Pozycja materiału w rankingach:
Kiedy 11 września 2001 roku terroryści uderzyli w samo serce Ameryki - World Trade Center - rozpoczął się nowy etap w historii świata. Symbol amerykańskiej społeczności. Znak światowej potęgi finansowej nagle zniknął z horyzontu.
Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych poczuli, że mit bezpiecznego państwa legł w gruzach. Dziś dziewięć lat po zamachach nie sprawdziły się prognozy analityków głoszące, że życie w Stanach ulegnie radykalnej zmianie. Amerykanie, co prawda pamiętają o wydarzeniach z 2001 roku. Jednak strach, jaki wtedy poczuli nie miał przełożenia na ich życie codzienne tak jak to miało miejsce w Hiszpanii w "erze Basków" czy Wielkiej Brytanii za czasów wzmożonej działalności IRA. Amerykanie żyją podobnie jak dziesięć lat temu; nadal pracują, bawią się, robią zakupy w dużych centrach handlowych, starając się nie myśleć tamtych zamachach.Zobacz także:
Artykuły
(200)
Galerie
(9)
Średnia ocen
(4.56)
Miejscowość: Jaworzno/Kraków | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mariusz Orłowski 17.09.2010 11:34
Tomasz Osuch - wiara z definicji nie jest wiedzą, ale że wiara religijna jest fałszywa to wiedza, nie zaś wiara. Miłość i przyjaźń zaś można obserwować na co dzień, przez co nie wchodzą te zjawiska w zakres wiary ale w zakres wiedzy - 1) obserwujemy przejawy tych uczuć w relacjach interpersonalnych, po których wnioskujemy że istnieją (podobnie jest z powietrzem czy tlenem w nim, odkryto je po działaniu), 2) obserwujemy elektrochemiczne działania struktur mózgu, które stanowią te uczucia (np. magnetoencefalografią).
Kazimierz Kolebuk - różne autorytety z psychologii i psychiatrii przypisywały wierzącym w dogmaty religijne różne zaburzenia psychiczne. Pewnym jest że wiara to mechanizm obronny w znaczeniu psychoanalitycznym, który zniekształca obraz rzeczywistości więc jest definiowany jako choroba psychiczna. Co do diagnozy jaka to konkretnie choroba, toczą się jeszcze spory. Przypuszczam że dlatego, iż istnieją różne religie, różne formy wiary religijnej i różne stopnie zaangażowania wierzących, przez co przypisanie temu zjawisku jednego adekwatnego ogólnego nazewnictwa jest niemożliwe. Zaś co do boskiej pomocy - przez całe istnienie ludzkości nie udokumentowano ani jednego przypadku żeby Bóg komuś pomógł (a wulkany, huragany, tsunami, trzęsienia ziemi, powodzie, drapieżniki, choroby i starość udokumentowano ponad wszelką wątpliwość).
Autor usunął profil 13.09.2010 18:39
@ja:
"Czyż nie te same osoby, które pytają, gdzie był Bóg podczas zamachów w NY, Madrycie czy Londynie, jeszcze kilkanaście lat temu same wyrzucały go ze swojego życia. Twierdząc, że same dadzą sobie radę. Czy nie te same osoby, wyrzucały go ze szkół, w imię wolności, równości. Czy to nie ludzie prosili Boga, aby dał im spokój ze swymi przykazaniami i nakazami, które nie idą z duchem czasu? A Bóg jak gentelman powolutku wycofał się tam, gdzie ludzie przygotowali mu miejsce, patrząc na nich i czekając, kiedy znów zaproszą go do siebie."- to są słowa autora tekstu i sadzę, że w ocenie jesteście zgodni. A do tytułu autor ma całkowite prawo i nie tobie oceniać go w ten sposób (raczej szczeniacki sposób).
Małgorzata Najda 13.09.2010 18:20
Panie Tomaszu, człowiek nie dysponuje jedynie jednym zmysłem jakim jest wzrok. Gdy grzmi stwierdzamy to słuchem, natomiat błyskawicę wzrokiem. Przyjaźń i miłość można też odczuć - życie nam to doskonale udowadnia.
