Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Społeczeństwo > Gdy los ma wobec nas inny plan...

Pozycja materiału w rankingach:

13420 miejsce

Dział: Społeczeństwo

Ocena: 41pkt

Oceń:

Gdy los ma wobec nas inny plan...


Życie pisze dla nas różne scenariusze. Potrafi nas niemile zaskoczyć w momencie, gdy najmniej się tego spodziewamy. Co czuje człowiek, który w rok po założeniu rodziny, oczekując swojego pierwszego dziecka, słyszy wyrok - wózek inwalidzki?

Figurka z bursztynu / Fot. Anna Hebda - prywatne zdjęciePan Grzegorz był szczęśliwym, młodym człowiekiem. Założył rodzinę, oczekiwał na pojawienie się na świecie swojej pierwszej córeczki. Niestety miesiąc przed jej narodzinami miał wypadek, który odmienił nieodwracalnie jego życie. Usłyszał wówczas, że już nigdy nie będzie samodzielnie chodził...

Co wtedy czuł? Jak sobie poradził w tej sytuacji? Jak dalej potoczyło się jego życie? Tego wszystkiego postanowiłam się dowiedzieć od osoby, która powinna być wzorem do naśladowania dla wielu osób.... Poznajcie Państwo historię człowieka, który mimo swej niepełnosprawności umiał tak połączyć pasję z pracą, by mógł zapewnić byt swojej rodzinie.

Panie Grzegorzu, jak wyglądało Pańskie życie przed wypadkiem?
Pan Grzegorz: Prowadziłem normalne życie. Wspólnie z żoną nie mogliśmy się doczekać, aż urodzi się nasze pierwsze dziecko, byliśmy niecały rok po ślubie... Byliśmy bardzo szczęśliwi... Planowaliśmy nasze życie... Zawsze chcieliśmy mieć dwójkę dzieci... Lubiłem wędkować, pracowałem...

I właśnie w pracy wydarzył się wypadek...
Pan Grzegorz: Tak to był ostatni dzień lipca. Pocałowałem żonę i jak każdego dnia poszedłem do pracy w hurtowni donic. Tego dnia był ogromny rozładunek towaru. Pod koniec pracy poczułem nacisk na klatkę piersiową, ale tylko przez dwie sekundy i wszystko wróciło do normy. Gdy poszedłem odebrać pensję nagle upadłem i niestety już nie wstałem. W szpitalu mnóstwo badań i operacja, która odwlekała się w czasie... Czułem niepewność, a zarazem nadzieję, że wszystko po operacji wróci do normy. Na szczęście moja żona to twarda psychicznie kobieta. Zaimponowała mi swoją postawą, wiernością, wsparciem, którego przecież głównie ona potrzebowała. W takich chwilach na próbę wystawiona jest idea małżeństwa. Moja żona zdała ten egzamin z wyróżnieniem. Nawet lekarze byli pod ogromnym wrażeniem jej spokoju i postawy. Wszyscy dziwili się, że nie urodziła przed terminem.

Rozumiem, że operacja nie przyniosła oczekiwanego rezultatu?
Pan Grzegorz: Ta, operacja zakończyła się porażką. Po 16 dniach takie "prawie zwłoki" przekazano na oddział rehabilitacji. Tam był młody i optymistyczny personel, który zmotywował mnie do działania, do walki. Uwierzyłem, że mimo kalectwa mogę normalnie żyć. Zawsze będę miło wspominał szpital w Sztumie, tam też dowiedziałem się że zostałem ojcem.

Umiejętnie Pan połączył hobby z pracą - zaczął Pan tworzyć z bursztynów śliczne figurki. W Pańskich pracach widać zamiłowanie do tego, prawdziwą pasję. Skąd pomysł, aby się tym zająć?
Pan Grzegorz: Urodziłem się nad morzem. Od dzieciństwa miałem z nimi do czynienia. Uwielbiałem je zbierać. W bursztynach jest coś magicznego, ale nieliczni potrafią to dostrzec- tę chwilę zastygłą w czasie... Ludzie lubią patrzeć na bursztyny, ale nie zawsze wiedzą ile czasu, pasji i cierpliwości trzeba poświęcić każdej jednej figurce.
Anna Hese OFFline profil autora

Autor: Anna Hese

Napisz do autora

Artykuły (6) Galerie (0) Średnia ocen (4.50)

Wiek: 26 | Miejscowość: K-ów/ Dobczyce | Kraj: Polska

O mnie: To,że płaczę czasem,nie znaczy,że jestem słaba. To,że nie zawsze uśmiecham się,nie znaczy,że nie jestem szczęśliwa. To,że często marzę,nie znaczy,że nie patrzę realnie. To,że czasem milczę,nie znaczy,że nie wiem co powiedzieć. To,że nie wiem... więcej

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 5

Sortuj komentarze:

Anna Hese 12.07.2011 10:17

Ocena: Ocena pozytywna 24 Ocena negatywna 20

(odp na pytanie użytkownika Polak)
Pan Grzegorz na wózku porusza się samodzielnie, sam się z niego przesiada i wykonuje wiele czynności samodzielnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Iskierka

Iskierka 11.07.2011 18:53

Ocena: Ocena pozytywna 21 Ocena negatywna 19

Zastanawiam się jaką trzeba mieć w sobie siłę...., aby po czymś takim sie podnieść, aby dalej trwać. Zgadzam się w 100% ze stwierdzeniem, że często jedna osoba jest więcej warta niż tłum pełnosprawnych. Z drugiej strony jak często my "sprawni" nie umiemy docenić tego co mamy - nie umiemy cieszyć się każdym dniem, zwykłym porankiem - myslę, że optymizmu, serdeczności i tej "sprawności życiowej" i wieeeelkiego serca możemy sie uczyć od Pana, Panie Grzegorzu - pozdrawiam serdecznie

Komentarz został ukrytyrozwiń
Polak

Polak 11.07.2011 13:07

Ocena: Ocena pozytywna 33 Ocena negatywna 23

bardzo fajna postawa i te warsztaty bezpłatne dla dzieci i młodzieży, a pewnie dla każdego zainteresowanego też.
Przypadek dziwny, coś boli w klatce piersiowej i nagle...wózek. Pierwsze o tym słyszę.
A pan na wózku porusza się samodzielnie czy tylko na nim siedzi, a resztę wykonuje ktoś inny? To ważne, bo wózek wózkowi nie równy. Jak ktoś sam jeździ na wózku to dramatu nie ma, ale jak jest się zdanym na innych, to sytuacja jest zupełnie inna.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Mariusz

Mariusz 10.07.2011 21:02

Ocena: Ocena pozytywna 28 Ocena negatywna 24

Ja również pozdrawiam Pana Grzegorza. Bardzo dobry wywiad, Ania ma naprawdę duży talent :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beata Traciak 10.07.2011 20:45

Ocena: Ocena pozytywna 25 Ocena negatywna 19

Pozdrawiam Pana Grzegorza. Gratuluję wywiadu Aniu:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama

Zobacz także:

Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.