Facebook Google+ Twitter

Gdzie jest niegdysiejszy Snowden?

Jarosław Kaczyński musi być adresatem krytycznych uwag, których pojawia się coraz więcej i z coraz liczniejszych kręgów.

Joseph Heller opisuje w "Paragrafie 22" taką oto historię: amerykańskie dowództwo wprowadziło dla żołnierzy i oficerów stacjonujących we Włoszech szkolenia dydaktyczno-wychowawcze. Żołnierze zadawali podczas tych zajęć niebezpieczne politycznie pytania. Zaniepokojone tymi pytaniami dowództwo wydało genialny okólnik. Zgodnie z nim prawo do zadawania pytań mieli tylko ci, którzy nigdy pytań nie zadawali. Jak łatwo się domyśleć szybko wyczerpała się lista osób mogących zadawać pytania.

Główny bohater "Paragrafu 22" Yossarian zapytał podczas jednego z owych szkoleń: gdzież jest niegdysiejszy Snowden? Pytanie tylko z pozoru było nonsensowne. Po głębszej analizie trzeba uznać, że było tak mądre jak: Kto to jest Hiszpania? Dlaczego jest Hitler? Cóż jest prawda? Gdzie był ten garbaty staruszek, na którego wołałem tata, kiedy zepsuła się karuzela?

Mimo, a może dzięki głębokiej mądrości tych pytań nie potrafimy znaleźć na nie odpowiedzi. A skoro tak, to myślę, że z dużym poczuciem bezpieczeństwa można zadawać kolejne pytania. Idąc tropem Yossariana zadam więc pytanie i ja: Panie premierze, gdzież jest niegdysiejszy Snowden?
Jarosław Kaczyński jest niewątpliwie jednym z najbardziej wyrazistych polityków ostatnich lat. I najinteligentniejszy - dodam. Nie oznacza to wszakże, że każdemu jego działaniu, każdej wypowiedzi można lub należy przyklasnąć.

Jarosław Kaczyński jest (to mój prywatny osąd) głównym ideologiem i autokratycznym przywódcą swojej partii. To on tworzy strategię i krótkoterminową taktykę. Jego głos jest w PiS decydujący. On więc musi być adresatem krytycznych uwag, których pojawia się coraz więcej i z coraz liczniejszych kręgów.
System wodzowski prowadzi zazwyczaj (zawsze?) do niebezpieczeństwa popełnienia błędów i w efekcie do partyjnej katastrofy. Nie ma bowiem ludzi nieomylnych. Mylić musi się zatem i Jarosław Kaczyński. Nie myli się jednak w swojej zasadniczej diagnozie. Polska musi zostać zreformowana. Polska stać się musi krajem prawa i sprawiedliwości.

Dziś takim krajem nie jest. Korupcja kwitnie na wszystkich szczeblach władzy państwowej. Nepotyzm szerzy się w tempie zastraszającym. Publiczne pieniądze są marnotrawione. Prawo jest złe i źle funkcjonuje. Sejm "produkuje" całe tomy złego prawa. Sprawiedliwość odbierana jest jako dar dla nielicznych.
Co do diagnozy zatem zgoda. Metody jednak jakimi Jarosław Kaczyński chce doprowadzić do sanacji kraju nie są już tak celne. Sam Kaczyński praktykiem jest gorszym niż teoretykiem. Zespół ludzi, którzy reformy mają przeprowadzić rekrutuje się raczej z drugiej ligi, a może nawet z "okręgówki". Olbrzymią grupę "pierwszoligowców" Jarosław Kaczyński i jego układ już obraził, odrzucił i zniechęcił do wspólnego działania.

Polska Jarosława Kaczyńskiego to kraj podzielony jak rzadko kiedy. Żaden wspólny cel nie jednoczy narodu. Koalicjantami PiS są partie (partyjki), które do koncepcji jakichkolwiek reform nie przystają. Samoobrona ze względu na nikłe możliwości intelektualne i swobodne podejście do przepisów prawa karnego (partia ścigana listami gończymi). LPR ze względu na polityczne kunktatorstwo i religijny melanż oportunizmu z fanatyzmem.

Pora zatem zadać premierowi pytanie: Gdzież jest niegdysiejszy Snowden? Gdzież obietnice współpracy z parlamentem, z opozycją? Gdzież solenne obietnice współpracy, ba! koalicji z PO? No i wreszcie gdzież ta Polska prawa? Jeżeli przejawem IV RP ma być nieustanna krytyka Trybunału Konstytucyjnego i straszenie otwarciem archiwów, to ja proszę o wprowadzenie okólnika z paragrafem 22. Kto już zadał pytanie ma milczeć!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

+, bo nie po raz pierwszy mam podobne do Autora poglądy. A komentarz Oliwii trafiony w "10".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja jak zwykle sceptycznie - poza polaryzowaniem społeczeństwa na niewiarygodną skalę, dokonywaniem sztucznych podziałów "my" kontra "oni", retoryką nienawiści, pogardy i miażdżenia przeciwników, wzbudzania walk pomiędzy reprezentantami odmiennych opcji, wywoływania podziałów wśród ludzi i graniu na najniższych instynktach emocjonalnych niewyrobionej intelektualnie większości Polaków, rząd nie zrobił nic spektakularnego.

