Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19125 miejsce

Galerianki, czyli lektura obowiązkowa dla rodziców

Nieco spóźniona recenzja debiutanckiego filmu Kasi Rosłaniec. Biorąc pod uwagę, że "Galerianki" wciąż można zobaczyć na ekranach, mam nadzieję, że uda mi się zachęcić wielbicieli kina społecznie zaangażowanego do obejrzenie tego filmu.

Plakat filmowy / Fot. Materiały promocyjne"Galerianki" to trzeci polski film, który obejrzałem ostatnimi czasy (wrażenia z „EnEn” Feliksa Falka opisałem już na łamach Wiadomości24.pl, zaś obejrzana dwa dni przed seansem "Galerianek", "Wojna Polsko-Ruska" Xawerego Żuławskiego (ach, ten lans! Prawdziwy xiążę polskiej kinematografii!), jest moim zdaniem tak beznadziejna (zacząłem się nudzić w piątej minucie filmu i tak już zostało do końca tego dwugodzinnego gniota; sukces adaptacji prozy Masłowskiej udowadnia, że gdzie diabeł nie może, tam speca od marketingu pośle), że nawet nie miałem siły napisać negatywnej recenzji.

W przeciwieństwie do „EnEn” i „Wojny Polsko-Ruskiej”, debiut Katarzyny Rosłaniec to wartościowe kino, w umiejętny, pozbawiony mentorskiego tonu sposób poruszające temat dorastania w świecie owładniętym kompulsywnością, polegającą na dostarczaniu sobie coraz to nowych impulsów szczęścia w postaci nowych telefonów i innych high-tech gadżetów, decydujących o pozycji jednostki w grupie (np. w klasie).

Sięgając pamięcią wstecz, do własnej przeszłości, muszę przyznać, że tak zwane przyjaźnie w okresie szkolnym niewiele mają wspólnego z prawdziwą przyjaźnią; są to raczej strategiczne sojusze mające na celu umocnienie pozycji w grupie. Widać od czasów mojej młodości niewiele się w tym temacie zmieniło.

Tak też jest w przypadku bohaterki filmu - Alicji, nowej uczennicy, która "zaprzyjaźnia" się z Mileną i jej "przystawkami". Jestem pełen podziwu dla efektu pracy reżyserki z nieprofesjonalnymi aktorkami! Dawno już nie widziałem tak przekonujących kreacji nastoletnich aktorek w polskich produkcjach. Postaci stworzone przez Annę Karczmarczyk, Dagmarę Krasowską, Dominikę Gwit i Magdalenę Ciurzyńską są pod każdym względem wiarygodne; jeśli chodzi o autentyzm nastoletnich bohaterek, „Galerianki” można porównać do niedocenionego w Polsce „Siódmego dnia” Carlosa Saury. A to chyba dobrze świadczy o opanowaniu reżyserskiego rzemiosła przez Katarzynę Rosłaniec.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.