Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10556 miejsce

Gdy alkohol staje się problemem

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-08-31 11:18

Mówi się, że wszystko jest dla ludzi. Od przybytku głowa nie boli, mimo tego najważniejszy jest umiar. A jak jest z alkoholem? Czy jego spożywanie może stać się problemem?

Wino / Fot. http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Red_Wine_Glas.jpg
Okazuje się, czego dowodzą dane statystyczne, że w wielu polskich rodzinach nadmierne spożywanie alkoholu jest normą. W polskim społeczeństwie krąży wiele mitów na temat alkoholu i skutków jego spożywania. Wiele osób spośród pijących dorabia odpowiednią ideologię, usiłując usprawiedliwić swoje picie, czy wręcz nadużywanie alkoholu.

Alkohol wypijany w niewielkich ilościach nie powoduje widocznych zmian w organizmie pijącego sporadycznie. Inaczej dzieje się, kiedy alkohol spożywany jest zbyt często lub organizm jest w sposób szczególny uwrażliwiony na działanie alkoholu; wówczas nawet niewielkie jego ilości zaszkodzą. Szczególnie narażone na niszczące działanie alkoholu są osoby młode.

Piwo / Fot. http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:NCI_Visuals_Food_Beer.jpg

Jak podają informacje na stronie http://resmedica.pl/pl/archiwum/zdart4005.html, nadużywanie alkoholu prowadzi z reguły do uzależnienia. Choroba alkoholowa jest współcześnie plagą dla wielu społeczeństw. Uważa się, że alkoholizm zabija fizycznie ludzi i ducha narodu. Jest przyczyną wielu tragedii w rodzinie, strat moralnych i materialnych oraz nieodwracalnych zmian w psychice osoby uzależnionej, a pozostającym w jej otoczeniu grozi współuzależnieniem.

W naszej obyczajowości pokutuje społeczne przyzwolenie na upijanie się. Po alkohol sięgają coraz młodsi. Zatrważające są wyniki anonimowych ankiet przeprowadzanych wśród naszej młodzieży szkolnej. Niemal każdego tygodnia policja zatrzymuje na naszych drogach około tysiąca pijanych kierowców, potencjalnych zabójców. Psychologowie społeczni, socjologowie, lekarze i specjaliści poradni szkolnych diagnozują problem. Kościół bije na alarm. Recepty, jak dotąd, nikt nie jest w stanie znaleźć. Istniejące poradnie, zajmujące się uzależnieniami nie radzą sobie z problemem.

Nikt nie rodzi się alkoholikiem. Uzależnienie rozwija się niepostrzeżenie. Często trudno jest zdiagnozować problem alkoholowy, szczególnie u pijących kobiet. Uzależnienia od alkoholu leczone są poprzez oddziaływania psychoterapeutyczne, głównie grupowe. Psychoterapia wspomagana jest leczeniem farmakologicznym. Celem leczenia odwykowego jest utrzymywanie abstynencji, likwidacja negatywnych skutków spożywania alkoholu oraz zapobieganie nawrotom picia.

W większości gmin funkcjonują poradnie lub zespoły pomagające osobom uzależnionym w znalezieniu odpowiedniej drogi, wyjść z nałogu.

W rozmowie z kierownikiem jednego z ośrodków leczenia uzależnień zapytałem, jak wygląda problem uzależnień w naszej gminie. Z danych ośrodka wynika, że osoby uzależnione, dobrowolnie poddające się terapii nie przekraczają 50. roku życia. Zdecydowana większość z nich nie osiągnęła tak zwanego dna choroby. Tym osobom jest zdecydowanie trudniej pomóc, bo u nich najczęściej zdarzają się nawroty picia. Trzeźwienie to proces trwający do końca życia. Według mojego rozmówcy największym problemem w walce z nałogami są pieniądze. Te, którymi dysponują gminne ośrodki są skromne i nie pokrywają potrzeb nawet w 30 procentach. W Polsce jest spora ilość prywatnych ośrodków leczących uzależnienia, dysponujących świetnie przygotowanymi specjalistami i doskonałym zapleczem technicznym. Problemem są koszty leczenia i pobytu.

