Facebook Google+ Twitter

Futsal. AZS UW wygrywa na swym boisku!

Trzy bramki Pawła Juchniewicza to więcej niż przysłowiowe trzy grosze dołożone do zwycięstwa nad Heliosem Białystok. Dzięki tym trafieniom gracze AZS Uniwersytetu Warszawskiego są coraz bliżej utrzymania się w pierwszej lidze.

W niedzielę w hali przy ulicy Banacha 2a, futsalowcy AZS Uniwersytetu Warszawskiego odnieśli cenne zwycięstwo nad Heliosem Elhurt Białystok. Było to spotkanie z gatunku tych "o trzy punkty" lub o "być albo nie być". Obie drużyny zajmowały kolejno szóste i siódme miejsce (piąte zapewnia pozostanie w lidze-przyp. aut.). Dodatkowo "Akademicy" mieli coś do udowodnienia zawodnikom z Podlasia. W pierwszej rundzie w Białymstoku przegrali 3:1, a w przedsezonowym sparingu w Warszawie zostali pokonani 1:0.

W akcji drużyna Heliosu / Fot. Robert ZakrzewskiGospodarze byli na wznoszącej fali. W trzech meczach zdobyli trzy punkty (dwa na wyjeździe i walkower). Wszystko to poprawiło morale w zespole po przegranej z MOKS Białystok 8:0. - Wierzymy że ten optymizm zdziała cuda - przed meczem powiedział zawodnik UW - Przemysław Cegiełko.

Faktycznie zawodnicy z Banacha rozpoczęli z dużym impetem. Po dwóch minutach Rafał Prażuch strzelił w słupek. Pięć minut później w ten sam element bramki trafił Paweł Juchniewicz.
W ósmej minucie w swoim szybkim i przebojowym stylu miedzy obrońcami przedarł się Prażuch, "posadził bramkarza" i dał prowadzenie "Akademikom". Był to jedyny gol pierwszych dwudziestu minut.

W drugiej połowie nie brakowało szybkości, walki, ale też i chaosu. Po pięciu minutach gry do remisu doprowadził Jakub Budźko, który dobrze "zamknął" akcję z rzutu wolnego. W tym momencie gracze z Warszawy zaczęli się gubić. Zdarzały się niedokładne podania i straty. Skutkiem tego było podwyższenie wyniku na 1:2 przez Karola Domalawskiego, który gola zdobył przecinając piłkę zagraną w pole karne. Na dziesięć minut przed końcem meczu, trzy punkty jedną nogą były w Białymstoku.

Trzy bramki Pawła Juchniewicza, dały graczom AZS UW trzy punkty. / Fot. Robert ZakrzewskiW tym momencie rozpoczął się koncert Pawła Juchniewicza. Popularny "Pawełek" postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, a raczej w swoje nogi. - Kto jak nie ja - z uśmiechem powiedział po meczu Juchniewicz. Po dwóch minutach, swoją indywidualną akcją doprowadził do wyrównania. Nie minęło 120 sekund, a samotnym rajdem i mocnym strzałem wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 3:2. Kolejne dwie minuty i gola dołożył Przemek Cegełko. Tego meczu już przegrać było nie można. Dodatkowo kropkę nad I postawił Juchniewicz w ostatniej minucie meczu bardzo mocnym strzałem, który jeszcze rykoszetem trafił do bramki. Był to pierwszy hat trick w futsalowej przygodzie zawodnika, który w zespole jest etatowym "asystentem".

Teraz przed graczami z AZS Uniwersytetu Warszawskiego, najważniejszy sprawdzian. Akademicy w najbliższy czwartek pojadą do Katowic, gdzie wezmą udział w finałach Akademickich Mistrzostw Polski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.