Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26547 miejsce

Gdyby Unia Europejska była pralką

Krótka instrukcja obsługi do Traktatu Konstytucyjnego UE

Podczas spotkania w Juracie, niemiecki kanclerz Angela Merkel i polski prezydent Lech Kaczyński uzgodnili, że podstawą dalszych prac nad reformą UE będzie Traktat Konstytucyjny. To fajnie. Ale kto wie, co to dokładnie jest? Traktat ma ok. 400 stron i składa się kilkuset artykułów, z „Karty Praw Podstawowych” i ze zreformowanych traktatów, które składały się na Traktat Nicejski. Holendrzy i Francuzi odrzucali ten Traktat w referendum, jedni – jeśli tak interpretować sondaży opinii publicznej – ponieważ Traktat przewiduje zbyt liberalną UE, drudzy – Holendrzy – bo Traktat przewiduje nie dość liberalną UE. Mało kto czytał ten Traktat i niewielu z tych, którzy go czytali, rozumieją, o co w nim chodzi. Dlatego wpadłem na pomysł napisania krótkiej instrukcji obsługi, takiego małego przewodnika po TK: Co obywatel musi wiedzieć,  aby w ewentualnym referendum głosować za, lub przeciwko?

 

Drogi obywatelu! Aby już na wstępie decydować, czy będziesz głosować za lub przeciwko TK, najpierw zastanów się, czy raczej ufasz sąsiadom na zachodzie (Niemcom, Francuzom, Anglikom, Hiszpanom, Czechom etc), czy raczej nie masz do nich zaufania. Jeśli to drugie, masz ważną przesłankę aby głosować przeciwko, bo TK uzależnia niemal każdą inicjatywę, którą Polska chce podjąć w polityce europejskiej od zgody innych. Jeśli uważasz, że Niemcy, Anglicy, Czesi, Austriacy i Hiszpanie raczej chcą szkodzić Polsce – bądź przeciwko. Jeśli uważasz, że można im ufać, jeśli uważasz, że Polska może więcej na arenie międzynarodowej, jeśli ma poparcie innych – to głosuj za.

 

Po takim wstępnym praniu możemy już przejść do następnego etapu: Czy chcesz, aby UE była bardziej demokratyczna. Za demokracją są prawie wszyscy, więc na tym etapie odpada nam tylko maleńka część potencjalnych głosujących. Reszta niestety ma dylemat: TK daje Parlamentowi Europejskiemu więcej praw niż jakiekolwiek traktaty europejskie wcześniej. Dzięki temu UE stanie się bardziej demokratyczna – ale, uwaga, te kompetencje, które Parlament Europejski zyska, traci polski Sejm. Sprawa nie jest jednak taka prosta, bo jednocześnie Sejm zyska możliwość, której wcześniej nigdy nie miał: Może wchodzić w paradę Komisji Europejskiej, jeśli uważa, że ta wchodzi w jego kompetencję i narusza tak zwaną „zasadę pomocniczości”, to znaczy robi coś, co lepiej zrobiłby polski rząd, parlament albo sejmik wojewódzki. Wtedy może nawet zaskarżyć Komisję przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Dzięki temu ci, którym nie podoba się, że Komisja skarży Polskę za dolinę Rozpudy, mogą się odegrać na Komisji. Traktat Nicejski tej możliwości nie daje.

 

Następny krok: Skuteczność. Nie podoba ci się, że UE potrzebuje sześć lat, aby uchwalić prawo? Nie podoba ci się, że państwa UE uzgadniają konwencje, które potem nie wchodzą w życie? Nie lubisz, że instytucje unijne działają tak opieszale? Traktat Konstytucyjny to zmieni: Podejmowanie decyzji stanie się szybsze, instytucje sprawniejsze, proces podejmowania decyzji będzie bardziej przejrzysty. Ale to ma swoją cenę: Rośnie liczba głosowań, w których Polska – przynajmniej teoretycznie – może zostać przegłosowana. Bo TK zwiększa liczbę dziedzin polityki, gdzie ministrowie głosują kwalifikowaną większością a to oznacza, że Polska nie może tam nic blokować, bo nie ma już prawa weta.

