Facebook Google+ Twitter

Gapowicz mimo woli

Poszukiwania automatu sprzedającego bilety przypomniało mi, że Polsce do Europy ciągle daleko.

Tak się dziś złożyło, że zamieniłem się w "nocnego marka". Podróżowanie po Warszawie w środku nocy - o ile nie ma się postury Schwarzenegera i lepperowych umiejętności "lania w papę" - jest zajęciem ryzykownym. Po wysokiej wygranej w nocnym turnieju brydżowym czułem jednak w sobie heroizm pionierów Dzikiego Zachodu. Postanowiłem zatem rzucić losowi wyzwanie.

Do stacji metra na Ursynowie dotarłem bardzo spokojnie. Udzieliłem kilkuzłotowych "pożyczek" kiperom "mózgotrzepa", którzy raczej błagali niż żądali pieniędzy. Żądać zresztą nie mogli bo stan w jakim się znajdowali pozwalał im jedynie kucać pod nocnym sklepem.

- Kierowniku porat, hep... poratuj! hep 4 złote.

Tak uprzejma prośba, poparta oddechem nie do końca przetrawionego napoju alkoholopodobnego sprawiła, że miałem ochotę zakąsić, bo bez zakąski alkoholu nie przyjmuję. Ogórków niestety nie miałem. Czym prędzej wręczyłem więc lumpowi 5 złotych i oddaliłem się krokiem Korzeniowskiego (może nawet szybszym).

Była sławna godzina 5 (nie wiem dlaczego sławna, ale tak twierdzi mój syn, co jest dla wystarczającą informacją). Stacja metra była pusta. Kioski zamknięte. Sklepiki również. A ja oczywiście nie miałem biletu. Poszukiwania automatu sprzedającego bilety przypomniało mi, że Polsce do Europy ciągle daleko. Automatów nie ma! Dyrekcja Metra (czy jak to się nazywa) nie chce zarabiać.

Musiałem przeskoczyć barierkę, co wyraźnie poprawiło mój humor. Okazało się bowiem, że "informacje o mojej śmierci były przedwczesne". Dokonałem recydywy przeskakując po raz drugi i trzeci. Nie zneutralizowało to jednak mojej złości na dyrekcję Metra. Zamierzam wystąpić do sądu z pozwem przeciwko rzeczonej dyrekcji (derekcji jak mówią posłowie Samoataku) za to iż nakłania mnie do przestępstwa. Jazda na gapę, oszustwo, bezprawne forsowanie barierek jest bowiem (jeżeli nie przestępstwem, to wykroczeniem, a na pewno nieuczciwością.

Drżyj derekcjo Metra! Będę się domagał wysokiego odszkodowania i przeprosin w Dzienniku, Gazecie Polskiej i Świerszczyku.

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Piosenka Stachury dotyczyła godziny 4 - "Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie, może mnie odwiedzisz...", Cohen też pisał o 4 - "Jest czwarta nad ranem, już kończy się grudzień, list piszę do Ciebie, czy dobrze się czujesz?..." , a 5 J. Dutronc "Jest godzina piąta, Paryż się budzi".
Świerszczyk to byłą za "komuny" gazetka dla przedszkolaków - czytałem namiętnie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sted miał taką piosenkę... jak to szło...? Coś jak: godzina słynna, piąta pięć... itd.
A w jakim to świerszczyku, drogi Andrzeju, będą te przeprosiny?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co by było gdybys złamał nogę??? Odszkodowanie murowane!!! :D Pozdrawiam i stawiam plusa :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

szlachetny "+" za formę przekazu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sądzę że możliwość forsowania barierek o tej godzinie, gdy wielu nieświadomych było jeszcze w świecie snu, było rarytasem. I to w dodatku po partyjce. Nie ma co psuć tej satysfakcji subtelnym zacofaniem w branży metra (tej też). Cieszmy się małymi sukcesami ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.