Pozycja materiału w rankingach:
Garncarzem trzeba się urodzić, a lepienie garnków, by przetrwało pokolenia, musi być autentyczną pasją. W rodzinie pana Józefa Dzieciątkowskiego tej pasji nie brakuje.
W dobie, kiedy na rynku królują plastikowe lalki i aniołki (przeważnie „made in China”), zupełnie blisko nas, bo w powiecie konińskim, żyje pan Józef Dzieciątkowski, jedyny garncarz w Wielkopolsce.
Co dzieje się z nimi dalej? Jeżdżą ze swym autorem po Polsce i zarabiają na siebie i niego, bo garncarstwo to jedyne źródło utrzymania rodziny.
Idzie zima, a to trudny okres dla rodziny – nie ma targów i wystaw, trudniej coś sprzedać. Dla pana Józefa to czas ciężkiej pracy, trzeba znów zrobić tyle garnków, by było co sprzedawać od wiosny do jesieni (wtedy rzadziej zajmuje się tworzeniem). Zobacz także:
Artykuły
(26)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.31)
Wiek: 27 | Miejscowość: Gostyń/Poznań | Kraj: Polska
O mnie: resocjalizatorka, polonistka
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
maria jaskula 13.05.2011 11:58
Kocham wszystko co wiaże sie z kulturą ludowa , podziwiam garncarzy ich zwinne rece, szukam twórców robiących gliniane ptzszki na których można gwizdać, może Pan Józef tez ulepi .Kontakt dyrektor p-la 612921440
Monika Dębska 29.07.2009 16:07
Być może to był pan Józef. To niesamowicie sympatyczny człowiek - rozmawiając z nim, oglądając jego wyroby naprawdę czuć pasję w powietrzu. Pozdrawiam i dziękuję:)
Beata Szczurzewska 28.07.2009 15:33
Bardzo ciekawy reportaż i świetne zakończenie. Rok temu podczas Niedzieli Palmowej w Łysych spotkałam pana (być może był to właśnie pan Józef), który sprzedawał swoje wyroby, troszkę o nich opowiadał oraz pozwalał wytoczyć dla zainteresowanych ich własne garnki :) Praca połączona z pasją -> to jest to!
Sondaż TNS Polska: Platforma w górę, PiS i Ruch Palikota mocno w dół
(odsłon: +3781)