Facebook Google+ Twitter

Gdy zwierzę zaczyna przeszkadzać...

Przyjąć zwierzę pod swój dach jest naprawdę łatwo. Dużo trudniej jest czasem zrozumieć, że jest ono czymś więcej niż pluszową zabawką. To żywa istota, która czuje i jak każdy z nas ma swoje przywary.

Egoizm jest cechą właściwą każdemu z nas. Wszak wszyscy przegrywamy od czasu do czasu z pokusą myślenia przede wszystkim o sobie, niejednokrotnie z pewną szkodą dla innych. Podobno odrobina egoizmu nie jest niczym złym, a osobom, które w wirze altruistycznych uniesień zapominają o sobie samych nawet się go zaleca. Czym innym jest jednak sytuacja, w której ofiarą jest osoba mogąca przejść nad sprawą do porządku dziennego, czym innym - gdy jest to istota, której byt zależy od nas.

Kiedy nie możemy mieć zwierzaka...



Czasem szczeka, ale i tak jego łapy unoszą świat. / Fot. U.A.MarczewskaPotrafię zrozumieć ludzi, którzy nie przepadają za zwierzakami lub z niechęcią myślą o trzymaniu ich we własnym mieszkaniu. Wiadomo - pupil oznacza obowiązki, na które mamy prawo nie mieć ochoty. Czasem też nie mamy możliwości poszerzenia grona domowników o, dajmy na to, czworonoga. Znam kilka osób, które chętnie przyjęłyby pod swój dach psa lub kota, ale dobrze wiedzą, że nie byłaby to dobra decyzja: czy to ze względu na niestabilną sytuację mieszkaniową, czy z braku czasu na spacery, wreszcie - z przyczyn finansowych. Tego typu postawa jest odpowiedzialna i godna pochwały. O rozsądku zapominają natomiast bardzo często ci, którzy zdecydowali się dać dom zwierzakowi.

"Środek, żeby pies nie szczekał"



Wczoraj, w niedzielne popołudnie, w obliczu wyczerpania się domowych zapasów kociego jedzenia, wybrałam się na małe zakupy. Po wybraniu karmy ustawiłam się w kolejce przy kasie i udało mi się usłyszeć dość ciekawą wymianę zdań. – Ja chciałam zapytać o taki środek, żeby pies nie szczekał – mówiła do kasjera starsza, dość dostojnie wyglądająca pani. – Takich środków nie ma - odparł nieco wzburzonym tonem młody sprzedawca. – Proszę nauczyć psa, jeśli pani przeszkadza. – Są, są – odparła tonem wyższości kobieta i wymaszerowała ze sklepu.

W tym momencie nastąpiła krótka wymiana zdań pomiędzy sprzedawcą i towarzyszącą mu kasjerką. Oboje zdawali się być zaskoczeni pytaniem pani oraz samym pomysłem podania czegoś przeciwko szczekaniu zwierzęciu, dla którego szczekanie wydaje się być dość naturalne. Po powrocie do domu przejrzałam internet i udało mi się odnaleźć obrożę ograniczającą szczekanie zwierzęcia. Urządzenie jest automatyczne i z założenia ma oduczyć psa szczekania, "karcąc" go za nie nasilającym się wraz z kolejnym wykroczeniem impulsem prądu. Zabawka nie jest tania - to wydatek rzędu kilkuset złotych.

Biały, gdy był młodszy, uparcie drapał tapety. Dziś woli drapak :-) / Fot. U.A.Marczewska

Zwierzę to nie zabawka



Tak naprawdę nie znam sytuacji pani, spotkanej w sklepie. Być może jej chęć zmuszenia psa do ograniczenia szczekania środkami zewnętrznymi wynika z poważnych pobudek, z których nie zdaję sobie sprawy. Niemniej jednak, sama idea urządzenia, które karze za czynność, bardzo dla psa typową, wydaje mi się dość niebezpieczna. Wygodna natomiast może być dla całej rzeszy ludzi, dla których zwierzę ma być ozdobą mieszkania, towarzyszem zabaw dzieci, czymś, co ma bawić, nie zaś przeszkadzać. A tu granicę przekroczyć jest bardzo łatwo. Znam przypadek psa, którego właściciele na czas pracy zamykali na balkonie, tak by podczas ich nieobecności nie zniszczył niczego w mieszkaniu. Inni usuwają kotom pazurki - całkowicie, tak by wyeliminować problem drapania czy niszczenia kanapy, niestety okaleczając przy tym swojego pupila.

