Facebook Google+ Twitter

"Gabi i Uwe" - Uwe v. Seltmann. Bolesne spojrzenia w przeszłość

Pojednanie sprawców i ofiar, to cel, jaki przyświeca małżeństwu Gabrieli i Uwe von Seltmann, a to za sprawą ostatnich lat życia ich dziadków. Nauczyciela Michała Pazdanowskiego, dziadka Gabrieli i esesmana Lothara von Seltmann, dziadka Uwe.

Gabriela i Uwe prezentujący fotografie swoich dziadków. / Fot. Okładka książki wg projektu Macieja SzymanowiczaPolsko-niemieckie małżeństwo, jakich wiele, małżeństwo, które chce przyjrzeć się bliżej swoim korzeniom rodowym. Tylko czy Gabrieli i Uwe Seltmannom przyjdzie to łatwo i spokojnie? Czy odkrywanie mrocznych tajemnic, które zabrali do grobu ich dziadkowie będzie dobrze przyjmowane przez pozostałych członków rodzin? Jak będą przyjmowani w miejscach, w których żyli i przebywali ich dziadkowie? I wreszcie czy to wspólne, mordercze przedsięwzięcie nie okaże się ponad ich zamiary?

O trudnościach także tych ze strony ludzi, jakie musieli pokonać autorzy książki, niech świadczy fragment wypowiedzi Uwe: (...)Przychodziło nam zmagać się nie tylko z ustawicznie zbierającymi sie nad naszymi głowami gradowymi chmurami - może z wyjątkiem Werchowyny, gdzie chyba najczęściej przyświecało nam słońce. Ten wzniecany przez ludzi wiatr nierzadko wznosił wokół nas mur nie do pokonania(...).

Na te pytania i nie tylko Czytelnik otrzyma odpowiedź z książki, co prawda Uwe von Seltmanna, ale wspólnie redagowanej z żoną Gabrielą, Gabi i Uwe. Mój dziadek zginął w Auschwitz. Mój był esesmanem.

Co sprawiło, że niemiecki pisarz i dziennikarz wraz ze swoją polską małżonką rozpoczął tak wnikliwe zgłębianie życiorysu swojego dziadka, Lothara? Ale, to jeden z wątków książki Gabi i Uwe, gdyż drugim, to historia ostatnich lat życia dziadka Gabrieli, Michała Pazdanowskiego.

Niewątpliwie duży wpływ na podjętą decyzję przez Uwe, miało spotkanie w krakowskiej synagodze Remuh na Kazimierzu, Żyda z Londynu. Miało to miejsce w listopadzie 1999 roku, a jedno ze stwierdzeń londyńskiego nieznajomego szczególnie utkwiło w pamięci pisarza i nie dawało mu spokoju: (...)Interesuje się pan Żydami, bo czuje się pan winny. Czuje się pan winny tego, co zrobił pański dziadek. Cokolwiek by to było(...).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Sporo takich przypadków, w których los łączy ludzi, jak autorów książki. Chwała im także za podejmowane decyzje mające na celu pojednanie, szczerą i otwartą dyskusję, pozbawioną patosu. Ale do tego należy dorosnąć, czego nie można powiedzieć o naszych "czerwonołapkowiczach" bez sensu klikając, nie załączając najprostszego komentarza. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widziałam kiedyś reportaż w telewizji (Arte) o małżeństwie Beate Klarsfeld - Niemce i Serge Klarsfeld - francuskiemu Żydowi, którego ojciec został deportowany do Auschwitz. Obydwoje poświęcili życie na tropienie nazistowskich zbrodniarzy i wydanie ich sprawiedliwości, m.in. Aloisa Brunnera, Klausa Barbie, René Bousqueta, Jeana Leguay, Mauricea Papon i Paula Touvier. Przeżyli próbę zabójstwa zorganizowaną przez nazistowską sieć ODESSA, która w ten sposób próbowała zakończyć ich działalność tropicielską. Zaangażowali się też w kampanię przeciwko Kurtowi Waldheimowi, po jego wyborze na prezydenta Austrii.

Mój niemiecki kolega, z którym organizowałam międzynarodowe spotkania młodzieży francusko-niemiecko-polskiej również poświęca cały swój czas pojednaniu. Jego żona jest Francuską. Jego ojciec był żołnierzem Wermachtu...
Początki były trudne w obydwu przypadkach.

We Francji stworzył w 1979 roku Stowarzyszenie synów i córek deportowanych żydowskich z Francji

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.