Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Wolna myśl > Gdy ktoś odchodzi z Kościoła – pytania nieustające

Pozycja materiału w rankingach:

19795 miejsce

Dział: Wolna myśl

Ocena: 15pkt

Oceń:

Gdy ktoś odchodzi z Kościoła – pytania nieustające


Odejścia ze struktur Kościoła nie są niczym nadzwyczajnym – były, są i pewnie będą. Pytania mnożą się, gdy te odejścia ogłaszane są publicznie, przez znane osoby – duchownych, naukowców.

Kościół Wszystkich Świętych w Wilnie. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Church_of_All_Saints_in_Vilnius2.jpg Wikimedia Commons. Public Domain. / Fot. Alma PaterWydarzenia, które w ciągu ostatnich kilku lat wywołały liczne dyskusje dotyczyły dwóch znanych osób duchownych, które podjęły decyzję o rezygnacji z życia zakonnego. Jesienią 2005 r. opuścił zakon jezuitów Stanisław Obirek - teolog, historyk, pedagog i dziennikarz. Rok temu odszedł z zakonu dominikanów Tadeusz Bartoś - teolog, filozof, publicysta i wykładowca uniwersytecki.

Obaj są autorami artykułów i książek, w których często pojawia się refleksja teologiczna oraz filozoficzna nad kondycją ludzką czy sytuacji kościoła katolickiego. Nie szczędzą krytycznych uwag, podsuwają recepty, a czasem tylko wytykają błędy lub po prostu wskazują na bolesne zjawiska. Angażują się w dialog między religiami, zgłębiają historię ludzkiej myśli. Co w tych odejściach może być niepokojące? Fakt, że zrobili to ludzie, którzy doskonale wiedzieli co i dlaczego robią, oraz jakie mogą być tego konsekwencje. Chociaż ten ostatni punkt zawsze pozostaje niewiadomą.

Brzemię chłodnej analizy


W najnowszym numerze Tygodnika Powszechnego (nr 4, 2008 r.) znajduje się tekst: „Teolog odchodzi z Kościoła”. Artykuł autorstwa Artura Sporniaka tyczy się kolejnego dość burzliwego wydarzenia z życia Tomasza Węcławskiego. Kim jest ów człowiek? Jeszcze rok temu był księdzem. Kiedy opinią publiczną wstrząsnęła (a dla wielu rzeczywiście był to wstrząs) wiadomość o jego odejściu z kapłaństwa, jedynym „wytłumaczeniem” było oświadczenie, które profesor Węcławski przesłał KAI. Oto fragment tego oświadczenia:

- Po wieloletnimi, gruntownym zastanowieniu doszedłem do przekonania, że z racji sumienia nie powinienem już w moim działaniu reprezentować instytucji i wspólnoty kościelnej. Zakończyłem i zamknąłem moją działalność kapłańską. Zamierzam działać publicznie wyłącznie na moją własną odpowiedzialność – tak pisał w marcu 2007 r. profesor Tomasz Węcławski, teolog fundamentalista, członek Papieskiej Komisji Teologicznej.

Z tego fragmentu można wysnuć jeden wniosek – decyzja była przemyślana, była pewnie owocem rozmaitych analiz, wielu rozmów. Przypuszczać należy, że tego typu decyzji nie podejmuje się z dnia na dzień, pod wpływem impulsu.

Teolog odchodzi z Kościoła


W ciągu najbliższych dni będziemy pewnie świadkami kolejnych pytań bez szansy na klarowne odpowiedzi. We wspomnianym już wcześniej tekście „Teolog odchodzi z Kościoła” czytamy, że Tomasz Węcławski zrezygnował z przynależności do Kościoła Rzymskokatolickiego.

- Potwierdzam, że 21 grudnia 2007 odstąpiłem od przynależności do Kościoła Rzymskokatolickiego – taką informację zamieścił teolog na forum założonej przez siebie Pracowni Pytań Granicznych. Zamieszczenie takiej informacji to tym samym upublicznienie jej, a w konsekwencji sprowokowanie kolejnej dyskusji wewnątrz Kościoła, a pewnie też poza nim. Jednocześnie prof. Węcławski zaznacza, że nie będzie publicznie komentować swojej decyzji.

Podsumowania?


Podsumowania - specjalnie w formie pytania. Bo czy można przedstawić podsumowanie tych wydarzeń, tak jak się robi np. analizę działań wojennych czy strategię kampanii reklamowej? Tutaj mamy do czynienia z głębokimi ranami serca, z wątpliwościami, z dylematami, które – jak sadzę – towarzyszyły tym wymienionym w tekście osobom, ale też wszystkim ludziom, którzy zdecydowali się na rezygnację ze stanu duchownego lub też odejście z Kościoła. Nie chcę być posądzona o relatywizm, ale to jedne z tych podsumowań, które wymykają się prostym schematom: czarne-białe. Nie ma prostego podziału na grupę głupich, złych i potępionych oraz światłych, dobrych i zbawionych – chodzi mi tutaj o tzw. ludzką ocenę określonych czynów.

Najbardziej niepokojący w tym wydarzeniu jest nie sam fakt odejścia (z Kościoła Rzymskokatolickiego) – bo jest to pewien oczywisty smutek – ale to, że owo odejście stało się przedmiotem publicznej debaty. Ryzyko widzę w pytaniu, jakie może sobie zadać wiele osób: skoro nawet teolog, naukowiec odchodzi z Kościoła, to z tą instytucją rzeczywiście musi być coś „nie tak”… A tego typu myślenie może rodzić przykre konsekwencje.