A ich zdecydowanie za wysoka w stosunku do "sukcesów" pozycja w rankingach jest niestety funkcją nieudolności i marności opozycji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak to malejąca? PiS ma w tym sondażu o 2% mniej niż w wyborach :) A jeśli już mówisz o niewiarygodności sondaży to zawsze dodaj PiSowi 10% :) Tak jak było w każdym sondazu przed wyborami. :P I pamiętaj, że PiSiaki to mistrzowie ostatniej prostej... A tak na marginesie, co by sie stało gdyby w ewentualnych wcześniejszych wyborach PiS znów wygrał. Chcę widzieć te koparki opadnięte na samą podłogę :)
No ja chcę tego PiSPO jak prawie wszyscy normalni ludzie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

idzie, dobrze, bo się można dogadać. Zresztą nie czarujmy się stopniem samorządowym działają trochę inne zasady.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tusk mięknie, bo chyba serio nie wierzy, że PO będzie zdolna rządzić samodzielnie, bo przy obecnej ordynacji jest to niemożliwe. Wywiadu nie czytałem, ale wystarczy spojrzeć na to, jak dobrze idzie współpraca PO-LiD w Warszawie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

no właśnie, poparcie skacze i skacze. Co do ewentualnych późniejszych koalcji PO ma problem, bo tak z jednej strony część polityków tej partii jest w stanie dogadać się z SLD, ale z drugiej strony, Donald Tusk, który jednak coś w tej partii jeszcze znaczy, jest temu przeciwny (ostatni wywiad z nim w Dzienniku).

Komentarz został ukrytyrozwiń

"A poparcie to spada, to rośnie, ale ciągle jest zwyczajnie niskie."

Raz idzie w dół, raz w górę, ale tendencja jest malejąca. Bo liczy się nie tylko wynik samego PiS, trzeba również zwrócić uwagę na mobilizację jego przeciwników. W dzisiejszych czasach patrzenie na jeden sondaż, czy nawet na kilka sondaży przeprowadzonych w krótkim czasie, nie daje prawidłowego obrazu preferencji wyborczych.

Obecnie nie ma partii, która miałaby duże poparcie, taka jest prawda. Ja jestem przekonany, że będzie nami rządzić PO, nie wiem jednak z kim. Widzę trzy scenariusze. W pierwszym PO tworzy rząd mniejszościowy i liczy na życzliwość opozycji. Sama współpraca, bez koalicji. SLD jest na to gotowe, ale jednak skazywałoby to PO na łaskę innych klubów. Drugi scenariusz jest możliwy przy małych różnicach pomiędzy wynikami PO, PiS i SLD. Wtedy PO wybierze SLD. W trzecim scenariuszu, przy silnej PO i słabym PiS i SLD, może dojść do POPiSu, chociaż nie wiem czy Kaczyński będzie do tego zdolny. Jeśli nie, to PiS może pęknąć - ludzi będzie ciągło do utrzymania władzy. W żadnym scenariuszu nie rozpatruję PSL, bo nie wiadomo czy ono w ogóle przetrwa, ale może ono odegrać bardzo ważną rolę, szczególnie przy bardzo dobrym wyniku PO.
Co do zakładu, to ja mogę się założyć, że po wyborach może nami rządzić koalicja UPR-KPP. Bo MOŻE... :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Traci poparcie? A widziałes ostatni sondaż? PiSowi skoczyło nagle o 6%!! i traci do PO już tylko 2. Jeszcze jestem skłonny się założyć, że PiS może wygrać nastepne wybory. Jeszcze..

Komentarz został ukrytyrozwiń

A tekst oczywiście świetny :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja się niezgodzę z twierdzeniem, że Jarosław Kaczyński jest genialnym politykiem. Uważam, że zostało to wykreowane przez media. Bo przecież co on osiągnął? Wygrał wybory? No tak, wygrał, tylko, że z poparciem trochę ponad 25%. Sinusoida wyborcza też pomogła - po prostu musiała wygrać prawica. Co dokonał od wyborów? Właściwie to nic. Co jakiś czas pokrzykuje na spotkaniach partyjnych i uderza łapką w pulpit. A poparcie to spada, to rośnie, ale ciągle jest zwyczajnie niskie.
Pamięta ktoś jeszcze Pakt Stabilizacyjny? Przecież Kaczyński rozwalił go bez żadnego powodu. I "z konieczności" wciągnął do rządu najgorsze kreatury polskiej sceny politycznej.
Dużo się mówiło o przyciągnięciu elektoratu SO i LPR. Tylko, że to wiąże się z utratą elektoratu POPiSowego. Zresztą to też się nie udało - SO trzyma się dobrze, a LPR dryfuje wokół progu wyborczego.
Wygrał bratu wybory prezydenckie - to jest sukces, ale bynajmniej nie świadczy o geniuszu. Bo o geniuszu można mówić tylko w przypadku sukcesów wielkich i spektakularnych. Tymczasem Lech Kaczyński po roku urzędowania miał poparcie ok. 10%.
Kolejne wybory PiS bez wątpienia przegra i będzie słabą albo silną opozycją. Ja przypuszczam, że średnią.
Jarosław Kaczyński wciąż dąży do autodestrukcji, nie ma żadnych sukcesów, traci poparcie. Tak swoją drogą, chciałbym zwrócić uwagę, że wkrótce Tony Blair będzie bezrobotny... ;)
I mały spamik: http://www.90stopni.net/polityka/jaroslaw-kaczynski-wybitny-polityk-czy-zwykly- wanturnik.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.