Facebook Google+ Twitter

„Gazeciarz” napada na banki

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2007-09-07 17:16

Grasuje od 2 miesięcy. W tym czasie obrabował już kilkanaście banków w stolicy, na Mazowszu, a nawet na Lubelszczyźnie. Po raz ostatni uderzył wczoraj w Siedlcach. Wybiera małe placówki, gdzie nie ma ochrony. Teraz usilnie szuka go warszawska policja.

 / Fot. - Po wejściu do banku zawsze zasłania twarz trzymaną w ręku, złożoną na pół gazetą lub związaną na szyi ceglastą chustą – mówi Anna Kędzierzawska z biura prasowego stołecznej policji. - Następnie spokojnie oświadcza, że to napad i żąda wydania pieniędzy. W tym czasie w drugiej ręce trzyma broń (lub jej atrapę) przypominającą pistolet maszynowy „UZI”. Po zrabowaniu pieniędzy, zwykle kilkunastu tysięcy złotych, wychodzi i spokojnym krokiem idzie w stronę najbliższego rogu ulicy. Nie spieszy się, nie biegnie i nie ogląda się za siebie. Niewykluczone, że za rogiem ma zaparkowane auto.

Sprawca 16 napadów na bankowe oddziały ma ok. 30-40 lat, ok. 185 – 190 cm wzrostu, szczupłą sylwetkę, ciemne lub ciemno blond włosy. Zwykle nosi czapkę z daszkiem lub kapelusz z opadającym rondem. Ma specyficzny sposób poruszania się, przypominający marynarza – chodząc kołysze się – oraz zniszczone dłonie, które kasjerki opisały jako „dłonie murarza” - tak wygląda sprawca 16 napadów na bankowe oddziały.

- Łuków, Raszyn, Ursus, a wczoraj Siedlce, to tylko kilka miejsc, gdzie zaatakował – wylicza policjant z wydziału terroru kryminalnego i zabójstw Komendy Stołecznej, który szuka przestępcy.
Gdy 2 miesiące temu zaczął swe przestępcze tournee po warszawskich bankach nikt nie podejrzewał, że z powodzeniem uda mu się okraść aż tyle placówek.

- To pierwsza taka seria napadów na banki od wielu miesięcy – mówi policjant zajmujący się sprawą. – Sprawca działa bardzo nietypowo, bo sam. Nie wzbudza podejrzeń, wtapia się w tłum. Jest niepozorny, ale niebezpieczny. Wybiera małe placówki, gdzie nie ma ochrony i zwykle jest nieliczna obsługa.


- Wszystkie osoby, które znają tego mężczyznę prosimy o kontakt z wydziałem do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw KSP, tel. (022) 603 65 59, najbliższą jednostką policji lub na telefon alarmowy 997 – apeluje Anna Kędzierzawska. - Osoby, które zobaczą go na ulicy, w sklepie, w samochodzie lub w jakimkolwiek innym miejscu, proszone są o ostrożność. Nie wolno podejmować samodzielnych prób zatrzymania, bo sprawca może mieć broń palną – ostrzega Kędzierzawska.

Piotr Sieńko, Polskapresse

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.