Facebook Google+ Twitter

Gdyby nie było matury?

Polskie szkolnictwo opiera się na egzaminach. Wyniki te decydują o losie uczniów. Jakby wyglądała edukacja bez niektórych testów?

 / Fot. http://www.uczelnie.info.pl/img/matura12.jpgKilka dni temu uczniowie szkół ponadgimnazjalnych poznali wyniki matury. W szkole niedaleko mojego miejsca zamieszkania wyniki były zadowalające. Lecz oczywiście nie dla wszystkich. Ania posiada zdolności matematyczne. Test z matematyki zdała rewelacyjnie, niestety oblała geografię. Z czego wynika, że wybitnym wykształconym matematykiem nie będzie. Przynajmniej do czasu zdania egzaminu z geografii. Czyli można stwierdzić, że uczeń w tym przypadku, chcący pogłębiać wiedzę matematyczną musi najpierw posiadać wiedzę z dziedziny geografii. Natomiast Adaś, uczeń bardzo pilny nie zaprezentował się w pełni możliwości na egzaminie ustnym z języka angielskiego, z powodu nieśmiałości. Julia zaś, z powodu stresu źle wypełniła kartę odpowiedzi, co przyczyniło się do bardzo niskiego wyniku, zupełnie nieproporcjonalnego do posiadanych wiadomości. Bronisław, nie znając odpowiedzi, przypadkowo systemem chybił-trafił zaznaczył prawidłowo. Ku własnemu zdziwieniu, zdał maturę.

Czy matura jest potrzebna? Na przykładzie wyżej wymienionym, widać, że wyniki nie zawsze są dobrym wyznacznikiem posiadanych umiejętności. Jak każdy egzamin jest stresujący. Egzaminy po podstawówce, po gimnazjum, po szkole średniej. Wszystkie już od najmłodszych lat stresują uczniów. Motywacja uczniów do nauki poprzez stres nie jest dobrym rozwiązaniem.

Przyjrzyjmy się teraz egzaminowi po gimnazjum. Egzaminy takie są jak segregacja. Na podstawie uzyskanych punktów segreguje się uczniów w szkołach, w klasach. Nikt nie chce trafić do najgorszej klasy, więc pilnie się uczy. Znowu wychodzi motywacja do nauki poprzez stres. Niestety nie jest to dobre. Ci w najgorszych klasach są dyskryminowani przez rówieśników. Czyją się gorsi, słabsi. Natomiast uczniowie lepszych szkół czy klas, wywyższają się. Czują się lepsi. Traktują gorzej kolegów uczących się w gorszych klasach lub szkołach. Uczycie wyższości, tak samo jak uczucie słabości nie jest dobre i nie prowadzi do niczego dobrego. A rywalizacja i chęć dostania się do lepszej szkoły czy klasy jest jeszcze gorsza. Uczniowie skupiają się na punktach i rankingach, zapominając, że głównie chodzi o naukę.

Trzeba się zastanowić jakby wyglądała edukacja bez pewnych egzaminów. Gdyby nie było testu po gimnazjum, czy nawet matury.

Gdyby nie było egzaminu po gimnazjum, rankingi przyjęć do szkół średnich wyglądałyby inaczej. Nie powstawałyby na podstawie przypadkowych punktów, tylko na podstawie wcześniejszego zgłoszenia chęci uczenia się w danej placówce. Ewentualnie gdyby szkoła miała przykładowo 100 wolnych miejsc, przyjmowałaby 100 kandydatów z najlepszym świadectwem, ponieważ na świadectwo ukończenia szkoły pracuje się systematycznie, przez długi okres czasu.

Decydowałaby o tym długoterminowa praca, a nie kilkugodzinny egzamin, który często nie jest dobrym odzwierciedleniem umiejętności ucznia. Jak mawiał pewien filozof "Nie ma złych uczniów są tylko źli nauczyciele", więc nie ma sensu stwarzania jakichś progów punktowych. Każdy powinien mieć prawo uczyć się w szkole, która mu odpowiada. Dzięki temu nie byłoby bardziej prestiżowych szkół, w dzisiejszym rozumieniu. Co za tym idzie nie byłoby segregacji na lepszych i gorszych. Szkoły dzieliłyby się na bardziej ciekawe i te troszkę mniej. Szkoły by rywalizowały. Byłaby prawdziwa fizyka, a nie tylko teoria o fizyce. Tak samo wyglądałoby z chemią. Kto by nie chciał chodzić do takiej szkoły? Ktoś kiedyś powiedział: to szkoła jest dla uczniów, a nie odwrotnie. W dzisiejszych czasach często się o tym zapomina. Dzisiaj można powiedzieć że szkoła robi nam łaskę, że przyjmie nas do jednej z klas. Często się słyszy w sekretariatach "jak uzyskasz odpowiednią ilość punktów to może cię przyjmiemy".

Z maturą byłoby podobnie. Gdyby nie było matury, uczeń, który chciałby się dalej kształcić uczestniczyłby w egzaminach na uczelniach, gdzie sprawdzane byłyby wiadomości potrzebne do studiowana danego kierunku. Jeżeli ktoś chciałby studiować matematykę, nie pytałoby się o poezję. Jeżeli ktoś by chciał studiować polonistykę nie zdawałby egzaminu z matematyki. Matematykę, która w życiu będzie mu potrzebna nauczył się w podstawówce i gimnazjum. Gdy będzie interpretował wiersze, nie będzie mu potrzebna wiedza o zaawansowanej matematyce. Nie byłoby przypadków gdzie uczeń, który nie zda egzaminu z polskiego, nie może być wykształconym matematykiem. Nikt nie może być doskonały w każdej dziedzinie. Jedni potrafią przykładowo posługiwać się zaawansowaną matematyką, a inni mają zdolności do języków obcych.

Szkoły by rywalizowały. Może nawet podpisywałyby umowy z licznymi firmami, zapewniając zatrudnienie swoim uczniom, w zależności od uzyskanych wyników w nauce. Może pomagałby w zakładaniu firm swoim uczniom. Może by pomagały w przygotowaniu się do egzaminów na uczelniach. Może nareszcie uczyłyby tego co przyda się w dorosłym życiu. No a co najważniejsze. Może przestałyby stresować, tylko zachęcać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.