Życzę sobie i wszystkim, by rozmowy i debaty o odejściach z Kościoła miały więcej treści popartych rzetelnymi argumentami niż krzywdzących analiz popartych emocjami.

Zobacz także:

Alicja Karłowska OFFline profil autora

Autor: Alicja Karłowska

Napisz do autora

Artykuły (231) Galerie (16) Średnia ocen (4.66)

Miejscowość: Rzeszów | Kraj: Polska

O mnie: ...po filozofii i dziennikarstwie

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 7

Sortuj komentarze:

Mariusz Leleno 10.05.2008 15:02

Ocena: Ocena pozytywna 27 Ocena negatywna 38

Może Crowley miał racje?:) Czyżby eon Horusa?;) + za obiektywny artykuł

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 24.01.2008 17:06

Ocena: Ocena pozytywna 32 Ocena negatywna 31

Podwazył chyba taka interpretacje zycia Jezusa, jaka jest podawana jako credo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicja Karłowska 24.01.2008 09:58

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 29

> ef

W odpowiedzi na zdanie:
"Czyli rozumiem, że ludzie wierzący mają przyjąć następującą koncepcję: Odszedł. Nie interesuje mnie to. Nie interesują mnie powody. Nie zastanawiam się nad tym?"
- nie całkiem o to chodzi...
Istnieje znaczna różnica pomiędzy wyciąganiem wniosków i namysłem, a beznamiętnym przejściem do porządku dziennego lub też podejrzliwością pozbawioną argumentów. Pytać warto, szukać odpowiedzi, rozmawiac...

Zaistniała sytuacja - jak piszesz - może spowodować iz ktoś sie umocni w swym trwaniu w Kościele, jako instytucji badz nie. Nie łączę tego z wiarą, ponieważ to co obserwujemy nie oznacza, że ktoś np. zanegował istnienie Boga (nie można tego mylić!). Chodzi o to - akurat na podstawie tego konkretnego przykladu i wiadomosci, ktore można wyczytac: prof. Węcławski nie pisze - NIE MA BOGA czy też PRZESTAłEM WIERZYC, pisze, ze odstapił od przynależności do KK.

Nastąpił pewien rozłam wewnętrzny, pewna niekonsekwencja, ale trudno tutaj oceniać co się właściwie stało i dlaczego. Tego zwyczajnie nie wiemy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Mazur 24.01.2008 09:03

Ocena: Ocena pozytywna 49 Ocena negatywna 27

"Ryzyko widzę w pytaniu, jakie może sobie zadać wiele osób: skoro nawet teolog, naukowiec odchodzi z Kościoła, to z tą instytucją rzeczywiście musi być coś „nie tak”… A tego typu myślenie może rodzić przykre konsekwencje." Czyli rozumiem, że ludzie wierzący mają przyjąć następującą koncepcję: Odszedł. Nie interesuje mnie to. Nie interesują mnie powody. Nie zastanawiam się nad tym?
Czy przykrymi konsekwencjami jest np. to że osoba wierząca zacznie bardziej zastanawiać się nad swoją wiarą? I albo się w niej umocni, albo zrezygnuje?

Od paru lat toczy się w KK dyskusja dlaczego co raz więcej ludzi odchodzi od wiary, skąd tyle przypadków Apostazji. Trwa rozdzieranie szat i szukanie winnych wszędzie. Szkoda tylko, ze KK nie szuka winnych i winy na własnym podwórku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 24.01.2008 07:00

Ocena: Ocena pozytywna 53 Ocena negatywna 22

Miałam zaszczyt wymienic niewielka korespondencję z panem S.Obirkiem na okoliczność posiadania rzadkiej ksiązki, którą - uznałam - tylko On jest w stanie docenić i przyjął ją odemnie.
Ja z kolei jestem posiadaczką Jego wywiadu "Przed Bogiem" , ktora obok kliku innych pozycji jest duzurną ksiazką na nocnym stoliku.
Wydawalo mi się swego czasu, że moje pytania tyczace wiary sa naiwne i prymitywne i nie znajde na nie odpowiedzi. Tymczasem, nie potrafiłam tylko sformowac odpowiedzi w adekwatnym do problemu jezyku.
Zrobił to St.Obirek, a teraz - pan T.Węcławski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Katarzyna Lisowska 24.01.2008 02:45

Ocena: Ocena pozytywna 31 Ocena negatywna 40

Beato, napisałaś: Pytanie, czy można czuć się odpowiedzialnym za wspólnotę, z którą człowiek w swoim sumieniu już się nie utożsamia.
Zastanawiam się, czy w imię odpowiedzialności za wspólnotę miał ks. Węcławski "zachować pozory" i pełnić posługę kapłańską bez wiary (bez "fragmentu" wiary w zakresie boskości Chrystusa, zaznaczmy). To chyba jeszcze gorsze niż otwarte wyznanie. Nie wiem. Bardzo trudny temat, chodzi mi to po głowie od rana...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicja Karłowska 23.01.2008 21:47

Ocena: Ocena pozytywna 32 Ocena negatywna 39

Poniżej odnośniki do oświadczeń wydanych w związku z publikacją treści o T. Węcławskim na stronach Tygodnika Powszechnego:

- Oświadczenie Kurii Metropolitalnej w Poznaniu w sprawie artykułu w Tygodniku Powszechnym - http://info.wiara.pl/index.php?grupa=4&art=1201088863

- Oświadczenie ks. Adama Bonieckiego - http://info.wiara.pl/index.php?grupa=4&art=1201104552

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.