Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27467 miejsce

Futsal. Stollar odprawiony z kwitkiem

Mimo że pierwsza połowa niedzielnego meczu pomiędzy AZS UW a Stollarem Suwałki zakończyła się remisem 0:0, to jednak raz piłka znalazła się w siatce. Niestety była to siatka zawieszona pod sufitem hali przy ulicy Banacha.

W niedzielę 9 listopada futsalowcy AZS Uniwersytetu Warszawskiego zmierzyli się na własnym parkiecie z drużyną Stollaru Suwałki. Faworytem był zespół gospodarzy, choć na przestrzeni kilku ostatnich meczy ,,akademicy” pokazali że ta rola im nie zawsze służy.

Pierwsze dwadzieścia minut rozpoczęło się zgodnie z planem, czyli od ataków AZS-u. Najpierw bramkarza gości Karola Piaścika próbowali zaskoczyć Sebastian Groszek i Marcin Sianowski. Jednak obie próby nie przyniosły rezultatu. Z czasem goście uspokoili chaos w swoich szeregach i zaczęli się dłużej utrzymywać przy piłce. Stołeczni zawodnicy robili im także dużo miejsca na lewej stronie parkietu co skrzętnie starali się wykorzystać goście. Pierwszą taką akcję próbował wykończyć Tomasz Lewandowski, ale piłka trafiła w boczną siatkę bramki Marcina Koziorowskiego.

AZS podrażniony tymi natarciami i kolejnymi strzałami Stollaru szukał swojej szansy na „napoczęcie” rywala. Trzystu procentową sytuację ku temu miał w 8 minucie Kamil Plisikiewicz. Po przedarciu się Groszka prawą stroną boiska, udało mu się przepchnąć piłkę między bramkarza i obrońców do Plisikiewicza, który stał dwa metry przed pustą bramką. Niestety młodemu zawodnikowi piłka zaplątała się między nogami i rezultat wciąż pozostawał bez zmian.
Jak widać na parkiecie nie brakowało walki. Przy piłce Sebastian Groszek. / Fot. Michał Klimek
Na cztery minuty przed końcem pierwszej części gry, znowu do doskonałej sytuacji doszła drużyna z Suwałk. Długie górne podanie na lewą stronę boiska dostał kapitan tej drużyny Karol Kościuch, który dobrze opanował piłkę i znalazł się w sytuacji sam na sam z Koziorowskim. Niestety dla Stollaru jego strzał, o ile bardzo silny okazał się tyle samo bardzo nieskuteczny.

Druga część gry była już lepsza od poprzedniej. Goście starali się grać pressingiem, a AZS swoje akcje rozpoczynał długim wyrzutem bramkarza do daleko wysuniętego napastnika, którego zadaniem było przytrzymanie piłki i odegranie do nadbiegających partnerów. Taktyka ta okazała się dość skuteczna i przyniosła pierwszą bramkę już po minucie po zmianie stron. Gola zdobył Przemysław Cegiełko dobijając piłkę po strzale „Grosika” . Sześćdziesiąt sekund później mogło być już 2:0 za sprawą tego samego zawodnika jednak po jego kontrze i uderzeniu piłka trafiła w słupek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Bardzo dobra relacja :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.