Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19529 miejsce

Gabriel Garcia Marquez - "Sto lat samotności" - recenzja

"Pierwszy z rodu przywiązany jest do drzewa, a ostatniego zjadają mrówki" - w taki oto sposób, kończy się przepowiednia rodu Buendia oraz miasta Macondo.

Okładka książki "Sto lat samotności" G.G.Marqueza / Fot. Zbigniew Nastarowicz "Sto lat samotności” to książka obok, której nie można przejść obojętnie. Intryguje, pobudza wyobraźnię, zaciekawia, wkurza, przenosi w świat baśni i czarnej magii.

Całą historię rozpoczyna Jose Arcadio Buendia z żoną Urszulą, to oni po długiej wędrówce zakładają osadę o nazwie Macondo. Zakładają rodzinę wraz z pozostałymi emigrantami. Osada pod wpływem czasu przeistacza się w prężne miasto. Ród Buendia rozrasta się, ale co za tym idzie zaczynają się różnego rodzaju związki kazirodcze. Urszula stojąc na straży czystości rodziny, za wszelką cenę chce uniknąć potomka ze świńskim ogonem. Zaczyna zatem stosować różne metody rozdzielając poszczególnych członków rodu.

Dla mieszkańców Macondo to, co jest normalne ukazuje się jako coś nadprzyrodzonego, a zjawiska pozaziemskie są czymś codziennym. Dzieje Macondo, to nie tylko mieszkańcy, ale między innymi wojny oraz wielki rozkwit przemysłu - tzw., Kampanii Bananowej. To również rozkwit rozrywki wszelkiego rodzaju, ale także dramat kilku tysięcy ludzi bestialsko zamordowanych.

Książka ta, w piękny sposób pokazuje walkę ludzi o przetrwanie, o swoje dziedzictwo ale również poddanie się czasowi, który w nieubłagany sposób dopełnia ostanie słowa przepowiedni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.