Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10538 miejsce

Gdyby nie alkohol, mój sąsiad prawdopodobnie uniknąłby wypadku

Po raz kolejny alkohol był przyczyną wypadku drogowego. Wypadek jak każdy inny, których dziesiątki opisywanych jest każdego dnia. Ten jednak, jest w jakiś sposób szczególny. Być może dlatego, że mogłem mu zapobiec.

Był pijany, trzasnął drzwiami i pojechał. Oto efekt. / Fot. Mariusz WójcikNiedzielne popołudnie we Wrocławiu. Ulicą Żernicką z ogromną prędkością pędzi czarny volkswagen golf. Na prostej drodze kierowca traci panowanie nad pojazdem i uderza w drzewo. Jak doszło do tego zdarzenia? Pokrótce postaram się to opisać.

Jestem właścicielem niewielkiego sklepu osiedlowego, w którym oprócz artykułów spożywczych, sprzedaję także piwo. Jednym z klientów jest mój zaprzyjaźniony sąsiad. W dniu, w którym wydarzył się wypadek przyszedł do sklepu o osiemnastej dwadzieścia. Był tak pijany, że z trudem utrzymywał się na nogach – wręcz zasypiał na stojąco. Położył dwudziestozłotowy banknot na ladzie i bełkotliwym głosem poprosił o piwo. Pomimo wielu próśb, nie sprzedaliśmy osobie nietrzeźwej alkoholu.

Sąsiad nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy. Wyszedł ze sklepu, trzaskając drzwiami. Po około piętnastu minutach z zewnątrz słychać było sygnał karetki pogotowia i straży pożarnej. Być może to nieszczęsny sąsiad uległ wypadkowi. Bez słów wybiegłem ze sklepu, podążając za dźwiękiem syren. Parędziesiąt metrów przed miejscem zdarzenia zobaczyłem strażaka, który kierował ruchem. Podszedłem do niego i zapytałem - czy to czarny golf? - Tak, odpowiedział strażak. Czując, że nogi mi się uginają, pytałem dalej - Czy żyje? Odpowiedź była twierdząca.

Z poczuciem ulgi, szybkim krokiem udałem się na miejsce wypadku. Z oddali widziałem sporą grupę gapiów, karetkę pogotowia i dwie jednostki straży pożarnej. Zastanawiał mnie brak policji. Ale nie czas o tym myśleć, jestem już przy wraku pojazdu. Gdybym wcześniej nie spotkał strażaka, stawiałbym na najgorsze. Samochód kolegi praktycznie zmasakrowany jest do połowy. Pamiętam jak dopieszczał swoje auto, tunningując w nim co tylko się da. Teraz stojący w poprzek drogi wrak, nadaje się tylko na złom.

Był pijany, trzasnął drzwiami i pojechał. Oto efekt. / Fot. Mariusz WójcikDopadam do karetki, pytając kierowcę o stan poszkodowanego. Bez ogródek odpowiada, że poszkodowany jest "...nawalony jest jak stodoła". Nieśmiało zajrzałem do karetki. Kolega leżał unieruchomiony kołnierzem ortopedycznym, a lekarz robił mu jakiś zastrzyk. Widziałem ślady krwi na twarzy sąsiada i zastanawiałem się: czy doszłoby do tego, gdyby to piwo jednak kupił w moim sklepie. Pewnie nie. Sanitariusz z karetki uspokoił mnie twierdząc, że zachowałem się bardzo dobrze i w żaden sposób wypadek nie jest z mojej winy.

Wyciągnąłem z kieszeni telefon komórkowy i zrobiłem trzy zdjęcia z miejsca zdarzenia. Wtedy nie myślałem jeszcze, że zdjęcia te opublikuję na łamach Wiadomości24.pl. Dylematy moralne targają nami do teraz. Oboje ze wspólniczką zastanawiamy się, czy doszło by do tego wypadku, gdybyśmy wbrew prawu sprzedali sąsiadowi piwo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

I jeszcze jedno Panie Degler vel ossad. Życzę przeżycia podobnej sytuacji, rozwianie wątpliwości - gwarantowane, a jeśli nie będzie Pan miał dylematu, to czym prędzej proszę rączo chwycić karabin i pojechać na przykład do Afganistanu. Tam potrzeba twardzieli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pan wątpiący, ale czego można spodziewać sie po archeologu, pijącym piwo i obserwującym kota, którego nie rozumie. Proszę dalej pilnie obserować, może dowie się Pan, że jak przyjdzie ochota, to pies kota wychrobota. Jedno co mnie najbardziej zasmuca, to fakt, że jest Pan z Wrocławia, Panie Adamie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wątpliwy dylemat. Wątpliwy materiał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) I ja uspokajam Cię, Mariuszu :-).
Dobrze, że kolega żyje.
Ciekawa jestem, jak będzie wyglądała Wasza rozmowa po jego powrocie do domu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Oczywiście, że nie Twoja wina!! Dobrze, że o tym piszesz., wciąż brakuje nam wyobraźni i zdrowego rozsądku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem to nie Twoja wina...
Bardzo dobrze że o tym napisałeś!!
Trzymaj się Mariusz!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdybyś sprzedał mu to piwo, złamałbyś prawo, a on jadąc po kolejne np. po zamknięciu przez Ciebie sklepu mógłby zabić kogoś na drodze.
Nie wolno mieć wyrzutów sumienia, że postąpiło się słusznie i zgodnie z prawem.
Jesteś uczciwym człowiekiem, a to najważniejsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.