Facebook Google+ Twitter

Fyrstenberg: gdybym to ja grał w Queens...

Marcin Matkowski i Oliver Marach przegrali w półfinale AEGON Championships rozgrywanego na kortach trawiastych w Queens Club Londynie. Mariusz Fyrstenberg nie mógł zagrać w tym turnieju z powodu kontuzji.

Para Matkowski / Marach uległa Bryanom w półfinale turnieju w Queens 2:6, 1:6. Nie znaleźli recepty na najlepszy debel świata...
Mariusz Fyrstenberg: Aby wygrać z Bryanami, trzeba ogromnej dyscypliny i koncentracji od pierwszej do ostatniej piłki. Trzeba wykorzystać szanse na początku meczu, bo oni grają gorzej w pierwszym secie. Jak po pierwszych gemach nabiorą tempa to są prawie nie do powstrzymania. Największe szanse na pokonanie ich są szczególnie jak jest wyrównany mecz.
W każdym tegorocznym naszym meczu z nimi były takie szanse ale nie postawiliśmy kropki nad "i".
Czy myślisz, że gdybyś to ty grał zamiast Oliviera w Queens w półfinale przeciwko braciom Bryan, to wynik byłby inny?
MF: Na pewno! (śmiech) Ale nic na to nie poradzę, że częścią zawodu, który uprawiam, są kontuzje...

Twój deblowy partner zaliczył więc skok w bok?
MF: Można to tak nazwać (śmiech). Musiałem przez dwa tygodnie leczyć kontuzję, więc Marcin zagrał w Queens z Olivierem Marachem. Poszło im nieźle, ale już od poniedziałku startuje turniej w Eastbourne i zamierzamy z Marcinem obronić tam tytuł.

Noga boli?
MF: Już coraz mniej. Ale jeszcze trochę boli. Będzie dobrze. Taka przerwa w środku sezonu nie jest dobra, nawet jeśli to tylko 2 tygodnie. Zgadza się. Przerwa w treningach, nawet krótka, wybija Cię z rytmu. Potrzeba kilka meczy żeby wrócić do dyspozycji. Powalczymy w Eastbourne i mam nadzieję, że na Wimbledon będziemy w super formie.

Ale ta trawa...
MF:... To nie jest nasza ulubiona nawierzchnia. Ale gdyby kilka lat temu ktoś mi powiedział, że wygramy dwa turnieje na trawie, to potraktowałbym to jak stwierdzenie, że jutro UFO wyląduje na Marszałkowskiej... Wygraliśmy w 2009 i 2010 w Eastbourne, więc, jak widać, wszystko można wypracować. Z tym, że oczywiście trawa wciąż pozostaje nawierzchnią, za którą nie przepadamy (śmiech). Zresztą ta trawa w Eastbourne jest zupełnie inna niż na Wimbledonie. Mogę powiedzieć, że lubimy trawę w Eastbourne, a tą na Wimbledonie mniej (śmiech).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.