Facebook Google+ Twitter

Gadali na Hali: Amerykanin we Wrocławiu

Jeśli w mieście jest miejsce, w którym spotykają się handlarz, kleryk, żebrak, intelektualista, turysta, artysta i pijak, to warto w takim miejscu słuchać ludzi i z nimi rozmawiać.

fot. Adam Degler / widok na Halę Targową z tarasu nad wejściem głównym Wiele rzeczy w życiu jest ważnych. Jedna z nich to odnajdywanie przyjemności w zwykłych, codziennych czynnościach. Taką czynnością są zakupy i ja, facet, nie wstydzę się przyznać, że je czasem robię. Z własnego doświadczenia mogę stwierdzić, że ta czynność bywa koszmarem, kiedy odwiedza się supermarket taki jak Auchan na wrocławskich Bielanach.

Jakaś diabelska sztuczka sprawia, że choćbyśmy z żoną robili w tej gigantycznej blaszanej budzie zakupy jak najoszczędniejsze i jak najpotrzebniejsze, to zawsze obserwacja zmieniających się cyferek na wyświetlaczu w kasie doprowadza mnie powoli do palpitacji serca.

Zupełnym przeciwieństwem tych konsumenckich hiper-potworów z blachy jest Hala Targowa we Wrocławiu. Zbudowana w 1907 r., wsparta na nowatorskiej wówczas żelbetonowej konstrukcji – jest zabytkiem. Ale to nie oznacza, że świeci pustkami. Wręcz przeciwnie, tętni w niej życie i pełni ona dzisiaj, jak i przed blisko stu laty, funkcję miejsca handlu. Jej umiejscowienie, na ulicy Piaskowej, sprawia że przychodzą robić w niej zakupy zarówno okoliczni mieszkańcy, profesorzy polonistyki, pracownicy Ossolineum, jak i księża i siostry zakonne z pobliskiego Ostrowa Tumskiego.

Dwa wielkie okna – od frontu i z tyłu oraz rzędy mniejszych okien pod parabolicznym sklepieniem sprawiają, że w słoneczne dni zalewa ją światło. Promienie padają wówczas na niezwykle barwną mozaikę owoców, warzyw, kwiatów, wielkich ilości cukierków i różnego rodzaju słodyczy, opakowań kaw, herbat, a nawet bibelotów. Dlatego lubią Halę artyści. Od głównego traktu od wejścia do wyjścia odchodzi szereg bocznych „uliczek” między straganami, przy których od lat sprzedają te same panie, choć pojawiają się już młode dziewczyny, które pewnie kiedyś je zastąpią. Stali klienci mają swoje ścieżki. Ci, którzy wchodzą tu po raz pierwszy są lekko oszołomieni.

fot. Adam Degler / w hallu głównymRegularnie zaopatruję się w Hali (Wrocławianie często mówią "na Hali") i nieraz przedłużam zakupy, chodząc w tę i z powrotem i przysłuchując się dyskretnie rozmowom o politykach, kraju i życiu. To nie jest wymarzone miejsce dla marzycieli. Piękno darów natury to polska sceneria, w której musi się znaleźć miejsce dla zniszczonych alkoholem, żebraków bez nóg lub rąk, starych, wynędzniałych postaci wysupłujących grosze na ziemniaki i pomidory.

Nierzadko zdarzają się tu kłótnie, nieraz interweniowała Straż Miejska. Nic dziwnego, że grupa trzech Amerykanów, których dzisiaj zauważyłem w Hali Targowej, była nieco zagubiona w tej rzeczywistości. Jeden z nich pytał się kolegi: „What does it mean one point two zero?”. Wytłumaczyłem mu, po angielsku, że to cena w złotówkach. „Very cheap, thirty cents, very cheap”. A potem zaproponowałem mu krótki wywiad dla Wiadomości24. Zgodził się. Oto minutowy wywiad z Jamesem z Nowego Jorku, nieco skrócony, w moim tłumaczeniu (nagrany na bardzo popularny model komórki) :

Na początek pytanie standardowe: jak podoba Ci się Wrocław?
Piękne, wspaniałe miasto.

A jak podoba Ci się to miejsce [Hala Targowa]?
Bardzo interesujące, piękne... i jest czysto. Niczego podobnego nie widziałem dotychczas. Przyjemnie tu.

Czy wiesz, że wybudowali ją Niemcy?
Nie, nie wiedziałem tego.

Jest bardzo ciekawa, bo zastosowano tu konstrukcję żelbetonową.
Rozumiem. To takie inne...

Kupiłeś tu coś?
E, nie, ja tylko zwiedzam, nie gotuję sam. Kupiłem tylko trochę dropsów. Wszystko jest tak ładne, że chciałoby się zjeść... Ale w tym momencie nie mogę nic więcej kupić.

Dziękuję za wywiad.

Proszę bardzo, dziękuję. Cześć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.