Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Gdzie był Bóg podczas ataku na WTC?

Pozycja materiału w rankingach:

39518 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 59pkt

Oceń:

Gdzie był Bóg podczas ataku na WTC?


Kiedy 11 września 2001 roku terroryści uderzyli w samo serce Ameryki - World Trade Center - rozpoczął się nowy etap w historii świata. Symbol amerykańskiej społeczności. Znak światowej potęgi finansowej nagle zniknął z horyzontu.

Tyle zostało po WTC / Fot. shc.huMieszkańcy Stanów Zjednoczonych poczuli, że mit bezpiecznego państwa legł w gruzach. Dziś dziewięć lat po zamachach nie sprawdziły się prognozy analityków głoszące, że życie w Stanach ulegnie radykalnej zmianie. Amerykanie, co prawda pamiętają o wydarzeniach z 2001 roku. Jednak strach, jaki wtedy poczuli nie miał przełożenia na ich życie codzienne tak jak to miało miejsce w Hiszpanii w "erze Basków" czy Wielkiej Brytanii za czasów wzmożonej działalności IRA. Amerykanie żyją podobnie jak dziesięć lat temu; nadal pracują, bawią się, robią zakupy w dużych centrach handlowych, starając się nie myśleć tamtych zamachach.

Patrząc jednak na okładki prasy amerykańskiej prawie dziesięć lat po tragedii ma się wrażenie, że dramat, jaki miał miejsce tkwi uśpiony głęboko w nich. W rocznicę tragedii znów widoczna jest niespotykana gdzie indziej solidarność narodowa. Co prawda dziś żadna gazeta nie napisała jak „Le Monde” w 2001 roku, że wszyscy jesteśmy Amerykanami. Jednak w rocznicę ludzie oddają się zadumie. Palą znicze, czym dają wyraz solidarności z rodzinami ofiar.

Reporterka jednej z amerykańskich stacji telewizyjnych postawiła pytanie: gdzie był Bóg wtedy, gdy ginęły niewinne ofiary? To najczęściej wypowiadane zdanie po każdej tragedii. Właściwie można by było powiedzieć, że za wszystkie nieszczęścia tego świata odpowiada Bóg (niezależnie, jak kto rozumie to słowo), a za każdy ratunek odpowiada człowiek. Reporterka tejże stacji zaczęła dywagować jak to jest, że skoro Bóg jest tak wszechmogący jak się go opisuje na kanwach Biblii czy Tory to, dlaczego nie mógł swą boską interwencją sprawić by WTC się nie zawaliło. Czyżby przestał prowadzić swą "miłosierną działalność"?

Wywód tej reporterki przypomina mi pewną opowieść, którą usłyszałem podczas zwiedzania obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Podczas jednego z apeli na oczach współwięźniów powieszono młodego chłopca. Jeden więźniów zapytał cicho gdzie jest Bóg. Tam - odpowiedział rabin wskazując wzrokiem szubienice, na której zwisało ciało zabitego. Gdzie był Bóg? Tam - przy każdej z 3 tysięcy osób, które zginęły tego dnia i przy każdej uronił łzę.

Czyż nie te same osoby, które pytają, gdzie był Bóg podczas zamachów w NY, Madrycie czy Londynie, jeszcze kilkanaście lat temu same wyrzucały go ze swojego życia. Twierdząc, że same dadzą sobie radę. Czy nie te same osoby, wyrzucały go ze szkół, w imię wolności, równości. Czy to nie ludzie prosili Boga, aby dał im spokój ze swymi przykazaniami i nakazami, które nie idą z duchem czasu? A Bóg jak gentelman powolutku wycofał się tam, gdzie ludzie przygotowali mu miejsce, patrząc na nich i czekając, kiedy znów zaproszą go do siebie.

Atak na WTC był najbardziej spektakularnym zamachem terrorystycznym, w wyniku, którego Ameryka zdała sobie sprawę z potęgi wroga i zyskała współczucie całego świata. Oby nowa era, którą zapoczątkował akt terroru, skończyła się o wiele mniej dramatycznie.

