Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21282 miejsce

„Gąska” Nikołaja Kolady czyli „nasza mała stabilizacja” w rosyjskim wydaniu

Zgrabnie napisana farsa Nikołaja Kolady to w rzeczywistości gorzka refleksja o straconych marzeniach, rutynie, tęsknocie za uczuciami oraz o aktorstwie, które czasem może dostarczać wielkich wzruszeń, ale czasem jest tylko ekwiwalentem prawdziwego życia. Spektakl w warszawskim Teatrze Capitol zdecydowanie należy do Katarzyny Figury.

 / Fot. plakatWystawiana od dwóch lat w Capitolu sztuka Nikołaja Kolady, pochodzi z początkowego okresu twórczości rosyjskiego dramaturga. Nie jest tekstem wybitnym, ale też nie aspiruje do tego, by nim być. Jest za to gorzko-zabawną opowieścią o aktorach prowincjonalnych, którzy porzucili marzenia młodości i zaakceptowali swoje bezbarwne życie. Narzekają na nie, ale nie starają się go zmienić.

Banalna w gruncie rzeczy historia romansu tytułowej „Gąski”, młodej aktorki (w tej roli Anna Kózka), z dwoma żonatymi mężczyznami z prowincjonalnego teatru: dyrektorem (Cezary Morawski) i administratorem (Andrzej Dedek), jest dla Kolady pretekstem do opowieści o „małej stabilizacji”, w którą wpadli bohaterowie, ludzie w średnim wieku. Niegdyś pełni pomysłów na życie, skończyli
jak większość: dom, dzieci, rutyna, nuda, zazdrość, brak perspektyw zawodowych i do tego oczywiście melancholia, niczym u Czechowa, z którego, obok Szekspira, Kolada często korzysta.

Zamęt, który w zgnuśniałym środowisku aktorskim udaje się zasiać Nonnie, tytułowej Gąsce, staje się pretekstem do rozmów, które ujawniają bolesne fakty i rodzą pytanie: co się stało z naszym życiem, co my z nim zrobiliśmy? „Ta trzecia” miesza w teatrze, miesza w życiu rodzinnym bohaterów i staje się niczym wyrzut sumienia. Szamotanina, podczas próby samobójczej Fiodora i Wasilija, niczym Gombrowiczowska „kupa” obnaża na chwilę prawdziwe oblicza ludzi, żyjących ułudą, co akurat w środowisku teatralnym trudne nie jest; udawanie, granie roli, przybieranie maski, mówienie cudzym tekstem – te aktorskie umiejętności przenieśli na grunt prywatny i zapomnieli, że to miraż, tak samo nietrwały, nieprawdziwy, jak tandetna scenografia przygotowywana co wieczór w teatrze. Ta z „Gąski” też jest tymczasowa, byle jaka, rozpada się, jak pozory, które stworzyli.

Gwiazdą, na miarę robotniczego miasta i prowincjonalnego teatru jest Ałła –
świetna w tej roli Katarzyna Figura. Silna, zdecydowana kobieta, zbudowała sobie pozycję zarówno w aktorskim światku, jak i w domu. To ona jest głową rodziny, rządzi Fiodorem, zahukanym mężem nieudacznikiem (Andrzej Dedek).
Tęskni za wielką sceną, za rolami, których nigdy nie zagra, a im bardziej nudne jest jej prywatne życie, tym bardziej miesza je z teatrem. Grzegorz Chrapkiewicz, reżyser spektaklu, poprowadził rolę Katarzyny Figury brawurowo; to już nie aktorka, to rasowa „aktorzyca”, z gestami i niskim głosem kaprala. Żywiołowa, zabawna, tragiczna, ale nigdy nie przekraczająca granicy dobrego smaku. Kapitalnie ujawniła w tej roli swój talent komediowy i dystans do siebie.

Partnerujący jej aktorzy też wypadają dobrze, choć trzeba przyznać: ten spektakl należy do Katarzyny Figury.

"Gąska" Nikołaj Kolada
Reżyseria - Grzegorz Chrapkiewicz
Gąska (Nonna) – Anna Kózka
Diana – Anna Gornostaj
Ałła – Katarzyna Figura
Wasilij – Andrzej Dedek
Fiodor – Cezary Morawski
Teatr Capitol, Warszawa

Rozpoczął się konkurs Dziennikarz obywatelski 2011 Roku.
Zgłoś swój materiał! Zostań najlepszym dziennikarzem 2011 roku. Wygraj jedną z ośmiu zagranicznych wycieczek.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.