Porządek przede wszystkim
Najpierw zaczęły kamienne skarby digitalizować, czyli spisywać z natury, gdzie co jest, w jakim stanie. W czasie myszkowania po archiwach zaczęły wychodzić dziwne rzeczy, np. to, że niektóre rzeźby na stan parku w ogóle nie były wpisane.

Śląska galeria rzeźby to 34 rzeźby, a reszta – 36 rzeźb - rozlokowana jest w całym parku. Są to prace bardzo dobrych polskich rzeźbiarzy: Leopolda Trybowskiego, Tadeusza Sadowskiego, Anny Dębskiej, Stanisława Chochóła czy Jana Badury. Skąd tyle rzeźb w parku? Konkursy na rzeźby odbywały się od 1963 r., później co dwa lata. Pierwszy konkurs ogłosił Jerzy Ziętek. Na każdy z nich przeznaczone było milion ówczesnych złotych, a więc kwota niemała. Organizowano wystawę modeli rzeźb i jury wybraną rzeźbę kwalifikowało do realizacji – jako rzeźbę parkową. Tak właśnie, dzięki zamiłowaniu Jerzego Ziętka do kultury i sztuki, powstała pierwsza w Polsce galeria rzeźby, wcześniejsza niż nasza narodowa.
Oglądam rzeźby na zdjęciach. Widzę Mike’a Jaggera z Bianką, swoją pierwszą żoną, fontanny, które pomogło zrekonstruować „Tyskie”. Słucham też o bardzo dobrej rzeźbie Dębskiej – „Wilki”. Patrzę na odkryte przypadkiem w trawie kubistyczne „Piłkarzyki”, oraz „Foki”, które rozwalił mróz. No i darowiznę Fundacji dla WPKiW – rzeźbę, która na początku nie przypomina mi zupełnie niczego, a po chwili dwa wielkie puzzle. Dowiaduję się, że w tej chwili na świecie obowiązuje w rzeźbie trend – tzw. rzeźba ekologiczna i to, co właśnie mam przed oczami to obiekt autorstwa znanego fińskiego rzeźbiarza – Jaakko Pernu. To „Prawie zaręczeni” zdobiący Wojewódzki Park już trzy lata. Zastanawiam się tylko, jakim cudem przechodziłem do tej pory zupełnie obojętnie obok tego całego bogactwa wyrytego w kamiennych blokach?

Niektórzy pytają: po co ratować socrealistyczne rzeźby? Natomiast rzeźby te, oprócz tego, że powstały w tych latach, z socrealizmem nie mają nic wspólnego. Od któregoś z urzędników usłyszały, że rzeźby są passe. Jakoś na świecie, szczególnie w wielkich miastach jest ich bez liku, zatem nie wydają się passe. Jak podkreśla pani Irena Fugalewicz: „Miasto bez rzeźb, fontann, parków, bez drzew, nie jest miastem.”
Te nasze parkowe rzeźby również tworzą jego niepowtarzalny klimat, jednak by było tak dalej, potrzebna jest im bezwzględna pomoc. Są zdewastowane przez cały szereg czynników, przez ludzi, wodę, powietrze i – a może przede wszystkim – przez czas.