Facebook Google+ Twitter

Futsal: Rafał Klimkowski: "Wielka sinusoida"

Po zakończeniu rundy jesiennej Pierwszej Ligi Futsalu przez AZS Uniwersytet Warszawski czas na podsumowania. Akademicy w 10 spotkaniach zdobyli trzynaście punktów i zajmują 7. miejsce. Zapraszam do lektury wywiadu z trenerem Rafałem Klimkowski.

Rafał Klimkowski obserwuje poczynania podopiecznych / Fot. Robert ZakrzewskiJak podsumowałbyś rundę jesienną w wykonaniu AZS UW? Początek dobry, po trzech kolejkach byliście wiceliderem, ale później jednak z meczu na mecz było coraz gorzej.
- Cóż - ten sezon to jedna wielka sinusoida - tak można określić nasze poczynania; naszą formę jak i nasze wyniki. Często bywało tak, że graliśmy niezłe spotkania, a schodziliśmy pokonani z parkietu, czasami natomiast prezentowaliśmy się właśnie kiepsko, a zwyciężaliśmy. Brakuje stabilnej formy.

Czy ostatni mecz wygrany z Tacho Toruń 2:1, daje nadzieje na lepsze występy?
- Mam nadzieję, że tak. Dla mnie nawet pojedyncze dobre akcje są taką iskierką nadziei. Chłopaki powinni wreszcie w siebie uwierzyć, zrozumieć, że mogą rywalizować na najwyższym poziomie. W I lidze nie ma co się nikomu kłaniać - tak jak pokazał ostatni mecz - trzeba wziąć się ostro do walki i podchodzić ambitnie do każdego spotkania, a trzy punkty mogą być zawsze po naszej stronie.

13 punktów to nie jest zły wynik, ale patrząc na poziom tej ligi można chyba czuć duży niedosyt?
- Jakby spojrzeć na kilka spotkań, w których można było zdobyć te trzy punkciki, to wcale bym nie skłamał mówiąc, że na koniec moglibyśmy mieć ich z dwadzieścia. Liga jest wyrównana i w każdym meczu trzeba udowadniać swoją świetną formę.

Nie macie długiej przerwy. Teraz rozgrywki akademickie, a już na początku stycznia rusza runda rewanżowa...
- Jeszcze przed pierwszą kolejką ligową gramy w Pucharze Polski, więc przerwy jest mało, ale każdy chce jeszcze odpocząć. Mam nadzieję, że jak wrócimy po świętach, to znów będziemy mieli przed oczami tę euforię, która zapanowała po meczu z Tacho i ona nas będzie nakręcała do jeszcze cięższej pracy.

Będą jakieś wzmocnienia przed rundą rewanżową?
- Wzmocnienia (śmiech). Mam nadzieję, że pojawi się jeszcze paru chłopaków, którzy wzmogą rywalizację, tak, by nikt nie czuł się pewny w składzie i kadrze meczowej.

Wiara w utrzymanie jest nadal?
- Po tym meczu z Tacho jak najbardziej. Gdybyśmy to spotkanie przegrali, to powoli moglibyśmy się godzić z tym, że przyszły sezon rozpoczniemy w drugiej lidze, o ile taka w ogóle będzie. Ale myślę, że to zwycięstwo dało nadzieję chłopakom. Bo ja cały czas w nich wierzę.

Jest jakaś szansa, że w Warszawie zwiększy się zainteresowanie futsalem? Kilkanaście osób na trybunach, z czego duża część to znajomi - to nie nastraja optymizmem.
- To prawda, nie nastraja. Dlatego niech każdy przyprowadzi pięciu swoich znajomych, to już będzie pięćdziesięciu kibiców więcej (śmiech). W stolicy każdy niestety ma wiele do zrobienia, tempo życia jest dość duże, dlatego każdy coś wybiera - bądź nie wybiera, ale jest zmuszony, by niedzielne popołudnie spędzić na zakupach w hipermarkecie, a nie na trybunach na pierwszej lidze futsalu. Gdyby była to mniejsza miejscowość i poniekąd jedyna rozrywka, jedyny sport, to wiadomo, że można by było tych ludzi spodziewać się więcej. Nawet niekoniecznie by oni przychodzili pokibicować, ale choćby spędzić ze znajomymi trochę czasu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.