Zobacz także:


Komentarze: 34

Sortuj komentarze:

Mariusz Orłowski 17.09.2010 11:34

Ocena: Ocena pozytywna 59 Ocena negatywna 60

Tomasz Osuch - wiara z definicji nie jest wiedzą, ale że wiara religijna jest fałszywa to wiedza, nie zaś wiara. Miłość i przyjaźń zaś można obserwować na co dzień, przez co nie wchodzą te zjawiska w zakres wiary ale w zakres wiedzy - 1) obserwujemy przejawy tych uczuć w relacjach interpersonalnych, po których wnioskujemy że istnieją (podobnie jest z powietrzem czy tlenem w nim, odkryto je po działaniu), 2) obserwujemy elektrochemiczne działania struktur mózgu, które stanowią te uczucia (np. magnetoencefalografią).

Kazimierz Kolebuk - różne autorytety z psychologii i psychiatrii przypisywały wierzącym w dogmaty religijne różne zaburzenia psychiczne. Pewnym jest że wiara to mechanizm obronny w znaczeniu psychoanalitycznym, który zniekształca obraz rzeczywistości więc jest definiowany jako choroba psychiczna. Co do diagnozy jaka to konkretnie choroba, toczą się jeszcze spory. Przypuszczam że dlatego, iż istnieją różne religie, różne formy wiary religijnej i różne stopnie zaangażowania wierzących, przez co przypisanie temu zjawisku jednego adekwatnego ogólnego nazewnictwa jest niemożliwe. Zaś co do boskiej pomocy - przez całe istnienie ludzkości nie udokumentowano ani jednego przypadku żeby Bóg komuś pomógł (a wulkany, huragany, tsunami, trzęsienia ziemi, powodzie, drapieżniki, choroby i starość udokumentowano ponad wszelką wątpliwość).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 13.09.2010 18:39

Ocena: Ocena pozytywna 66 Ocena negatywna 41

@ja:
"Czyż nie te same osoby, które pytają, gdzie był Bóg podczas zamachów w NY, Madrycie czy Londynie, jeszcze kilkanaście lat temu same wyrzucały go ze swojego życia. Twierdząc, że same dadzą sobie radę. Czy nie te same osoby, wyrzucały go ze szkół, w imię wolności, równości. Czy to nie ludzie prosili Boga, aby dał im spokój ze swymi przykazaniami i nakazami, które nie idą z duchem czasu? A Bóg jak gentelman powolutku wycofał się tam, gdzie ludzie przygotowali mu miejsce, patrząc na nich i czekając, kiedy znów zaproszą go do siebie."- to są słowa autora tekstu i sadzę, że w ocenie jesteście zgodni. A do tytułu autor ma całkowite prawo i nie tobie oceniać go w ten sposób (raczej szczeniacki sposób).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Małgorzata Najda 13.09.2010 18:20

Ocena: Ocena pozytywna 60 Ocena negatywna 47

Panie Tomaszu, człowiek nie dysponuje jedynie jednym zmysłem jakim jest wzrok. Gdy grzmi stwierdzamy to słuchem, natomiat błyskawicę wzrokiem. Przyjaźń i miłość można też odczuć - życie nam to doskonale udowadnia.
Poza tym wiara w to, że Putin chciałby unicestwić byłego prezydenta zasadniczo różni się od wiary w jednego czy też wielu bogów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 13.09.2010 16:42

Ocena: Ocena pozytywna 78 Ocena negatywna 46

Panie Mariuszu - za przeproszeniem, paranoja jest chorobą psychiczną - proszę spróbować nazwać wierzącego podobno w Boga Jarosława Kaczyńskiego paranoikiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Osuch 13.09.2010 16:12

