Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

30462 miejsce

Gdy ktoś odchodzi z Kościoła – pytania nieustające

Odejścia ze struktur Kościoła nie są niczym nadzwyczajnym – były, są i pewnie będą. Pytania mnożą się, gdy te odejścia ogłaszane są publicznie, przez znane osoby – duchownych, naukowców.

Kościół Wszystkich Świętych w Wilnie. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Church_of_All_Saints_in_Vilnius2.jpg Wikimedia Commons. Public Domain. / Fot. Alma PaterWydarzenia, które w ciągu ostatnich kilku lat wywołały liczne dyskusje dotyczyły dwóch znanych osób duchownych, które podjęły decyzję o rezygnacji z życia zakonnego. Jesienią 2005 r. opuścił zakon jezuitów Stanisław Obirek - teolog, historyk, pedagog i dziennikarz. Rok temu odszedł z zakonu dominikanów Tadeusz Bartoś - teolog, filozof, publicysta i wykładowca uniwersytecki.

Obaj są autorami artykułów i książek, w których często pojawia się refleksja teologiczna oraz filozoficzna nad kondycją ludzką czy sytuacji kościoła katolickiego. Nie szczędzą krytycznych uwag, podsuwają recepty, a czasem tylko wytykają błędy lub po prostu wskazują na bolesne zjawiska. Angażują się w dialog między religiami, zgłębiają historię ludzkiej myśli. Co w tych odejściach może być niepokojące? Fakt, że zrobili to ludzie, którzy doskonale wiedzieli co i dlaczego robią, oraz jakie mogą być tego konsekwencje. Chociaż ten ostatni punkt zawsze pozostaje niewiadomą.

Brzemię chłodnej analizy


W najnowszym numerze Tygodnika Powszechnego (nr 4, 2008 r.) znajduje się tekst: „Teolog odchodzi z Kościoła”. Artykuł autorstwa Artura Sporniaka tyczy się kolejnego dość burzliwego wydarzenia z życia Tomasza Węcławskiego. Kim jest ów człowiek? Jeszcze rok temu był księdzem. Kiedy opinią publiczną wstrząsnęła (a dla wielu rzeczywiście był to wstrząs) wiadomość o jego odejściu z kapłaństwa, jedynym „wytłumaczeniem” było oświadczenie, które profesor Węcławski przesłał KAI. Oto fragment tego oświadczenia:

- Po wieloletnimi, gruntownym zastanowieniu doszedłem do przekonania, że z racji sumienia nie powinienem już w moim działaniu reprezentować instytucji i wspólnoty kościelnej. Zakończyłem i zamknąłem moją działalność kapłańską. Zamierzam działać publicznie wyłącznie na moją własną odpowiedzialność – tak pisał w marcu 2007 r. profesor Tomasz Węcławski, teolog fundamentalista, członek Papieskiej Komisji Teologicznej.

Z tego fragmentu można wysnuć jeden wniosek – decyzja była przemyślana, była pewnie owocem rozmaitych analiz, wielu rozmów. Przypuszczać należy, że tego typu decyzji nie podejmuje się z dnia na dzień, pod wpływem impulsu.

Teolog odchodzi z Kościoła


W ciągu najbliższych dni będziemy pewnie świadkami kolejnych pytań bez szansy na klarowne odpowiedzi. We wspomnianym już wcześniej tekście „Teolog odchodzi z Kościoła” czytamy, że Tomasz Węcławski zrezygnował z przynależności do Kościoła Rzymskokatolickiego.

- Potwierdzam, że 21 grudnia 2007 odstąpiłem od przynależności do Kościoła Rzymskokatolickiego – taką informację zamieścił teolog na forum założonej przez siebie Pracowni Pytań Granicznych. Zamieszczenie takiej informacji to tym samym upublicznienie jej, a w konsekwencji sprowokowanie kolejnej dyskusji wewnątrz Kościoła, a pewnie też poza nim. Jednocześnie prof. Węcławski zaznacza, że nie będzie publicznie komentować swojej decyzji.

Podsumowania?


Podsumowania - specjalnie w formie pytania. Bo czy można przedstawić podsumowanie tych wydarzeń, tak jak się robi np. analizę działań wojennych czy strategię kampanii reklamowej? Tutaj mamy do czynienia z głębokimi ranami serca, z wątpliwościami, z dylematami, które – jak sadzę – towarzyszyły tym wymienionym w tekście osobom, ale też wszystkim ludziom, którzy zdecydowali się na rezygnację ze stanu duchownego lub też odejście z Kościoła. Nie chcę być posądzona o relatywizm, ale to jedne z tych podsumowań, które wymykają się prostym schematom: czarne-białe. Nie ma prostego podziału na grupę głupich, złych i potępionych oraz światłych, dobrych i zbawionych – chodzi mi tutaj o tzw. ludzką ocenę określonych czynów.