Gminy dysponują siecią państwowych ośrodków, ale te korzystają głównie z terapeutów rekrutujących się z trzeźwiejących alkoholików. Zdaniem mojego rozmówcy terapia oparta na wiedzy i doświadczeniu tylko przeszkolonych osób jest mało efektywna; często zdarza się, że terapeuta prowadzący daną grupę sam wraca do picia. - Ze środków finansowych, którymi dysponujemy w ciągu roku możemy pokryć koszty pobytu w renomowanym ośrodku co najwyżej trzem osobom. Potrzeby są dziesięciokrotnie większe - kończy mój rozmówca.

Podobne spostrzeżenia przedstawił mi w rozmowie telefonicznej dyrektor ośrodka leczenia zespołu uzależnień w Charcicach (wielkopolskie). Budżet, którym dysponuje ogranicza go do zatrudniania specjalistów z nie "najwyższej półki" - jak to określił. Problem doboru specjalistów i wysoko kwalifikowanych terapeutów, to jedyne poza finansami wąskie gardło ośrodka, który dysponuje bazą noclegową i stołówką dla około 40 pacjentów. Sale są jedno- dwu- i trzyosobowe. Ośrodek położony jest na terenie kilkusetletniego parku zajmującego kilkanaście hektarów powierzchni; na miejscu jest poczta, sklep i kaplica. Zdaniem dyrektora zbyt mało osób uzależnionych trafia tu dobrowolnie. Zdecydowana większość to osoby skierowane przez sąd na leczenie przymusowe. - Nie znam w swojej kilkudziesięcioletniej praktyce przypadku, by osoba skierowana na leczenie przymusowe nie wróciła do mnie na kolejny turnus - dodaje dyrektor placówki.

Co robić, jak postępować, by nie zostać do końca życia trzeźwiejącym alkoholikiem? Jest jedna rada, by nie stać się uzależnionym od alkoholu!
Zostać abstynentem lub ograniczyć i kontrolować spożywanie alkoholu. Innej drogi nie ma.






Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 02.09.2010 16:36

Decyzja należy do kierowcy: wypiłeś choćby jedno piwo - nie jedziesz za kierownicą. Wybór jest prosty: albo piwo, albo kierownica. Razem tych dwóch rzeczy nie da się połączyć bez przykrych konsekwencji.
Kamil ma rację. Nie można podwyższać dopuszczalnego progu zawartości alkoholu tylko dlatego, że nie na wszystkich jednakowo działa piwo. Łagodny pies też kiedyś ma swój pierwszy raz - ugryzie nawet właściciela.
Przepraszam za porównanie, ale w przypadku alkoholu nie powinno być żadnej tolerancji. Dorosły człowiek otrzymujący po zdanym egzaminie prawo jazdy ma chyba świadomość, czym jest picie alkoholu i siadanie po jego spożyciu za kierownicę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Walenty,
Bzdura? Naukowcy niejednokrotnie udowadniali, że nawet mała dawka alkoholu zakłóca funkcjonowanie komórek nerwowych, a co za tym idzie - spowalnia refleks.
Więc tu się rodzi kolejne pytanie (czekam na odpowiedź na pierwsze skierowane do Pana): czy nie zgadza się Pan ze mną czy z wynikami badań opartymi o autorytet naukowców?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Walenty Fojkis
  • Walenty Fojkis
  • 02.09.2010 15:39

Bzdura jedno piwo to nic. Ale mówię o jednym piwie a nie o kilku (dlaczego karani mają być ci którzy potrafią korzystać z alkoholu?). Zresztą wypowiadam się głównie o rowerzystach.

"No właśnie, czy możemy jechać po jednym piwie? Rozpiętość tolerancji jest spora. W niektórych krajach (Chorwacja, Czechy) alkomat musi wskazywać absolutne 0. Na drugim końcu sytuuje się Wielka Brytania, gdzie dopuszcza się stężenie alkoholu we krwi do 0,8 promila. W większości krajów, do których wiodą turystyczne szlaki (Francja, Grecja, Beneluks, Hiszpania, Włochy, Portugalia), granica wynosi 0,5 promila, w Niemczech zaś – 0,3."

http://www.polityka.pl/wakacje/259007,1,podrozuj-z-glowa.read

Tak więc nie jedźcie do tych krajów bo was jeszcze ktoś przejedzie. ;) Widać, że może być normalnie no ale nie u nas.