Ocena: Ocena pozytywna 59 Ocena negatywna 43

Pisanie o "Bogu w kloace" jest bardzo niestosowne. Wiary nie można udowodnić, bo przestałaby być wiarą, a stała by się wiedzą. Czymś o czym wiemy, a nie w co wierzymy. Ja przykładowo wierzę, że naszego prezydenta mogli zabić Rosjanie (powodów Putin miał przynajmniej kilka), ale nie wiem tego. Wierzę w miłość i przyjaźń - widział je ktoś kiedyś? Nie. A jednak kochamy i przyjaźnimy się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mariusz Orłowski 13.09.2010 16:01

Ocena: Ocena pozytywna 55 Ocena negatywna 52

Zgadzam się z Ratomirem Wilkowskim. Założenie, że w ogóle istnieje jakiś Bóg, jest czysto aprioryczne i całkowicie nieuzasadnione. Po za tym wierzący nie może zasadnie twierdzić - jak autor artykułu - że ktoś Boga wywalił ze szkoły, bo teista uznaje że Bóg jest wszędzie, na niebie, na łące, w kloace i zamkniętej celi. W dodatku jest odwrotnie niż prezentuje to autor artykułu - wierzący wszystkie szczęścia zwalają na działanie Boga a nieszczęścia na działanie człowieka (ignorując, że nie człowiek stworzył trzęsienia ziemi, wulkany, tsunami, tajfuny, drapieżniki, choroby i śmierć starczą). Często się słyszy że był wypadek, katastrofa czy kataklizm (dzięki ludziom) a jakiemuś pojedynczemu człowiekowi udało się z tego uratować "dzięki Bogu". Jest to charakterystyczne dla wierzących patrzenie przez palce - los zesłał nowotwór (człowieka leczyli ludzcy lekarze) a przeżył "dzięki Bogu", czy też rozbił się samolot/statek/autokar i "dzięki Bogu" ktoś w ogóle się z tego uratował. Zatrważające dla racjonalisty jest to, że wierzący nie doznają, głosząc takie wewnętrznie sprzeczne poglądy, żadnego dysonansu poznawczego. Co zresztą jest przesłanką za tezą że wiara w Boga jest chorobą psychiczną (jak zresztą pisał już Freud a ostatnio Dawkins).

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krzysiek

Krzysiek 13.09.2010 15:22

Ocena: Ocena pozytywna 59 Ocena negatywna 61

Wiec w tym rzecz, ze Bóg był w środku i cierpiał i umierał z ludźmi zabijanymi w imię głupoty, interesów, władzy i odwetu..

A gdzie byleś ty.... dlaczego temu nie zapobiegłeś... jesteś, czy cie nie ma?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ratomir Wilkowski 13.09.2010 14:47

Ocena: Ocena pozytywna 64 Ocena negatywna 46

> Gdzie był Bóg

Ale który... Koncepcja monoteistyczna przedstawienia Boga nie jest jedyną (a nawet - jak choćby wyżej widać - ani specjalnie racjonalną, ani też specjalnie spójną - inny wizerunek w ST, a inny w NT)...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ratomir Wilkowski 13.09.2010 14:42

Ocena: Ocena pozytywna 63 Ocena negatywna 49

> Piotr Maciej Małachowski: Bóg, jeśli istnieje, dał Ziemię ludziom w panowanie. Ten motyw pojawia się chyba we wszystkich religiach świata.

Nie prawda - tak jest w najlepiej nam znanych monoteizmach. Większość religii pierwotnych, politeistycznych zazwyczaj wcale tego motywu nie zawiera. Człowiek jest tam zaledwie i aż tylko częścią Natury.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ratomir Wilkowski 13.09.2010 14:39

Ocena: Ocena pozytywna 46 Ocena negatywna 48

Taaaaa... Straszną tragedią to było ludobójstwo w Rwandzie, które ignorowane było przez cały ówczesny "cywilizowany" świat... pewnie jak by tam była ropa lub diamenty albo chociaż uran, to może "siły pokojowe" wykazały by tam wówczas większe zaangażowanie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.