Najbardziej niepokojący w tym wydarzeniu jest nie sam fakt odejścia (z Kościoła Rzymskokatolickiego) – bo jest to pewien oczywisty smutek – ale to, że owo odejście stało się przedmiotem publicznej debaty. Ryzyko widzę w pytaniu, jakie może sobie zadać wiele osób: skoro nawet teolog, naukowiec odchodzi z Kościoła, to z tą instytucją rzeczywiście musi być coś „nie tak”… A tego typu myślenie może rodzić przykre konsekwencje.

Życzę sobie i wszystkim, by rozmowy i debaty o odejściach z Kościoła miały więcej treści popartych rzetelnymi argumentami niż krzywdzących analiz popartych emocjami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Może Crowley miał racje?:) Czyżby eon Horusa?;) + za obiektywny artykuł

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podwazył chyba taka interpretacje zycia Jezusa, jaka jest podawana jako credo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

> ef

W odpowiedzi na zdanie:
"Czyli rozumiem, że ludzie wierzący mają przyjąć następującą koncepcję: Odszedł. Nie interesuje mnie to. Nie interesują mnie powody. Nie zastanawiam się nad tym?"
- nie całkiem o to chodzi...
Istnieje znaczna różnica pomiędzy wyciąganiem wniosków i namysłem, a beznamiętnym przejściem do porządku dziennego lub też podejrzliwością pozbawioną argumentów. Pytać warto, szukać odpowiedzi, rozmawiac...

Zaistniała sytuacja - jak piszesz - może spowodować iz ktoś sie umocni w swym trwaniu w Kościele, jako instytucji badz nie. Nie łączę tego z wiarą, ponieważ to co obserwujemy nie oznacza, że ktoś np. zanegował istnienie Boga (nie można tego mylić!). Chodzi o to - akurat na podstawie tego konkretnego przykladu i wiadomosci, ktore można wyczytac: prof. Węcławski nie pisze - NIE MA BOGA czy też PRZESTAłEM WIERZYC, pisze, ze odstapił od przynależności do KK.

Nastąpił pewien rozłam wewnętrzny, pewna niekonsekwencja, ale trudno tutaj oceniać co się właściwie stało i dlaczego. Tego zwyczajnie nie wiemy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Ryzyko widzę w pytaniu, jakie może sobie zadać wiele osób: skoro nawet teolog, naukowiec odchodzi z Kościoła, to z tą instytucją rzeczywiście musi być coś „nie tak”… A tego typu myślenie może rodzić przykre konsekwencje." Czyli rozumiem, że ludzie wierzący mają przyjąć następującą koncepcję: Odszedł. Nie interesuje mnie to. Nie interesują mnie powody. Nie zastanawiam się nad tym?
Czy przykrymi konsekwencjami jest np. to że osoba wierząca zacznie bardziej zastanawiać się nad swoją wiarą? I albo się w niej umocni, albo zrezygnuje?

Od paru lat toczy się w KK dyskusja dlaczego co raz więcej ludzi odchodzi od wiary, skąd tyle przypadków Apostazji. Trwa rozdzieranie szat i szukanie winnych wszędzie. Szkoda tylko, ze KK nie szuka winnych i winy na własnym podwórku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miałam zaszczyt wymienic niewielka korespondencję z panem S.Obirkiem na okoliczność posiadania rzadkiej ksiązki, którą - uznałam - tylko On jest w stanie docenić i przyjął ją odemnie.
Ja z kolei jestem posiadaczką Jego wywiadu "Przed Bogiem" , ktora obok kliku innych pozycji jest duzurną ksiazką na nocnym stoliku.
Wydawalo mi się swego czasu, że moje pytania tyczace wiary sa naiwne i prymitywne i nie znajde na nie odpowiedzi. Tymczasem, nie potrafiłam tylko sformowac odpowiedzi w adekwatnym do problemu jezyku.
Zrobił to St.Obirek, a teraz - pan T.Węcławski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beato, napisałaś: Pytanie, czy można czuć się odpowiedzialnym za wspólnotę, z którą człowiek w swoim sumieniu już się nie utożsamia.
Zastanawiam się, czy w imię odpowiedzialności za wspólnotę miał ks. Węcławski "zachować pozory" i pełnić posługę kapłańską bez wiary (bez "fragmentu" wiary w zakresie boskości Chrystusa, zaznaczmy). To chyba jeszcze gorsze niż otwarte wyznanie. Nie wiem. Bardzo trudny temat, chodzi mi to po głowie od rana...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poniżej odnośniki do oświadczeń wydanych w związku z publikacją treści o T. Węcławskim na stronach Tygodnika Powszechnego:

- Oświadczenie Kurii Metropolitalnej w Poznaniu w sprawie artykułu w Tygodniku Powszechnym - http://info.wiara.pl/index.php?grupa=4&art=1201088863

- Oświadczenie ks. Adama Bonieckiego - http://info.wiara.pl/index.php?grupa=4&art=1201104552

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.