Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10026 miejsce

Gdzie są granice konformizmu?

Na takie pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Z całą pewnością można stwierdzić, że ta cecha przystosowania do życia jest pozytywnie zweryfikowana przez siły natury. Przyjrzyjmy się zatem samemu zjawisku - konformizmowi.

Wybór http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Stick_figure_-_choosing.jpg?uselang=pl / Fot. Obsidian Soul Czym jest konformizm?

Według encyklopedii WIEM "Konformizm (z łaciny conformo – nadaję kształt), zachowanie lub postawa polegająca na przyjęciu i podporządkowaniu się wartościom, zasadom, poglądom i normom postępowania obowiązującym w danej grupie społecznej".
Na ogół nie mamy zastrzeżeń do takiego zachowania.

Jednak dalej czytamy: "Konformizm utożsamiany jest na ogół z nadmiernym, bezkrytycznym przyjmowaniem i stosowaniem się do owych norm, zbyt intensywnym identyfikowaniem swoich celów z celami grupy, mechaniczną akceptacją wszelkich zasad i wartości, biernej uległości, bezmyślnej aprobacie reguł głoszonych przez innych".

Każdy z nas w jakimś momencie swojego życia jest konformistą, ponieważ zasady wpojone w procesie wychowawczym, niezależnie od systemu wartości, w sposób naturalny to wymuszają. Owe zasady wyznaczają sposoby reakcji i zachowań zarówno tych przemyślanych, jak i tych dokonywanych w warunkach dramatycznych.

Narzuca się pytanie: gdzie jest granica między konformizmem tym "normalnym" a "nadmiernym"?

Czy młody człowiek wchodzący w dorosłość i angażujący się w otaczającą go rzeczywistość jest konformistą? Zwłaszcza, gdy założymy, że został wychowany na prawdziwego patriotę (?), a zaimplementowane zasady moralne nijak mają się do zastanej rzeczywistości. Co on ma wtedy czynić? Wejść na ścieżkę walki, uczciwie żyć i pracować czy emigrować?
Postawiłem znak zapytania przy słowie "patriota", ponieważ nie muszę raczej nikogo przekonywać, że jest to - żeby delikatnie powiedzieć - bardzo pojemny termin.

Gdzie kończy się konformizm, a zaczyna śmieszność czy wręcz jeszcze gorzej - hipokryzja?

W materiale filmowym (do którego podaję linki na końcu tekstu) zobaczycie Państwo, jak znany polityk odżegnujący się od złodziei, oszustów i innych cwaniaczków ludzi z "układu", bierze udział w uroczystej celebrze wręczenia prestiżowej nagrody roku 2009 w zakresie finansów.

Inny przykład. Znajduję w sieci sporo materiału filmowego o człowieku, którego były pracodawca, a mianowicie zarząd pewnego banku zniszczył finansowo, Tymczasem w pewnym momencie pokazuje on na planszy, z której wynika, iż nadal ma w tym banku konto... Nic z tego pojąć nie mogę.


Natura potwierdziła użyteczność zjawiska, jakim jest konformizm, gdyż cecha ta pozwala przeżyć osobnikowi w społeczności, pomimo niezaspokojenia do końca jego wszystkich oczekiwań i zamierzeń. To bardzo ciekawy wątek, ale w tym tekście chciałbym raczej skupić się na aspekcie praktycznym, dla nas samych.

Jak często musimy być aktywnymi uczestnikami takich wyborów, które są oceniane później przez innych? Czy zawsze da się dokonać takiego wyboru, abyśmy nie musieli się wstydzić za niego po latach? Te pytania wydają się być kluczowymi dla dokonywania późniejszych ocen, które są przecież uzależnione od punktu widzenia.


A co zrobić z bieżącą rzeczywistością?

