Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180203 miejsce

Futbolowe żądło

Starsi kinomani doskonale pamiętają film o znamiennym tytule Żądło. Podobny film obserwujemy i teraz. Bo minister sportu nie ustanowił jeszcze futbolowego komisarza w PZPN, z tą tylko różnicą, że w roli oskubanego frajera występuje opinia publiczna.

W tym konkretnym przypadku okazuje się, że przedstawiciel rządu polskiego swoją niekompetencją, a wymiar sprawiedliwości (prokuratorzy okręgowi z Warszawy i z Wrocławia) swoją opieszałością, potwierdzają opinię, iż w naszym kraju nie wszyscy są równi wobec prawa. Są i równiejsi, którym każde przestępstwo uchodzi bezkarnie, bądź jest nadzwyczaj złagodzone.

Poza tym, a może przede wszystkim, dziwnie podejrzane wydają się działania ministra w sprawie wprowadzenia komisarza do PZPN, które opisał 20 grudnia w „Rzeczpospolitej” red. Krzysztof Guzowski. Otóż okazuje się, że komisarz miał być ustanowiony 18 grudnia, jednak czterech polityków koalicji rządzącej (ciekawe którzy?, bo za taki humanitarny gest należałoby im w następnych wyborach „podziękować”.) odradziło ministrowi podjęcie tej decyzji, motywując tym, iż lepiej będzie poczekać do 7 stycznia, kiedy to na dokończonym walnym zjeździe zostaną uchwalone: nowy statut i ordynacja wyborcza.

Jednak największe zdziwienie w „grze na czas” ministra budzą zarzuty, jakie według dziennikarza „Rzeczpospolitej” ma on postawić kierownictwu PZPN, a które ze względu na wagę sprawy pozwolę sobie zacytować po literkach:
– Jest już gotowa ekspertyza prawna, że doszło do zafałszowania obecnie obowiązującego statutu.
– Licencje na grę w ekstraklasie dla kilku klubów były przyznawane niezgodnie z obowiązującymi przepisami.
– PZPN nie zadbał o to, by zaspokoić wierzycieli upadającego GKS Katowice, mimo wyroków sądowych. Może przez to stracić ok. 2 miliony złotych.

Są to według Tomasza Lipca zarzuty kryminalne, świadczące o tym, że PZPN działał na swoją niekorzyść, zatem FIFA nie powinna mieć pretensji, że winni (czytaj: cały zarząd, bo przecież zatwierdzał powyższe przekręty) zostaną odsunięci od władzy.
A tak na marginesie, to po takim oświadczeniu ministra musiałbym być ogromnie usatysfakcjonowany (bowiem od kliku lat, jako jedyny publicznie mówiłem o tych przestępstwach, za co niejednokrotnie byłem również publicznie wyśmiewany), gdyby nie jeden drobny fakt.
15 grudnia 2006 r. w Prokuraturze Łódź-Śródmieście złożyłem doniesienie na tak zwane zaniechanie urzędnicze popełnione przez ministra Tomasza Lipca, który otrzymał ode mnie, jako przewodniczącego Komisji Etyki dokumenty, świadczące o sfałszowaniu statutu, ordynacji wyborczej oraz „lewych licencjach” 5 grudnia 2005 i nie zgłosił, podobnie jak ja, tych przestępstw do organów ścigania.

Przechodząc jednak do meritum sprawy, to jeśli do „rewelacji ministra” dodać wielce podejrzane i tajemnicze kontrakty na reklamy i transmisje telewizyjne zawarte przez PZPN za pośrednictwem firmy Sport-five, do których nie dotarli „lipcowi kontrolerzy”, a które są tematem śledztwa prowadzonego przez prokuratora Krzysztofa Basteckiego z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, to wcale mnie nie zdziwi jeśli:
dziś lub jutro prezydium PZPN zadecyduje, że 7 stycznia – oczywiście ze względów formalnych – nie odbędzie się dokończenie październikowego zjazdu, który zostanie przełożony na…nieokreślony, odległy termin.
Lub: 7 stycznia odbędzie się „spęd Listkoludków”, na którym nie zostanie zatwierdzony – oczywiście również ze względów formalnych – nowy statut, a mandatariusze, by zadowolić opinię publiczną uchwalą, że trzeba przykładowo ukarać drużyny I i II-ligowe, zamieszane w „aferę fryzjerską”.

