Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37565 miejsce

Gdański hak na Libeskinda

Nie na progu Drogi Królewskiej, a na przemysłowych terenach dawnych zakładów rybnych Gdańsk powitał dziś najsłynniejszego obok Sir Normana Fostera architekta, Daniela Libeskinda. Wszystko z powodu planów zagospodarowania tzw. Polskiego Haka.

Latarnia Libeskinda / Fot. Landmark Group - mat. inwestora

Który z panów to Libeskind?


Jego dzieła, takie jak realizowany właśnie projekt nowego WTC w Nowym Jorku, są powszechnie znane, ale tylko nieliczni wiedzą jak wygląda sam mistrz. Dlatego przedłużające się nieco wyczekiwanie na artystę przypominało trochę wypatrywanie wiosny ze znanego wiersza Brzechwy i co chwilę ktoś inny był kandydatem na światowej sławy projektanta.

Przylatujący prywatnym samolotem z Paryża twórca, wylądował na lotnisku im. Lecha Wałęsy z pewnym opóźnieniem i udało mu się zaskoczyć zebranych podjeżdżając znienacka taksówką, a jeszcze bardziej gdy przywitał się ze wszystkimi nienaganną polszczyzną. Szybko też okazało się nieprawdą, że jest to jego pierwsza wizyta w naszym mieście, które odwiedził już z rodzicami w wieku 7 lat. Libeskind jest dzieckiem ocalałych z holocaustu polskich Żydów i urodził się w 1946 r. w Łodzi. W 1957 r. państwo Libeskind wyemigrowali do Izraela, a dwa lata później rodzina przeniosła się do USA. Młody Daniel porzucił dla architektury wykształcenie muzyczne i śmiałymi wizjami szybko podbił serca i umysły budowniczych. Hołdem oddanym swoim korzeniom jest jego słynne Muzeum Żydowskie w Berlinie.

Mały wielki człowiek


Daniel Libeskind i Nimrod Tavi / Fot. Michał ZarzyckiSkromny, uśmiechnięty i niewielkiej postury mistrz, zdawał się potwierdzać w tej mierze regułę dotyczącą wielu wybitnych w historii ludzi, oczarowując zgromadzonych licznie dziennikarzy oraz miejskich włodarzy. Spotkanie rozpoczęło się od wspólnej pieszej wędrówki wzdłuż ul. Sienna Grobla, gdzie poza widokiem na Gdańsk i bliskością Motławy, nie ma na razie zbyt wielu powodów do dumy. Występujący w roli przewodnika prezydent Paweł Adamowicz wytrwale podkreślał atuty miejsca, wynikające z odwiecznego związku z portem i rzeką, które zawsze były esencją i motorem rozwoju starego Gdańska. Odwoływał się także do wielowiekowej tradycji zapraszania do miasta najwybitniejszych architektów.Widok z Polskiego Haka / Fot. Michał Zarzycki

Sienna Grobla jest dziś... senna / Fot. Michał ZarzyckiNiewątpliwie 5-hektarowa przestrzeń w centrum musi być kusząca dla każdego artysty w tym fachu, a zwłaszcza dla takiego, który jak Daniel Libeskind, rozumie, podziela i docenia wolnościowy charakter oraz sprawczą siłę Gdańska w stosunku do reszty Polski i Europy. Jak się miało wkrótce okazać, podczas półgodzinnej wędrówki mistrz szukał potwierdzenia dla przygotowanej wcześniej koncepcji, którą mieliśmy wkrótce osobiście poznać w hotelu Królewskim na przygotowanej specjalnie prezentacji i konferencji prasowej.

Libeskind jest czołowym przedstawicielem światowego postmodernistycznego dekonstruktywizmu, który charakteryzuje się m.in. zerwaniem z tradycyjnymi kształtami budynków. Nie było więc zaskoczeniem, że i gdański projekt jest przykładem odważnego - ale i Wizja zabudowy Polskiego Haka w Gdańsku / Fot. Landmark Group - mat. inwestoraprzyjaznego człowiekowi - potraktowania zabudowy oraz jej otoczenia. Projekt, na który składają się głównie mieszkania, przewiduje obok futurystycznych budowli stworzenie dużych obszarów wodno-zielonych, a przez to zachowuje przestrzenną otwartość miasta. Zmienia także istotnie plan otaczającej śródmieście ul. Nowowałowej, która ma teraz biec w tunelu pod rzeką i Polskim Hakiem. Realizacja tej wizji miałaby kosztować 220 mln euro. Mistrz tworzył ją analizując źródła historyczne oraz zdjęcia i filmy z dzisiejszego Gdańska.

