Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

39228 miejsce

"Gazeta Wyborcza" i TVN24 zniechęcają do pójścia na referendum?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2013-10-07 17:07

Referendum warszawskie odbędzie się w niedzielę 13 października. To już za kilka dni. Warszawiacy zdecydują, czy odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz. Politycy PO straszą PiS-em, który ma "zawładnąć Polską" i namawiają do pójścia na grzyby.

 / Fot. Paweł Supernak, PAPWydaje się, że podobną taktykę przyjęła również stacja TVN24. W niedzielnym "Szkle kontaktowym" Grzegorz Markowski i Maria Czubaszek rozmawiali o referendum warszawskim. Wyemitowano materiały z wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego na tle tablicy "W jak Warszawa". Pokazano fragment wypowiedzi posła Adama Szejnfelda z porannego programu "Kawa na ławę". Poseł mówił, że "do Polski chce wejść okupant i jest nim PiS". Prowadzący kilka razy rozmawiali o grzybach. "Jest wysyp grzybów w lasach" - mówił red. Markowski.

Oczywiście, można sobie tłumaczyć tę zbieżność w ten sposób, że "Szkło kontaktowe" to program rozrywkowy, prześmiewczy. Jednak zestawianie ze sobą straszenia PiS-em przez posła Szejnfelda z groźną miną prezesa Kaczyńskiego oraz przypomnienie tego, o czym przy każdej okazji mówią politycy partii rządzącej - idźcie na grzyby, to chyba nie przypadek. Czy redaktorzy prowadzący serwisy będą w tym tygodniu podziwiać piękno podwarszawskich lasów? Zobaczymy.

Straszenia PiS-em ciąg dalszy

Jeszcze dalej idzie "Gazeta Wyborcza". "Cyniczne powtarzanie przez liderów Prawa i Sprawiedliwości kłamstw na temat warszawskiej obwodnicy i rzekomo beznadziejnej komunikacji miejskiej może tylko utwierdzać w przekonaniu, że od referendalnej hecy, którą niektórzy postrzegają jako "obywatelski obowiązek", należy się trzymać z daleka." - to zajawka artykułu Jarosława Osowskiego pt. "PiS kłamstwami chce wygrać referendum. Guział w odstawce", opublikowanego w poniedziałek rano na stronie gazeta.pl. Artykuł jest trzecim najchętniej czytanym materiałem w serwisie.

Autor pisze o referendum zupełnie pomijając pomysłodawcę, czyli Warszawską Wspólnotę Samorządową, zupełnie, jakby organizatorem było tylko i wyłącznie Prawo i Sprawiedliwość. Albo sam Jarosław Kaczyński. W tekście padają określenia typu "ofensywa kłamstw i kłamstewek", a samo referendum jest nazywane "hecą". Osowski wymienia, w których miejscach PiS, opisując Warszawę mija się, jego zdaniem, z prawdą. I zestawia Hannę Gronkiewicz-Waltz z... Lechem Kaczyńskim, który "przespał trzy lata swoich rządów w stolicy (w czwartym był już prezydentem Polski)". Cytuje również wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego sprzed lat.

Osowski nie dostrzega jednak tego, co zauważyli sami mieszkańcy stolicy, podpisani pod wnioskiem o referendum (ponad 200 tys. warszawiaków) - Hanna Gronkiewicz-Waltz urzęduje już 7 lat (Lech Kaczyński tylko 3) i w ciągu tego okresu kończyła inwestycje, które Kaczyński rozpoczął. To nie PiS jako pierwszy użył tego argumentu przy zbieraniu podpisów.

Warszawiaku, sam dokonaj wyboru

Jeśli jakiś mieszkaniec Warszawy jeszcze nie wie, dlaczego ma nie pójść w najbliższą niedzielę na referendum ("Gazeta Wyborcza" namawia do pozostanie w domu) to tu znajdzie więcej argumentów, wystarczy kliknąć: LINK
Kilka nagłówków: Dziś debata "Gazety". Iść, czy nie iść na referendum, Sojusz ostrzega swoich wyborców w sprawie referendum, Referendum już za tydzień. "To wielkie ostrzeżenie", Łukaszewicz nie idzie na referendum. "Nie widzę sensu".

