Facebook Google+ Twitter

Gazeta... Erywań

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2011-01-21 13:57

W prasie coraz więcej pojawia się specjalistów od katastrofy smoleńskiej. Niektórzy dziennikarze śmiało stawiają tezy dotyczące przyczyn wypadku, tezy oparte na ich subiektywnej analizie słów wypowiadanych w kokpicie samolotu.

Choć to tylko portal dziennikarstwa obywatelskiego i gdzie tam nam, szaraczkom, mierzyć się z takimi tuzami jak GW, to czasem trzeba hardo wysunąć pierś (nawet jeżeli wątła jest), oskarżająco wyciągniętym palcem wskazać "kolegę" dziennikarza i rzucić mu w twarz: "bredzisz pan", nawet jeżeli to pracownik samej GW.

Oto bowiem pan Roman Imieliński piórem swym dowodzi, że fakt, że samolot spadł, to jednak
wina prezydenta Kaczyńskiego. Nie udało się udowodnić nacisków, więc powstała antyteza mówiąca, że przyczyną wypadku był właśnie tych nacisków brak. Prezydent nie podjął decyzji, a piloci czekali, czekali i dalej wiadomo.

Swoje wywody poparł był pan Roman zapisem rozmów z kokpitu i może przeszedłbym nad artykułem bez większego zainteresowania, gdyby niedopuszczalne z mojego punktu widzenia próby interpretacji zapisanych słów wypowiedzianych w kokpicie samolotu. Jest to niedopuszczalna manipulacja. Czy Gazeta Wyborcza uważa swoich czytelników za niezdolnych do zrozumienia czytanego tekstu?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.