Facebook Google+ Twitter

Gdzie kryje się "Najmroczniejsza ciemność"?

Okrutne morderstwa, patologia w rodzinie, wykorzystywanie osoby upośledzonej i stręczycielstwo, pedofilia oraz molestowanie seksualne - tego można spodziewać się po powieści Carin Gerhardsen.

okładka / Fot. RebisCzym jest najmroczniejsza ciemność? Mnie kojarzy się ona ze wszechogarniającym złem, zepsuciem do szpiku kości, zdeprawowaniem oraz brakiem skrupułów. Carin Gerhardsen zebrała wszystkie te cechy w jednej powieści i stworzyła z tego udany kryminał. Już samo motto jest przerażające:

Znalazłem najmroczniejszą ciemność,
która żyje, czuje rozkosz i cierpi
pod splecionym kobiercem traw,
która czołga się, pełza i wije,
i chwyta, i zabija, i zjada,
i płodzi, i umiera, by żyć
odrodzona w przyszłości na nowo...


Oto na promie zmierzającym ze Szwecji do Finlandii zostaje uduszona szesnastoletnia Jennifer. W tym samym dniu Petra, policjantka z okręgu Hammarby, znajduje w zaroślach wycieńczone niemowlę oraz martwą kobietę, prawdopodobnie jego matkę. W tym samym czasie trzyletnia Hanna odkrywa, że jest sama w zamkniętym na klucz mieszkaniu. Czy te trzy z pozoru niepowiązane wydarzenia coś łączy? Komisarz Conny Sjöberg i jego zespół muszą dwoić się i troić, by dojść do prawdy...

"Najmroczniejsza ciemność" jest dobrym kryminałem, choć niepozbawionym małych usterek fabularnych. Po pierwsze powieści przeplata się w niej zbyt wiele ponurych historii - patologia w rodzinie, z powodu alkoholizmu czy prawdopodobnie kazirodztwa, wykorzystywanie osoby upośledzonej i stręczycielstwo, pedofilia, molestowanie seksualne. Nagromadzenie wątków sprawia, że łatwo się pogubić.

Kolejnym mankamentem jest mało przekonujący wątek trzyletniej dziewczynki, która zostaje sama w domu. Na początku płacze, potem zaczyna wszystko racjonalizować: Mama nie mogła przecież chcieć, żeby Hanna przez resztę życia została tutaj, w mieszkaniu, i żeby nawet nie mogła wyjść zrobić zakupów? Choć nie potrafi powiedzieć swojego nazwiska, podać wieku czy miejsca zamieszkania, z czasem zaczyna sobie radzić w innych dziedzinach - bez niczyjej pomocy. Potrafi się wykąpać się, przebrać, skorzystać z sedesu (choć jeszcze kilka godzin temu nosiła pieluchę), włączyć telewizor, skorzystać z telefonu czy nawet odnaleźć jedzenie... w zamrażarce: W końcu znalazła opakowanie, które znała: mrożone danie z siekanego mięsa i ziemniaków. (...) Cała zawartość była posklejana. Zaczęła stukać nią o stół, z początku ostrożnie, a potem mocniej. Najpierw odpadło kilka małych kawałeczków, aż wreszcie oderwał się duży, zmrożony blok ziemniaków, cebuli i kawałków mięsa. Małe kawałki spokojnie można było jeść; szybko tajały w ustach i nawet przybierały znajomy smak. Oczywiście zdarzają się bystre dzieci, ale bez przesady. Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.