Jeśli jednak postanowi pójść i oddać głos, a przez to zwiększyć frekwencję, niech pamięta, że jest wiele rzeczy, które pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas dwóch kampanii obiecała, ale o nich zapomniała: linia tramwajowa na Tarchomin ("Szczególnie ważna jest dla mnie budowa linii tramwajowej na Tarchomin"), dodatkowa linia tramwajowa na Bemowie, modernizacja torowiska na al. Jana Pawła, 2 mosty przez Wisłę, budowa Centrum Sztuki Nowoczesnej na miejscu zburzonej hali KDT, przebudowa Placu Defilad. I tak dalej. W ostatnim czasie trudno o tym przeczytać na stronach "Gazety".

Określenie "obowiązek obywatelski" w odniesieniu do referendum jest wyśmiewane. Próba odwołania urzędnika, wywodzącego się z Platformy Obywatelskiej nazywa się "referendalną hecą". Proponuje się pójście na grzyby zamiast do urny. Warto zauważyć, że te same media w 2003 roku nie tylko namawiały do pójścia na głosowanie w referendum unijnym, ale również do oddania konkretnego głosu - głosu na TAK. Jak widać, referendum referendum nie równe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

Kolega ze stolicy, to lepiej zna tamtejszych obywateli...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojciech Arciszewski - obawiam się, że Pan nieco przecenia część naszych rodaków, kupują tak zwane medialne faktu bez żadnych zastrzeżeń,

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przestańmy uważać ludzi za stado baranów, które robi tylko co mu media każą. Każdy ma swój rozum, widzi co się dzieje i ma prawo do samodzielnego wyboru. Nie twórzmy bazy do późniejszych tłumaczeń typu : "HGW wygrała, bo media zniechęcały do udziału".
Warszawiacy czasami podejmowali kontrowersyjne decyzje, lecz to ich miasto i należy szanować ich decyzję, jakakolwiek ona będzie, a nie snuć na jej bazie teorie spiskowe.
HGW wygra lub przegra, zgodnie z wolą głosujących , a nie mediów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artur Hampel - przepraszam za zmianę jednej litery w nazwisku, oczywiście zgadzam się, że Warszawa pewnie długo jeszcze będzie oczekiwać na rozkwit, niemniej jednak taki sygnał dla rozpuszczonej niby klasy politycznej, ze można was odwołać, jest moim zdaniem bezcenny

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję Panie Tomku za te dane, stanowią one jakoby potwierdzenie moich utopijnych przypuszczeń :)
I u nas administracja będzie się rozrastać. Chętnie natomiast łapie się tych argumentów opozycja chyba w każdym kraju (oczywiście dopóki stanowi opozycję :) )

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pan Prezes wielkie J lubi podróżować palcem po mostach Europy, czy też Operach :)
Niech sprawdzi może ten palec na mapie ilu urzędników zatrudniają duże aglomeracje w Europie:

Berlin: 115 tys.
Wiedeń: 65 tys.
Paryż: 50 tys.
Sztokholm: 40 tys.
Helsinki: 40 tys.
Monachium - 33 tys.
Frankfurt Main: 14 tys.

Monachium, nieco mniejsze od Warszawy zatrudnia 4 razy więcej urzędników, a dwa razy mniejszy od Warszawy Frankfurt nad Menem zatrudnia prawie dwa razy więcej urzędników. Na dodatek powszechna opinia jest taka, że tych urzędników jest ciągle za mało aby zapewnić odpowiedni poziom obsługi mieszkańców.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przypisuję taką tendencję do całej partii, nie tylko miastu. Na potwierdzenie kilka danych (i nie z infografiki super expresu).
Przyrost liczby urzędników:
2006- 1,6%
2007- 1,08%
2008- 3,97%
2009- 4,32%
2010 (III kwartały)- 6,2%

Bo jak wiadomo, w kryzysie potrzeba więcej urzędników...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Liczba urzędników państwowych wzrosła ze 160 tys w roku 1989, do 429 tys w roku 2013 Dotyczy to każdej partii i każdej sfery życia administracji państwowej (źródło resulto.pl).

Przypisywanie takich tendencji włodarzowi jednego miasta jest co najmniej nieuczciwe. Posiadamy zły system umożliwiający rozbudowywanie administracji Państwowej, a nie złych ludzi na stołkach. Już widzę redukcje urzędniczych etatów - utopia kolejna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Elu, naprawdę pani wierzy, że ludzie podpisują umowy najmu mieszkania tylko po to żeby wesprzeć PIS?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Zdzisław Nawel - Zgadzam się z Panem całkowicie. Zadaję sobie jedynie pytanie, po co w ogóle to referendum. Nie wierzę, że po odwołaniu HGW (jeśli do tego dojdzie) Stolica znajdzie się w burzliwym rozkwicie. To utopia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.