Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14865 miejsce

Gdańsk według Chwina

„…walka z ludźmi o władzę daje tak silne złudzenie intensywności życia, że nie mamy czasu na rozpacz”

 / Fot. internetStefan Chwin – Panna Ferbelin, Wydawn. TYTUŁ Gdańsk 2016

O autorze:
Stefan Chwin to polski powieściopisarz, krytyk literacki, eseista, historyk literatury, grafik związany z Gdańskiem, doktor habilitowany, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Gdańskiego na Wydziale Filologicznym. Laureat nagrody im. Andreasa Gryphiusa - jednego z najważniejszych niemieckich wyróżnień literackich.
O książce:
Gdańsk w tej książce Chwina to Danzig na początku XX wieku. Autor nie napisał jednak powieści historycznej. To raczej autorska wizja tego miasta i jego mieszkańców.
Tutaj fakty autentyczne mieszają się z faktami bliskimi prawdy a czasem bardzo dalekimi. Jednak, aby nas przekonać do swojej wizji podaje szczegóły topografii miasta – mieszając nazwy polskie i niemieckie.
Prowadzi nas ulicami obok kwiaciarni pani Helstein, kawiarni Mayersa, opisuje wnętrza domów gdzie mieszkają ludzie o różnym statusie materialnym.
Tytułowa panna Ferbelin ma na imię Maria i jest nauczycielką w prywatnych domach, tutaj uczy syna prokuratora Hammelsa komendanta miasta.
To czas kryzysu ale daje się jej załatwić rządowe zlecenie dla ojca stolarza na wykonanie szubienic.
I tu pojawia się motyw śmierci przewijający się przez całą książkę.
Kobieta umiera zaraz po narodzeniu dziecka. Ojciec i syn są w nieustannej traumie po tym wydarzeniu.
Co nie przeszkadza, aby tatuś kazał chłopcu zastrzelić rannego psa. Okrutna to scena.
„…wszystko zostanie pożarte przez śmierć. Śmierć pożre wszystko, całą Ziemię i kosmos.”
Motyw śmierci łączy się też z innym bohaterem Kurtem Niemandem, który wprawdzie jest traserem w stoczni ale po pracy staje się Nauczycielem z Neustadt głoszącym na wzgórzu, że Bóg nie potrzebuje pośredników a robotnicy powinni walczyć o większe płace. Chodzi po wodzie, wskrzesza zmarłych, uzdrawia chorych. Przez swych uczniów nazywany jest Mistrzem.
Zostaje zatrzymany przez władze i biczowany w piwnicach policyjnych.
Kłania się „Mistrz i Małgorzata” choć tu jest Mistrz i Maria.
A, że to Gdańsk i stocznia to Chwin nie odmówił sobie opisania strajku nawiązującego do wydarzeń z lat 1970 i 1980. Tyle, że w książce robotnicy mają tylko jedno żądanie: pięciogodzinny dzień pracy co dla mnie jest kpiną z dwudziestu jeden postulatów z 1980 roku. A nazwę „Solidarność” autor przerobił na „Braterstwo”.
Mamy w książce także wątek miłosny a nawet sensacyjny, bo miłość nie tylko wszystko wybaczy ale posunie się o wiele dalej, aby uwolnić ukochanego z łap oprawców.
Nie obyło się bez aktualnego wątku ataków terrorystycznych i walki o władzę.
Czyli dla każdego coś niemiłego.
Jednak, mimo wielu celnych przemyśleń jak:
„Brakuje nam bliskich więzi, szczerości i harmonii”,
„…każdy człowiek jest własnością tych, którzy sprawują władzę…, bo w każdym państwie każdy może zostać w dowolnej chwili wyciągnięty nocą z własnego łóżka przez chłopców na posyłki i wywieziony w nieznane miejsce”
książkę czyta się opornie, także dlatego, że dialogi nie są oddzielone od narracji i opisów. Według mnie zabrakło redaktora, który ośmieliłby się przeredagować tekst.
W internecie przeczytałam, że autor powiela tu wątki ze swoich poprzednich książek. I to nie jest zaleta.
Polecam tylko wytrwałym czytelnikom.



Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

ja się uparłam bo to książka z DKK, kiedyś próbowałam przeczytać inną książkę tego autora i nie dałam rady.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Serdeczne dzięki za przybliżenie tematyki tego "dzieła" (na pewno nie sięgnę po nie!) dotyczącego Gdańska, który jest mi bliski, wszak ładne parę lat tam spędziłem, ze stanem wojennym włącznie. Zawsze starałem się omijać gnioty, które historię mieszają z "wizjami" piszącego, bo to tylko zakłamuje rzeczywistość i wprost wiedzie do ogłupiania następnych pokoleń, wykrzywiając im wyobrażenie o przeszłości. No cóż! Pisarzy ci u nas dostatek... a każdy chce żyć...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze, że jestem wytrwała, bo inaczej odpuściłabym sobie czytanie książki, zostało mi do końca 50 stron. Zgadzam się z wnioskami Autorki.
Recenzja w przeciwieństwie do powieści… CIEKAWA.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.