Facebook Google+ Twitter

Futsal : AZS Uniwersytet Warszawski - Mazovia FC 3 :0

"Emocji jak na grzybobraniu" - tymi słowami Rafał Klimkowski trener AZS UW najlepiej oddał charakter pojedynku z Mazovią FC. Pierwsze historyczne derby Warszawy pozostawiły niedosyt wśród kibiców, których w hali przy Banacha była prawie setka.

W niedzielnym spotkaniu faworytem byli gospodarze. Niestety po raz kolejny AZS udowodnił, że ta rola im nie służy. Mimo iż spotkanie wygrali 3-0 to jednak styl ocenić można najwyżej na „trzy na szynach”. Oczekiwania były zupełnie inne. Akademicy, którzy w starciu z początkującą Mazovią mieli być profesorami, zagrali jak równy z równym. Zwycięzcy dwie bramki zdobyli po kontrach ( Rafał Prażuch w 28 minucie i Przemysław Cegiełko, 34) i jedną po akcji z rzutu rożnego ( Arkadiusz Bagiński 5 min). W starciu z drużyną, która grała swój pierwszy ligowy mecz i pewnie psychicznie przegrała go jeszcze przed jego rozpoczęciem chluby to nie przynosi.

Pierwsza połowa była słaba. Z obu stron mnożyły się błędy w przyjęciu piłki i niecelne podania. Ciekawie zrobiło się dopiero w 18 minucie. Najpierw swoją szanse miała Mazovia, piłka po rozegraniu z rzutu rożnego trafiła do stojącego przed bramką Andrzeja Januszewskiego ( były zawodnik AZS UW), który jednak źle trafił, w piłkę i ta przeszła obok bramki. W odpowiedzi błyskawiczna akcja AZS – Remigiusz Mytyk zagrywa górą piłkę do Przemysława Cegiełki, który strzałem z przewrotki próbuje pokonać Macieja Karolińskiego, ten jednak dobrze broni.

Druga odsłona już lepsza, trochę za sprawą gości, z których opadły emocje i zaczęli pewnie radzić sobie na parkiecie. Dwukrotnie dobrą interwencją popisał się Michał Kozłowski, który zastąpił grającego a raczej „bezrobotnego” w pierwszej połowie Norberta Plichte. Najpierw w 31 minucie bramkarz gospodarzy instynktownie wybronił strzał z trzech metrów Tadeusza Kiełbiewskiego (były kapitan AZS UW a obecnie trener Mazovi). Pięć minut później piłkę przed swoją bramką stracił Jakub Mykowski, przejął ją Januszewski, jednak w akcji sam na sam, nie dal razy bramkarzowi AZS.

Po meczu nie było wielkiej radości. Zawodnicy przybili sobie „piątki” jak po jednym z wielu sparingów przed sezonowych. Może w tym tkwił problem, że niektórzy gdzieś czuli, że jest to tylko kolejny sparing a nie gra o awans!. Natomiast przed Mazovią jeszcze wiele pracy. Tadeusz Kiełbiewski ma trudne zadanie nauczenia chłopaków, że futsal to nie piłka halowa, Jeśli jednak zawodnicy nauczą się podstawowych schematów i opanują je do poziomu automatyzmu, poprą ciężką praca to efekty muszą przyjść!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.