Nie jest więc przypadkiem, że śląscy działacze od samego początku mieli do tej
sprawy biurokratyczny stosunek i chętnie mnożyli problemy natury proceduralnej. Z
drugiej strony Arce wszelkimi sposobami chciał pomóc Janusz Matusiak, który z
jakiegoś powodu przypomniał sobie, że jest wiceprezesem PZPN do spraw piłki
zawodowej i stanął w obronie profesjonalnego klubu. - Przekazanie decyzji do Komisji
Licencyjnej było kompromisem, ale już wiadomo, że niepotrzebnym, bo sprawa wróciła
do punktu wyjścia. - Nie wolno nam było podjąć decyzji, bo znalazłem uchwałę, z
której wynika, że w podobnych sprawach ostateczne zdanie należy do zarządu PZPN -
twierdzi szef Komisji Hilary Nowak. - W podręczniku licencyjnym jest zapis, mówiący,
że w kwestiach dotyczących płyty czy wymiarów murawy wiążąca powinna być opinia
piłkarskich władz - dodaje.
Za krótkie boiskoWłaściwe boisko w ekstraklasie to prostokąt o wymiarach 105 metrów na 68 metrów. A w
Gdyni długość boiska ze sztuczną trawą jest o 5 metrów krótsza. - Warunkowo można im
pozwolić grać i właśnie takie
opinię zapisaliśmy w dokumentach. Ale teraz ruch należy do władz PZPN - upiera się
Nowak.
Zarząd następne spotkanie ma wyznaczone dopiero na początek marca. Można je
przyspieszyć, albo zwołać Komisję do spraw Nagłych. Ale w PZPN się z tym nie
spieszy. - Ręce opadają. Nie podoba mi się, że Komisja Licencyjna zrobiła unik.
Zarząd nie może się zajmować takimi sprawami. To najlepszy dowód na to, że Komisja
powinna zostać przekazana Ekstraklasie SA. - denerwuje się Jacek Masiota, jeden z
opozycjonistów w piłkarskiej centrali.
Czytaj
więejŹródło: sports.pl