Facebook Google+ Twitter

Fukushima: władze, yakuza i "nuklearni cyganie"

Krajobraz po katastrofie w japońskiej elektrowni atomowej nie nastraja optymistycznie. Dziennikarze z "Russia Today" i Reuters wskazują na wciąż aktualne problemy Fukushimy. Łamanie praw pracowników to tutaj codzienność.

O katastrofie japońskiej elektrowni atomowej w Fukushimie słyszał każdy. Przypomnę jednak: w dniu 11 marca 2011 r. silne trzęsienie ziemi i Japonia, Fukushima; mapa. neofronteras blog; licencja: cc3.0 / Fot. neofronteras blogtsunami przyczyniły się do brzemiennej w skutkach klęski człowieka. Elektrownia Fukushima wybudowana ponad 200 kilometrów na północ od Tokio stała się miejscem serii wypadków: stopienie prętów paliwowych w trzech reaktorach, uszkodzenie systemu chłodzenia, eksplozja wodoru i inne. Skażenie środowiska naturalnego i ogólna suma strat są porównywalne do katastrofy rosyjskiej elektrowni atomowej w Czernobylu w 1986r. W wyniku nieszczęścia w Japonii ewakuowano około 160 tysięcy ludzi.

Przywracanie miejsca dotkniętego katastrofą do swojego normalnego stanu potrwa jeszcze wiele lat. Wcześniejsze zapowiedzi o możliwości powrotu do swoich domów już w 2014r. są mało prawdopodobne. Ewakuowani mieszkańcy otrzymują jedynie prawo do jednorazowych krótkich wizyt w tamtych stronach. 11 miast zamkniętej strefy wokół Fukushimy wciąż wymaga prac oczyszczających. Ponadto nieustannie dochodzi do kolejnych pomniejszych awarii, np. wycieki skażonej wody. TEPCO (Tokyo Electric Power Company), operator elektrowni zapewnia, że robi wszystko co w jego mocy, a nawet więcej. Szczególnie ciekawie w tym kontekście brzmią słowa o działaniach ponadstandardowych. Od dłuższego czasu zarzuca się tej firmie i wielu jej kontrahentom dopuszczanie się aktów przestępczych. Mówi się o łamaniu praw pracowniczych i praktykach korupcyjnych przy sprzątaniu Fukushimy. Wskazuje się na długie ręce japońskiej mafii, która kontroluje roboty na poziomie podwykonawców. Ma to wpływ na złe warunki pracy i niskie zarobki. Iluzoryczne stają się też wcześniejsze doniesienia medialne o bohaterach odbudowy, którzy ruszyli z bezinteresowną pomocą. Wielu z tych samurajów Fukushimy, to bezdomni i bezrobotni, którzy wykonują nisko opłacane zajęcia będąc zmuszonymi trudną sytuacją życiową.

Aleksiej Jaroszewski, rosyjski dziennikarz z "Russia Today" postanowił sprawdzić na ile prawdziwe są pogłoski i sensacje. Wybrał się do samego centrum zamkniętej strefy zero i rozmawiał z jej pracownikami. Już na wstępie potwierdza fakt występowania specyficznego zjawiska jakim jest nabór celem zatrudnienia za pośrednictwem yakuza. Japońscy gangsterzy bardzo chętnie kaptują bezdomnych, którzy są nazywani "disposable people", co w przekładzie na polski oznacza ludzi nie tyle dyspozycyjnych, co jednorazowych, pozbywalnych, nadających się do wyrzucenia. Nikt nie martwi się ich zdrowiem.

Katastrofa w elektrowni atomowej Fukushima, Japonia. licencja: CC3.0 / Fot. SCI 184 blogMłody człowiek, który wolał zachować anonimowość powiedział dziennikarzowi: "Nie dano nam żadnego ubezpieczenia zdrowotnego, ani nawet liczników poziomu promieniowania. Byliśmy niczym, traktowano nas jak ludzi, których można się pozbyć (...) wyrzucono nas kiedy otrzymaliśmy wielką dawkę promieniowania." Tłumaczy, że nie odrzucił oferowanego zajęcia, gdyż pozostawał bez pracy. Jednakże ma zamiar pozwać pracodawcę i dochodzić sprawiedliwości: "Obiecywali duże pieniądze, nawet podpisanie długoterminowego kontraktu, aż nagle zerwali nie płacąc mi choćby trzeciej części obiecanej sumy."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.