Wizja z odpowiedzialnością


Daniel Libeskind i Paweł Adamowicz / Fot. Michał ZarzyckiPrzyjazd Daniela Libeskinda był możliwy dzięki zainteresowaniu potencjalnego inwestora. Izraelski deweloper Landmark Group, którego motto „Vision with commitment” (Wizja z odpowiedzialnością) może uspokajać bardziej przywiązanych do historycznego rodowodu Polskiego Haka, realizuje prestiżowe inwestycje biurowo-mieszkalne w Europie Środkowej, a w Polsce jak na razie tylko pod Warszawą. Jego szef Nimrod Tavi towarzyszył architektowi i prezydentowi miasta, wyjaśniając zebranym biznesową stronę planowanego przedsięwzięcia.

Libeskind był już wymieniany jako jeden z autorów przyszłego Europejskiego Centrum Solidarności. Twórca zwycięskiego projektu Wieży Wolności, na miejscu zburzonego WTC, dla Gdańska wymyślił jednak współczesną latarnię morską, która – jak podkreśla – ma być o metr (193 m) wyższa od powstającego w Warszawie dzieła Libeskinda - drapacza chmur przy Złotej 44. Co prawda gdański plan zagospodarowania przestrzennego nie przewiduje na razie dla parceli wzdłuż Siennej Grobli tak wysokiej zabudowy, ale jak zapewnia prezydent Gdańska, dla tak pierwszorzędnego twórcy może zostać zmieniony. Paweł Adamowicz od razu przyrównał „latarnię” mistrza do Apoteozy Gdańskiej Izaaka van den Blocke’a z Sali Czerwonej Ratusza Głównego Miasta, na której sam Bóg dzierży, najważniejszą wówczas ze świeckich wież – w dowód pieczy nad miastem. Pozostaje wierzyć, że dzięki temu projekt nie podzieli losu głównego elementu makiety, który uległ destrukcji podczas lotniczej podróży.Projekt na stół - ręką samego mistrza / Fot. Michał Zarzycki

W Gdańsku prezentowanych było bowiem do tej pory wiele ciekawych koncepcji, z których spora część nie została zrealizowana. Trzeba przyznać, że niektóre na szczęście - ten jednak mógłby pozytywnie odmienić oblicze miasta i przypomnieć, że jest żywe i ciągle się rozwija.

Ten polski hak


Na spotkanie poszedłem przede wszystkim jako mieszkaniec, któremu nieobojętny jest sposób kształtowania miasta, wkraczającego pod względem zabudowy w swój kolejny złoty wiek. Jako gdańszczanin, zapatrzony w wielką historię i tradycję miejsca, nie ufam zanadto intencjom współczesnych architektów, jednak Polski Hak uważam za jeden z tych zakątków, który znakomicie nadaje się do kreowania całościowych i nowoczesnych pod względem formy rozwiązań – zwłaszcza, gdy rewitalizują zaniedbane tereny poprzemysłowe.

Poszedłem także z ciekawości i fascynacji wielkim człowiekiem. Talent architekta i możliwość pozostawienia po sobie równie trwałego śladu zawsze mnie inspirowały, a szansa osobistego poznania samego Daniela Libeskinda – i to w Gdańsku – nie zdarza się często. Przypatrując się Stanom Zjednoczonym i odkrywając kilkanaście lat temu Izrael, od początku utwierdzałem się w przekonaniu, że wyjątkowy związek Polaków i Żydów jest wielkim potencjałem i wspólnotą ducha, choćby dlatego, że nikt poza nami z takim uczuciem i tak chętnie nie mówi po polsku. Dzisiejsze spotkanie było tego niecodziennym potwierdzeniem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Rzeczowa relacja i piękne zdjęcia.
Co do samej koncepcji zagaspodarowania Haka, mam mieszane uczucia. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

osobiście bym wolał aby zabudowa nawiązywała choć troszeczkę do kamieniczek starówki. To wyglada na kolejne blokowisko. Co z tego, że budynki maja nietypowy kształt - zaspa z lotu ptaka też wyglada nietypowo. No i ta "latarnia" - moim zdaniem paskudztwo, ale jakiś widokowiec w tym miejscu mógłby być, choć dla turystów jego dostępność jest wątpliwa, no ale....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.