Pozycja materiału w rankingach:
Nie na progu Drogi Królewskiej, a na przemysłowych terenach dawnych zakładów rybnych Gdańsk powitał dziś najsłynniejszego obok Sir Normana Fostera architekta, Daniela Libeskinda. Wszystko z powodu planów zagospodarowania tzw. Polskiego Haka.

Skromny, uśmiechnięty i niewielkiej postury mistrz, zdawał się potwierdzać w tej mierze regułę dotyczącą wielu wybitnych w historii ludzi, oczarowując zgromadzonych licznie dziennikarzy oraz miejskich włodarzy. Spotkanie rozpoczęło się od wspólnej pieszej wędrówki wzdłuż ul. Sienna Grobla, gdzie poza widokiem na Gdańsk i bliskością Motławy, nie ma na razie zbyt wielu powodów do dumy. Występujący w roli przewodnika prezydent Paweł Adamowicz wytrwale podkreślał atuty miejsca, wynikające z odwiecznego związku z portem i rzeką, które zawsze były esencją i motorem rozwoju starego Gdańska. Odwoływał się także do wielowiekowej tradycji zapraszania do miasta najwybitniejszych architektów.
Niewątpliwie 5-hektarowa przestrzeń w centrum musi być kusząca dla każdego artysty w tym fachu, a zwłaszcza dla takiego, który jak Daniel Libeskind, rozumie, podziela i docenia wolnościowy charakter oraz sprawczą siłę Gdańska w stosunku do reszty Polski i Europy. Jak się miało wkrótce okazać, podczas półgodzinnej wędrówki mistrz szukał potwierdzenia dla przygotowanej wcześniej koncepcji, którą mieliśmy wkrótce osobiście poznać w hotelu Królewskim na przygotowanej specjalnie prezentacji i konferencji prasowej.
przyjaznego człowiekowi - potraktowania zabudowy oraz jej otoczenia. Projekt, na który składają się głównie mieszkania, przewiduje obok futurystycznych budowli stworzenie dużych obszarów wodno-zielonych, a przez to zachowuje przestrzenną otwartość miasta. Zmienia także istotnie plan otaczającej śródmieście ul. Nowowałowej, która ma teraz biec w tunelu pod rzeką i Polskim Hakiem. Realizacja tej wizji miałaby kosztować 220 mln euro. Mistrz tworzył ją analizując źródła historyczne oraz zdjęcia i filmy z dzisiejszego Gdańska.
Przyjazd Daniela Libeskinda był możliwy dzięki zainteresowaniu potencjalnego inwestora. Izraelski deweloper Landmark Group, którego motto „Vision with commitment” (Wizja z odpowiedzialnością) może uspokajać bardziej przywiązanych do historycznego rodowodu Polskiego Haka, realizuje prestiżowe inwestycje biurowo-mieszkalne w Europie Środkowej, a w Polsce jak na razie tylko pod Warszawą. Jego szef Nimrod Tavi towarzyszył architektowi i prezydentowi miasta, wyjaśniając zebranym biznesową stronę planowanego przedsięwzięcia.
Zobacz także:
Artykuły
(26)
Galerie
(6)
Średnia ocen
(4.72)
Miejscowość: Gdańsk | Kraj: Polska
O mnie: "Poddasze (...) ofiarowywało widok, perspektywę i owo piekne, lecz złudne uczucie wolności, którego szukają ci wszyscy co wspinają się na wieże, które z mieszkańców mansard czynią marzycieli." Günter Grass (Trylogia Gdańska)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Stefania Najsarek 17.05.2008 09:33
Rzeczowa relacja i piękne zdjęcia.
Co do samej koncepcji zagaspodarowania Haka, mam mieszane uczucia. :)
Sławomir Żylak 16.05.2008 07:55
osobiście bym wolał aby zabudowa nawiązywała choć troszeczkę do kamieniczek starówki. To wyglada na kolejne blokowisko. Co z tego, że budynki maja nietypowy kształt - zaspa z lotu ptaka też wyglada nietypowo. No i ta "latarnia" - moim zdaniem paskudztwo, ale jakiś widokowiec w tym miejscu mógłby być, choć dla turystów jego dostępność jest wątpliwa, no ale....
Sondaż TNS Polska: Platforma w górę, PiS i Ruch Palikota mocno w dół
(odsłon: +3781)