Co do wypadków to wiele powodują ci z 0,0%. Zabrońmy jeździć po 0%! Niech jeżdżą tylko ci po 1,0% ;) Powody wypadków są różne.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.09.2010 15:17

Wiele lat temu byłem świadkiem makabrycznego wypadku, w którym zginęło dziecko potrącone kolanem motocyklisty po jednym piwie. Źle ocenił odległość idącego poboczem ojca z 3-letnim synem. Szli prawidłowo, poboczem jezdni. Ojciec dziecka przeżył tak wielki szok, że zamiast ratować dziecko, uciekł do lasu. Podniosłem malucha na ręce, ale czułem, jak jego ciało stygnie i sztywnieje w moich ramionach. Ogromna rozpacz. Motocyklista wypił tylko jedno piwo... i wsiadł na motor. Z tyłu siedziała jego żona...trzeźwa...nie protestowała...Na kilka lat została słomianą wdową.
Kierowcy powodujący pod wpływem alkoholu śmiertelne wypadki powinni odpowiadać za umyślne zabójstwo.
O tym powinno się uczyć na kursach na prawo jazdy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżdżę dużo na rowerze. Nawet bardzo dużo. Zarówno po Polsce jak i po Europie.
Niejedno krotnie musiałem zjeżdżać na poza pobocze, gdyż jechały takie osoby 'po jednym piwku'. Niejednokrotnie od tragedii dzieliły mnie ułamki sekund.
A osoba, która wsiada na rower nawet po małym drinku także stwarza niemałe zagrożenie spowodowania wypadku

Organizm też różnie reaguje na alkohol. Dla jednych jedno piwo to jak szklanka lemoniady, dla innych osób, potocznie określanych 'ze słabszą głową', jedno piwo szumi. Naukowcy już i tak przeprowadzili odpowiednie badania udowadniając, że nawet 0,2 promila zakłóca funkcjonowanie komórek nerwowych.
Warto poczytać trochę na ten temat. Polecam m.in ten artykuł: http://www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=strony&op=spis&id=1619
Ciekawy jest także przykład Holandii, gdzie prawo jeśli chodzi o alkohol jest bardziej liberalne. Wg statystyk nie mała jest tam liczba osób, które powodują wypadki mając we krwi dopuszczalną dawkę promili.

I jedno pytanie do Pana Walentego - stracił Pan kogoś bliskiego, ofiarę pijanego kierowcy? Może dlatego Pan ma taki pogląd w tej kwestii...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.09.2010 14:52

Podobnie jak Kamil, jestem za zaostrzeniem kar dla kierowców pod wpływem alkoholu. Zero tolerancji. Tu nic nie może usprawiedliwiać.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Walenty Fojkis
  • Walenty Fojkis
  • 02.09.2010 14:39

Ja natomiast jestem za tym by poluźnić więzy. Jedno piwo i na rower to nie wiem kto się po tym upije, że prosto nie pojedzie??!! Dwa piwa czy trzy to już wiadomo zakaz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co jak co, ale najgorszą zmorą alkoholową jest nietrzeźwa osoba wsiadająca za/i na kółko (mam na myśli także 'rowerzystów'). Uważam, że kary za jazdę pod wpływem alkoholu powinny zostać radykalnie zaostrzone, nie mówiąc już o spowodowaniu wypadku będąc nietrzeźwym.
5* :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wszystko może stać się nałogiem, nawet sport... tyle, że ten nałóg nie rujnuje organizmu...choć i tu sa wyjątki.
Nic nie spowoduje uzależnienia jeżeli nie jest nadużywane, umiar jest najlepszym życiowym doradcą. Umiar we wszystkim...np. seks może też stać sie nałogiem.
Tak jak pije się alkohol (wódkę) w Polsce...nigdzie się z tym nie spotkałam chyba, że od Polski na Wschód. W krajach śródziemnomorskich wino należy do produktów alimentacyjnych, nie do używek. Rytualnie konsunuje się je do obiadu czy kolacji.
Trzeba uczyć młode pokolenie obchodzenia się z alkoholem. BO TO PRAWDA WSZYSTKO JEST DLA LUDZI.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.09.2010 11:05

Pani Elu - przyznam się publicznie - mając świadomość narażania się na uszczypliwe komentarze - że jestem abstynentem. W mojej rodzinie mam też jedynego niepijącego szwagra. Na weselach i innych imprezach rodzinnych jesteśmy duszą towarzystwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.