Facebook Google+ Twitter

Gawęda o piwie przy piwie

Zwane napojem bogów, złociste lub urzekająco ciemne, schłodzone stanowi nieodpartą pokusę… piwo.

lager licencja GNU źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Leffenijmegen.jpg / Fot. Josef StueferRozpoczynając Nasze rozważania o piwie, musimy, tak dla porządku, powiedzieć, czym jest ów trunek. To, że jest to alkohol wszyscy doskonale wiemy. Niemniej alkohol alkoholowi nierówny, a piwo powstaje w pewien ściśle określony sposób. Warto nadmienić, że od tego sposobu, klucza, zależy charakter piwa, jakie otrzymamy.

Nie jest to miejsce by rozwodzić się nad niuansami cyklu produkcyjnego, ograniczmy się do uproszczonego schematu. Słód jęczmienny, pszeniczny lub żytni mieszamy z wodą, chmielem i innymi przyprawami np. miodem i poddajemy filtracji. Efektem tego procesu jest brzeczka, czyli klarowny półprodukt. Brzeczka jest warzona, czyli gotowana, a następnie poddawana procesowi fermentacji alkoholowej przy użyciu drożdży piwowarskich. Pozostaje już tylko leżakowanie. Generalnie tak wygląda produkcja w skrótowym zarysie. Nie mniej, jak powszechnie wiadomo, diabeł w szczegółach tkwi, ale te dla własnej wygody pominiemy.

Podejrzewam, że część czytelników, śledząc słowa tekstu popija ulubione jasne pełne lub trzyma bezpieczne w lodówce czekając aż osiągnie temperaturę zdatną do spożycia. Bo ciepłe piwo to zbrodnia, a nikt kryminalistą i wykolejeńcem nie jest i zostać nie chce. Przynajmniej tak zakładam. Ciekawi mnie jednak czy ktokolwiek zastanawiał się nad pochodzeniem trunku, który spożywamy w pubie, na imprezie lub w zaciszu domowym. Tak, pośrednio chodzi mi o to jak piwo w sklepowej lodówce się znalazło, nie pytam jednak o jego dostawcę.

pszeniczne licencja GNU źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Weizenbier.jpg / Fot. TrexerDroga była długa. Ludzie, którzy traktują piwo jak obiekt badań, sugerują, iż wywędrowało ono z Sumeru. Sztuka warzelnicza rozprzestrzeniała się. Jej urokowi poddał się Babilon, a Egipt zachłannie przyjął. Cieszyło się tak dużym uznaniem, że dorobiło się własnego symbolu piktograficznego, czyli hieroglifu. Jak wskazują badacze, było piwo jednym z najważniejszych darów składanych zmarłemu do grobu. Tak jak wszystkie inne dary funeralne, miało zapewnić dostatek w kolejnym życiu i zniechęcić do zbyt szybkiego powrotu na łono żywej części rodziny.

Piwo rozprzestrzeniało się dalej… Kiedy w Rzymie i Grecji raczono się winem, dodajmy rozcieńczonym, na północ od limesu świata cywilizowanego warzono piwo. Co ciekawe, ludzie którzy na co dzień chodzili w zwiewnych togach i rozcieńczali wino, mówili o sobie jako o ludzie ucywilizowanych. Równocześnie pokazywali dzikusów, którzy nie dość, że pili piwo to na domiar złego stosowali masło. Na szczęście, czas zweryfikował niektóre poglądy, piwo zdobyło należyty szacunek, masło, choć popadło w odwieczną walkę z margaryną, gości na stołach, zaprzestano rozcieńczania wina, a ludzi, którzy w biały dzień paradują w prześcieradłach izoluje się od społeczeństwa i poddaje stosownej terapii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.