Przyjąć zwierzę pod swój dom jest tak naprawdę łatwo. Dużo trudniej jest czasem zrozumieć, że zwierzę to nie człowiek i nie można przykładać do niego ludzkich kategorii. Pies będzie szczekał, kot może użyć pazurów tam, gdzie nie powinien. Ten, kto na takie coś się nie zgadza, lepiej niech nie decyduje się na stałą opiekę nad czworonogiem. Zwierzę w domu to odpowiedzialność, niestety czasem męcząca, uciążliwa i wymagająca cierpliwości. Z tym powinien godzić się każdy potencjalny pan. Oczywiście zawsze można powiedzieć "to tylko zwierzę". Czy jednak ten rodzaj egoizmu, ujawniający się przy obcowaniu z psem czy kotem, wyczerpuje się na postaci samego pupila? Osobiście nie wierzę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

(+) Swoją drogą myślę, że ludzie też często nie zastanawiają się, jaką rasę biorą. Czasem jest oczywiste, że przecież psy danej rasy są "szczekliwe", a taki człowiek bez sensu sobie właśnie takiego psiaka wybierze, bo mu się podoba na zdjęciach. I druga rzecz - Polacy nie chodzą z psami na tresurę, nie mają pojęcia, jak z nimi postępować, popełniają podstawowe, ewidentne błędy. Nie rozumieją, że to co robią to antytresura i że głupio uczą psów odwrotności tego, czego by chcieli. Pamiętam faceta, który strasznie się wściekał, jak pies do niego nie podbiegał. Pies się wahał, w końcu uznał, że może to o to chodzi i podbiegł. Na co rozwścieczony facet zaczął na niego wrzeszczeć i uderzył go smyczą. Na tłumaczenie, że właśnie uczy psa niepodbiegania mało brakowało a i na mnie by się rzucił. Co swoją drogą przypomniało mi o jeszcze jednej sprawie - czasem myślę, że byłoby dobrze, jakby ludzie przed wzięciem zwierzęcia byli badani psychiatrycznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za tekst i ... temat... bardzo trudny...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pies, którego mam, a pochodzi ze schroniska, nie szczekał przez pierwsze pół roku. Ale się nauczył i poczuł się pewnie, baaardzo pewnie. Kultury można zwierzaka nauczyć, ale zakaz szczekania?? Co to byłby za pies :) Plus za podjęty temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nie wiem czym wytłumaczyć postepowanie ludzi, którzy bestialsko traktuja zwierzęta. Niedojrzałościa emocjonalną?"
Chyba brakiem wszelkich wyższych emocji? :/

Sama przeżyłam sytuację kiedy to dzień przed wigilią znaleźliśmy kotka na naszej wycieraczce. Spędził tak całą noc, więc przygarnęliśmy go, mimo, że do tej pory nie byliśmy fanami kotów. Maurycy do dziś ma się u nas dobrze :)
Mój pierwszy pies chyba był zabierany na polowania (rasa niby do tego przeznaczona) i na siłę "przyzwyczajany" do odgłosu wystrzałów, bo zawsze strasznie się bał sztucznych ogni na sylwestra. Tzn.wiem, że zwierzęta często tak mają, ale u niego to była wręcz patologiczna postać paniki :( Ostatecznie wylądował w schronisku skąd go wyciągnęliśmy. Gdy tylko wyszedł z boksu od razu usiadł przed moim tatą i podał mu łapę. No i jak tu nie pokochać psiaka? :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mój kot czasem doprowadza mnie do furii swoim zachowaniem, zdarza mi się go skarcić, ale tylko w uzasadnionych sytuacjach. Psy, którymi zajmuję się dodatkowo, są na szczęście w rodzinach, które doskonale sobie z nimi radzą. Ale z wizyt w schronisku wiem, co człowiek może zrobić zwierzęciu. Zdecydowanie więcej, niż zwierzę może zrobić człowiekowi... + za mądry tekst :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Heh, pamietacie jak pisalam o probie sprzedazy psow pod moim blokiem? Kiedy zglaszalismy sprawe na policje, panowie funkcjonariusze nie mogli zrozumiec w czym problem, skoro zwierzeta nie zachowuja sie agresywnie wzgledem ludzi....:(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zdjeciami takich katów oplakatowywałabym miasta.
Tylko o czym my mowimy, jezeli ustawa o ochronie zwierząt przewiduje karę do roku więzienia lub grzywnę za nieuzasadnione lub niehumanitarne jego zabicie. Uwazam, ze to jest za niska kara, a do tego z jej egzekwowaniem jest u nas nie najlepiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

fajna byłaby taka lista internetowa ludzi, którzy przywiązali psy do drzew, wyrzucili koty z okna itp., ze zdjęciami i opisami

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aż brak słów, jak ludzie potrafią czasem byc ograniczeni...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mój obecny pies został znaleziony przywiązany do drzewa. Nie będę opisywać w jakim stanie fizycznym do mnie trafił, bo doprowadzenie go do normalnego wyglądu zajęło mi mniej czasu niż wyprostowanie jego psychiki. Widać, że był bity między innymi za szczekanie. Ile razy chciał szczeknąć zapowietrzał się i siusiał ze starchu. Pół roku dzień w dzień zachęcałam ją do szczekania dając jej za to nagrodę. Nie tylko szczekania się bała Jak ktoś przy niej mówił podniesionym głosem efekt był zawsze ten sam- siusiała, a potem chowała się pod stół i trzęsła.
To mój drugi boksio po przejsciach. Z pierwszym też nie było lepiej.
Nie wiem czym wytłumaczyć postepowanie ludzi, którzy bestialsko traktuja zwierzęta. Niedojrzałościa emocjonalną? Nie wiem. Wydaje im się, że zwierzęta są dla nich, a jest na odwrót. To my jesteśmy dla zwierząt.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.