Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16402 miejsce

Gdy ulica jest domem

Kiedyś pewien chłopiec Patryk powiedział mi: "Jeżeli tu dają mi jeść, jeżeli tu śpię to ulica jest moim domem" - opowiada Małgorzata Koroblewska, członkini zarządu Fundacji Usłyszeć Afrykę.

 / Fot. Małgorzata KoroblewskaZdane na łaskę obcych ludzi, szukają jedzenia w śmietnikach, śpią na chodnikach, żyją z nieustanną niepewnością jutra. Dzieci ulicy z Ugandy. O ich życiu, domu i marzeniach opowiada Małgorzata Koroblewska.

Dlaczego dwudziestoletnia dziewczyna wyjeżdża do Ugandy?
- Kiedyś w pamiętniku napisałam sobie, że chcę przede wszystkim wyjechać do Afryki na misję. To był mój "numer 1". Nie sądziłam, że tak szybko to się spełni.

Jak przygotowywałaś się do wyjazdu, czy w ogóle można się jakoś przygotować?
- Nawet trzeba! Przygotowywałam się przez rok w Ośrodku Misyjnym. Trzeba było zaangażować się w wolontariat w Polsce. Nauczyłam się wówczas, że nie można jechać na misję z przeświadczeniem, że zbawi się świat.

Z jaką myślą poleciałaś, więc do Ugandy?
- Przede wszystkim bałam się braku akceptacji. Miałam pracować w ośrodku dla chłopców ulicy. Poleciałam do Ugandy mając w wyobraźni obraz polskiego poprawczaka, do którego się wejdzie i na powitanie dostanę łupnia w głowę. Na szczęście rozczarowałam się pozytywnie.

 / Fot. Małgorzata KoroblewskaTwoja pierwsza myśl, kiedy znalazłaś się już w zupełnie innej rzeczywistości.
- Nigdy już nie polecę samolotem (śmiech). Jak już dojechałam do ośrodka to obawiałam się bariery językowej. Małe dzieciaki w ogóle nie mówiły po angielsku. Dopiero, kiedy nauczyłam się kilku zwrotów w ich języku, możliwa była jakakolwiek komunikacja, natomiast ze starszymi dziećmi porozumiewałam się bez większego problemu.

W ośrodku w Ugandzie pracowałaś z dziećmi ulicy. W Polsce problem dzieci żyjących na ulicy raczej nie istnieje, a na pewno nie na taką skalę, co w krajach afrykańskich. Kim są dzieci ulicy?
- W Polsce i w krajach europejskich problem dzieci ulicy też istnieje, ale jest inny. Dziećmi ulicy w tym wypadku nazywana jest młodzież, która swój wolny czas spędzają na ulicy, włóczy się i wymyśla różne „atrakcje” dla zabicia nudy. Ulica ich wychowuje, ale nie jest ich domem, tak jak w przypadku dzieci z Ugandy. Kiedyś pewien chłopiec Patryk powiedział mi: "Jeżeli tu dają mi jeść, jeżeli tu śpię to ulica jest moim domem". Dzieci śpią na chodnikach, na kartonach, przykryte jakimiś workami. Ich najczęstsze miejsca snu muszą być dobrze oświetlone, żeby nikt nie zrobił im krzywdy. Z tego też powodu zawsze śpią w grupach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 15.10.2010 22:27

Więcej powinno być tego typu tekstów o życiu codziennym w innych miejscach na Ziemi. Ciągle narzekamy, że jet tak źle u nas. A przecież inni mają o wiele mniej i też muszą jakoś żyć. Zanim zaczniemy narzekać na nasz los pomyślmy trochę o innych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.