowa premiera Japonii, że Fukushima nie jest Czernobylem, nabrały by tragicznie ironicznego znaczenia. Do atmosfery dostanie się prawie 100% substancji radioaktywnych w wyniku odparowania rdzenia reaktora. Zanieczyszczenie radioaktywne mogą być porównywalne ze skutkami zanieczyszczeń powstałych podczas wojny jądrowej z użyciem setek bomb atomowych. Zasięg zanieczyszczenia radioaktywnego o poziomie zabójczym dla ludzi, może wykroczyć daleko poza samą Japonię.

Mając nadzieję, że w samej Japonii nie zrealizuje się najgorszy scenariusz, jako Polacy, zastanówmy się jakim ewentualnym kosztem chcemy finansować francuski przemysł nuklearny. Nie dajmy się zwieść gołosłownym zapewnieniom rządu i osób finansowo powiązanych z dotacjami unijnymi o bezpieczeństwie energetyki jądrowej. Awarię elektrowni jądrowej mogą spowodować różne czynniki, nie tylko trzęsienia ziemi. Skutkiem takiej awarii nuklearnej może być całkowite zniszczenie Polski i powolna śmierć w męczarniach większości z nas w wyniku choroby popromiennej.

Dr. Marek Chmielowski

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Głowniak
  • Marta Głowniak
  • 23.03.2011 22:31

Panie Jakubczak, jeśli równie pewnie głosi Pan inne prawdy, jak ta, iż "skażenia nie ma", to jako polityk zajdzie Pan daleko. Ale czy jako człowiek???
Nawet anglojęzyczne wersje japońskich stron nie próbują wciskać mieszkańcom Wysp Japońskich takich kłamstw. Są "oszczędne w słowach", ale więcej w nich prawdy o zagrożeniach, niż w wypowiedzi p. Strupczewskiego, o Pańskiej nie wspominając. Kilka linków dla chętnych, ciekawe zwłaszcza raporty na fpcj.jp:
http://www.asahi.com/english/

http://fpcj.jp/?ml_lang=en

http://moderntokyotimes.com/

Powodzenia w głoszeniu prawd :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Radosław
  • Radosław
  • 15.03.2011 12:58

Piotrek widzisz... nie na tym rzecz polega. Gdy w wypadku samochodowym giną ludzie to jest wyłącznie ich wina(no i czasami pogody), po wypadku sie sprząta i na drugi dzień można poruszać sie po tej drodze. Po wybuchu jądrowym musisz czekać 24 tyś lat na spadek promieniowania do "normy" którą może przeżyć człowiek. Nadal uważasz że to takie banalne? Widziałeś jakie dzieci/zwierzęta rodziły sie po katastrofie w czarnobylu? Chciałbyś żeby twój dzieciak był mutantem? Nie sądze...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Radosław
  • Radosław
  • 15.03.2011 12:47

Dzisiaj media ogłosiły że jednak doszło do skażenia całej okolicy. Chmura radioaktywna kieruje sie w strone tokio. Ludzie panicznie wykupują żywność ze sklepów. Boli jedno że po zaledwie 25 latach ludzie nie pamiętają jak to było w czarnobylu. Ktoś was poinformował o skażeniu? NIE! Ukraina nabrała wtedy wody w usta i paliła głupa że nic sie nie stało. To samo japonia. W dupie mają ludzi i chcieli wszystko zbagatelizować żeby nie było paniki. Ciekaw jestem co nam powiedzą za te 10 lat. Ile rzeczywiście ludzi zginie od napromieniowania i czy rzeczywiście te wszystkie zabezpieczenia tam były i działały.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Jarosławie. Jeszcze nie wiadomo czy nie ma i nie będzie (nie daj Boże) katastrofy ekologicznej.
Ale mnie ciekawi coś innego. Jak odnosi się Międzynarodowa Agencja Atomistyki (chyba dobra nazwa) do lokalizacji elektrowni atomowych w strefach sejsmicznych? Pamiętam, że w latach 70-tych przy lokalizacji Żarnowca (niedoszłej naszej elektrowni) był rozpatrywany problem uskoków tam istniejących (nie pamiętam w jakim piętrze (epoce), a tu buduje się elektrownie w rejonie aktywnym sejsmicznie gdzie praktycznie nie da się przewidzieć siły trzęsienia ziemi i zniszczeń tym spowodowanych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo Tomku za ciekawą rozmowę na czasie!

Sytuacji z Czarnobyla nie można porównywać do reaktorów działających w obecnych czasach. To całkiem inna technologia. Jestem zdania, że dzisiejsze reaktory są na tyle bezpieczne, że nie należny się ich obawiać, czego najlepszym dowodem jest właśnie przykład Fukishimy I. Trudno sobie wyobrazić lepszy test bezpieczeństwa jak dwie klęski żywiołowe jednocześnie- potężne trzęsienie ziemi i tsunami- a skażenia nie ma, katastrofy ekologicznej nie ma... co Wy na to, ekolodzy- sceptycy, przeciwnicy energetyki jądrowej...?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krzysiek Kiel
  • Krzysiek Kiel
  • 14.03.2011 13:12

Japończycy powinni zainwestować we włoski reaktor "Katalizator energii" ;-)
Gdyby woda doszła do topiącego reaktora mogłaby być masakra taka jak w Czarnobylu. Naprawdę szkoda tych ludzi, szkoda że nie skupili się na Rosji w czasie drugiej wojny światowej, to pewno by ich wytępili i na świecie byłaby obecnie większa równowaga.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krzysiek Kiel
  • Krzysiek Kiel
  • 14.03.2011 13:11

Japończycy powinni zainwestować we włoski reaktor tzw. "Katalizator energii" ;-)
Gdyby woda doszła do topiącego reaktora mogłaby być masakra taka jak w Czarnobylu. Naprawdę szkoda tych ludzi, szkoda że nie skupili się na Rosji w czasie drugiej wojny światowej, to pewno by ich wytępili i na świecie byłaby obecnie większa równowaga.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.