Bowiem, według wiadomości napływających ze skopanej centrali Arka Gdynia i Górnik Łęczna mają zostać zdegradowane, a Zagłębie Lubin będzie ukarane minusowymi punktami, które najprawdopodobniej kilka miesięcy później zostaną zredukowane do ilości pozwalającej miedziowej jedenastce utrzymać się w Ekstraklasie.

Jeśli takie kary zostaną zatwierdzone, to będziemy świadkami kolejnego skandalu. Bowiem to Zagłębie, jako pierwsze powinno zostać zdegradowane, ponieważ przed wrocławskim sądem toczy się rozprawa przeciw czterem piłkarzom oskarżonym o sprzedanie ligowych punktów miedziowej jedenastce, dzięki czemu uzyskała ona awans do Ekstraklasy. Natomiast, jeśli mimo wszystko, zapadnie ta skandaliczna decyzja, to jedynym wytłumaczeniem jej będzie to, że obecny członek prezydium Stanisław S. był kiedyś ściśle związany z KGHM w Lubinie, natomiast w grupie trzymającej futbolową władzę, nie ma przedstawicieli z Gdyni i Łęcznej.

Na zakończenie noworocznego felietonu ciekawostka związana ze ślepą temidą.
Sąd Okręgowy we Wrocławiu odrzucił wniosek o przedłużenie aresztu dla byłego sędziego Grzegorza G., który według prokuratury, po opuszczeniu aresztu, może utrudnić prowadzenie dalszego postępowania. Być może – co jest pewne jak dwa razy dwa – swoją roztropną decyzją niezawisły sąd dopomógł w skontaktowaniu się pana Grzegorza z wieloma ludźmi, zamieszanymi w „aferę fryzjerską”, by uzgodnili oni wspólne stanowisko w tej smrodliwej sprawie?

Mnie w temacie temidy, również jest trudno zaskoczyć. Przypomnę tylko, że ja zostałem skazany przez sąd w mieście Łodzi, za felieton opublikowany w 2002 w Przeglądzie Sportowym pod tytułem „ Nierządy czarnych” w którym opisałem sędziowską mafię. Wówczas to, łódzka temida skazała mnie na podstawie poręczenia „wicepezetpenowskiego Kloatora”, który autorytatywnie zapewnił, iż nic takiego nie ma miejsca w polskiej skopanej. Moja teza o zorganizowanej grupie przestępczej (pod wodzą nie tylko „Fryzjera”) , która od 2000 r. ustawiała wyniki spotkań została potwierdzona, kiedy nastąpił zakup kontrolowany dokonany na polecenie Prokuratora Krajowego, Kazimierza Olejnika , a areszt śledczy we Wrocławiu, po ponad pięćdziesięciu zatrzymaniach, zaczął pękać w szwach. Ponieważ nikt do tej pory nie przeprosił mnie za wyrok, zamierzam (poczekam tylko na aresztowania „ofiarnych działaczy z miodowych salonów”) zwrócić się do ministra Sprawiedliwości o rewizję procesu z 2002 roku.


* Jeśli ktoś z zainteresowanych czuje się pokrzywdzony tekstem Jana Tomaszewskiego, ma prawo dochodzić sprawiedliwości drogą prawną. Jednocześnie informujemy, że autor felietonu może też dochodzić swoich praw w sądzie powszechnym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Życzę dalszej wytrwałości w Nowym Roku. Powodzenia Panie Janku !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.