 

Teraz już jesteśmy tam, gdzie pies jest pogrzebany: „Klauzula nicejska”, która – zostając przy konwencji „instrukcji do pralki” jest dla UE tym, co silnik dla pralki. Różnica między Traktatem Nicejskim (to znaczy tym, co teraz obowiązuje) i TK wygląda tak: Polska ma mniej wpływu na decyzje UE, ale za to cała UE może sprawniej funkcjonować. To kolejny diabelski dylemat: Być pasażerem w Jaguarze czy jednym z wielu kierowców w kiepsko funkcjonującym maluchu? Jeśli na całą sprawę patrzysz raczej z punktu widzenia polskich interesów, to głosuj na nie. Jeśli uważasz, że Polsce powinno zależeć na sprawnej UE, nawet kosztem własnej siły w niej, to głosuj na tak. Ale to zależy też od tego, czy uważasz, że sąsiedzi i inni członkowie są bardziej potencjalnymi partnerami i sojusznikami Polski, czy raczej należy ich postrzegać jako zagrożenie i przeciwników.

 

Na końcu jeszcze deser dla zwolenników wartości. Ale nie chodzi tu o preambułę i wartości chrześcijańskie, bo preambuła nie ma żadnej mocy prawnej. Chodzi o „Kartę Praw Podstawowych”, która przemienia UE w „unię wartości”. Ale też tylko pozornie, bo na jej końcu jest taki zapis, że ona obowiązuje tylko instytucje UE. Dlatego też TK nie zastępuje polskiej konstytucji! Obywatel, którego brytyjski wymiar sprawiedliwości wrzuca do więzienia bez wyroku z powodu podejrzeń o terroryzm nie będzie mógł się powołać na Kartę. Może to robić tylko obywatel, który uważa, że jego prawa podstawowe zostały naruszone przez Komisję Europejską – a taka okazja będzie niezmiernie rzadka, bo ona nikogo nie wrzuca do więzienia.

 

Obywatelu! Jeśli teraz nadal nie wiesz, czy jesteś za lub przeciwko Traktatowi Konstytucyjnemu, to masz dwie możliwości: Ufaj rządowi, który będzie negocjował nowy traktat, albo przeczytaj tych 400 stron i kilkaset artykułów. Albo postąp jak przy pralce – wyrzuć instrukcje, podłącz do prądu, uruchom i poczekaj, aż ci zaleje mieszkanie….

Ale ta analogia też nie jest pełna….

Klaus Bachmann (w 2005 roku opublikował i obronił rozprawę habilitacyjną o Traktacie Konstytucyjnym:)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

To jest kwintesencja socjalizmu, ale jestem za jej ratyfikacją. Jeśli ten socjalizm wejdzie w życie dni UE będą policzone. Im szybciej ta IV rzesza zbankrutuje tym lepiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdyby karta praw podstawowych weszla w zycie jako czesc Traktatu Konst. to i tak obowiazywala tylko instytucje unijne, nie panstwa. Tylko na marginesie

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)... zapomniałam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli powiedziało się "a", trzeba powiedzieć "b". Wejście do UE było "a" w tym alfabecie. Czy sie nam to podoba, czy nie Unia nie będzie usychała, będzie rosła w siłę - z Polską, czy też bez niej. Zawsze dobrze jest mieć dużego po swojej stronie, bo niestety ostatnie miesiące niezmiennie pokazują, że nam się to opłaca. Nie tylko jako krajowi, ale i pojedynczemu obywatelowi. Oczywiście, trzeba płacić cenę za członkostwo w UE, ale jeżeli zrobić podsumowanie zysków i strat - wyjdzie na plus. Poza tym, dzięki UE mamy szansę hamować co poniektóre zapędy populistów... Więc ja nie jest źle.

A instrukcję... cóż - trudno, że długa - przeczytać trzeba. Bo potem, jak pralka siądzie, gwarancji mogą nie uwzględnić...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja jestem na nie. Nie jestem jednak eurosceptykiem, tylko liberałem i regionalistą. Jak największa decentralizacja i konkurencja - tylko to może pobudzić Unię! A prawo do zasiłku czy pracy w Karcie Praw Podstawowych to już zgroza...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie orientuję się zapewne w tych zagadnieniach tak dobrze jak Autor, ale jestem za - może dlatego, że czuje się Europejką bardziej niż Polką, i gdyby przeciwstawić wartości europejskie typowo polskim, to głosuję za otwarciem okien i wpuszczeniem do nas powierza wolności. To tylko dygresja; niestety coraz większą mam wątpliwość, czy wspólnota interesuje się naszym polskim skisem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja wolę zaufać własnemu rządowi , nie UE. Jestem zdrowy na umyśle, więc "Asen" nie obrażaj mnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.