Poza tym wiara w to, że Putin chciałby unicestwić byłego prezydenta zasadniczo różni się od wiary w jednego czy też wielu bogów.
Autor usunął profil 13.09.2010 16:42
Panie Mariuszu - za przeproszeniem, paranoja jest chorobą psychiczną - proszę spróbować nazwać wierzącego podobno w Boga Jarosława Kaczyńskiego paranoikiem.
Tomasz Osuch 13.09.2010 16:12
Pisanie o "Bogu w kloace" jest bardzo niestosowne. Wiary nie można udowodnić, bo przestałaby być wiarą, a stała by się wiedzą. Czymś o czym wiemy, a nie w co wierzymy. Ja przykładowo wierzę, że naszego prezydenta mogli zabić Rosjanie (powodów Putin miał przynajmniej kilka), ale nie wiem tego. Wierzę w miłość i przyjaźń - widział je ktoś kiedyś? Nie. A jednak kochamy i przyjaźnimy się.
Mariusz Orłowski 13.09.2010 16:01
Zgadzam się z Ratomirem Wilkowskim. Założenie, że w ogóle istnieje jakiś Bóg, jest czysto aprioryczne i całkowicie nieuzasadnione. Po za tym wierzący nie może zasadnie twierdzić - jak autor artykułu - że ktoś Boga wywalił ze szkoły, bo teista uznaje że Bóg jest wszędzie, na niebie, na łące, w kloace i zamkniętej celi. W dodatku jest odwrotnie niż prezentuje to autor artykułu - wierzący wszystkie szczęścia zwalają na działanie Boga a nieszczęścia na działanie człowieka (ignorując, że nie człowiek stworzył trzęsienia ziemi, wulkany, tsunami, tajfuny, drapieżniki, choroby i śmierć starczą). Często się słyszy że był wypadek, katastrofa czy kataklizm (dzięki ludziom) a jakiemuś pojedynczemu człowiekowi udało się z tego uratować "dzięki Bogu". Jest to charakterystyczne dla wierzących patrzenie przez palce - los zesłał nowotwór (człowieka leczyli ludzcy lekarze) a przeżył "dzięki Bogu", czy też rozbił się samolot/statek/autokar i "dzięki Bogu" ktoś w ogóle się z tego uratował. Zatrważające dla racjonalisty jest to, że wierzący nie doznają, głosząc takie wewnętrznie sprzeczne poglądy, żadnego dysonansu poznawczego. Co zresztą jest przesłanką za tezą że wiara w Boga jest chorobą psychiczną (jak zresztą pisał już Freud a ostatnio Dawkins).
Krzysiek 13.09.2010 15:22
Wiec w tym rzecz, ze Bóg był w środku i cierpiał i umierał z ludźmi zabijanymi w imię głupoty, interesów, władzy i odwetu..
A gdzie byleś ty.... dlaczego temu nie zapobiegłeś... jesteś, czy cie nie ma?
Ratomir Wilkowski 13.09.2010 14:47
> Gdzie był Bóg
Ale który... Koncepcja monoteistyczna przedstawienia Boga nie jest jedyną (a nawet - jak choćby wyżej widać - ani specjalnie racjonalną, ani też specjalnie spójną - inny wizerunek w ST, a inny w NT)...
Ratomir Wilkowski 13.09.2010 14:42
> Piotr Maciej Małachowski: Bóg, jeśli istnieje, dał Ziemię ludziom w panowanie. Ten motyw pojawia się chyba we wszystkich religiach świata.
Nie prawda - tak jest w najlepiej nam znanych monoteizmach. Większość religii pierwotnych, politeistycznych zazwyczaj wcale tego motywu nie zawiera. Człowiek jest tam zaledwie i aż tylko częścią Natury.
Ratomir Wilkowski 13.09.2010 14:39
Taaaaa... Straszną tragedią to było ludobójstwo w Rwandzie, które ignorowane było przez cały ówczesny "cywilizowany" świat... pewnie jak by tam była ropa lub diamenty albo chociaż uran, to może "siły pokojowe" wykazały by tam wówczas większe zaangażowanie...
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +214)