Istnieją tysiące niezadowolonych ludzi z obecnej sytuacji społeczno-ekonomicznej kraju, którzy twierdzą, że jeden reżim zamieniono na inny... Dla jednych współpraca (?) z obecną władzą będzie naturalna, dla innych będzie konformizmem, a dla jeszcze innych zdradą czy kolaboracją. Chciałem zauważyć, że odkąd zaczęła funkcjonować moja pamieć, tak było zawsze. Nie jest to więc jakiś charakterystyczny znak naszych czasów. W związku z tym przy słowie "współpraca" postawiłem również znak zapytania, bo przecież dobrowolne wykonywanie obowiązków w pracy w tym "zniewoleniu" może być poczytane za konformizm.

W trybie "kapciowym" (w bamboszach, przy kawie, z perspektywy lat, przed telewizorem i w miłej towarzyskiej pogawędce) łatwo przychodzi nam oceniać ludzi, którzy mieli nieszczęście urodzić się w takim, a nie innym czasie, miejscu i musieli podejmować trudne życiowe decyzje.

W tych rozważaniach nie można nie zastanowić się nad naszym własnym systemem wartości. Na co dzień, w wielu przypadkach, nawet nie mignie nam w głowie myśl, że właśnie robimy "coś" tylko dla własnej wygody, a może niekiedy dla tzw. świętego spokoju, sprzeniewierzając się wcześniej zaakceptowanym i zakodowanym wartościom. To zaczyna się początkowo od przyzwalania na pewne sprawy, według zasady, że "głową muru przecież nie przebiję", a kończy się pełnym "wkręceniem" w niechciany, niepożądany układ.

Nie lada dylematem moralnym jest inna sytuacja, gdy musimy szybko podjąć świadomą decyzję o tym, czy mamy w naszej konkretnej sytuacji zawodowej wejść do sitwy bądź układu, czy z tego zrezygnować?
Na jednej szali jest wizja szybkiego awansu i dostatniego życia, a na drugiej przyzwoitość i inne imponderabilia.
Ten wybór jest niejednokrotnie bardziej dramatyczny, gdyż w przypadku odmowy, poza utratą przyzwoitości, w grę wchodzi unicestwienie zawodowe, towarzyskie, a w skrajnych przypadkach nawet fizyczne. Czy w takim przypadku może mieć znaczenie presja ewentualnej negatywnej oceny w przyszłości i surowy osąd moralny loży kapciowej?

To nie jest przejaskrawiony i przeteoretyzowany obraz rzeczywistości, ponieważ na poparcie jej istnienia w takiej formie jest faktografia, choćby w postaci różnych materiałów internetowych, których żadne mainstreamowe media nie pokażą, a jeśli nawet coś się do nich przeciśnie, to i tak będzie tylko przysłowiowym czubkiem góry lodowej.

Niszczenie ludzi, buta i ignorancja władzy, wszechobecne kłamstwo, nepotyzm, niesprawiedliwość w wymiarze sprawiedliwości, korupcja, oszustwa, wyższość interesów całych grup formalnie związanych (partie, grupy zawodowe) oraz najrozmaitszych karteli nad interesem państwa, serwilizm i... tak można wymieniać bez końca... A wszystko to bez trudu można znaleźć w sieci. No chyba, że sam, Szanowny Czytelniku, doświadczyłeś tego na własnej skórze, to nie muszę cię przekonywać, że te zjawiska istnieją.

Zamiast podsumowania

Zawsze twierdziłem, że trochę w ciąży być nie można, ale gdy obejrzysz Szanowny Czytelniku te materiały, do których podaję linki - będziesz miał już wątpliwości... Zobaczysz, że jednocześnie może być dobrze i źle, że to z sobą nie koliduje.

Na bazie tego przykładu można podyskutować np. o konformizmie pracowników zatrudnionych w takiej czy podobnej instytucji, których jest przecież setki w kraju.

http://www.youtube.com/watch?v=qwmVumIh1dE

http://www.youtube.com/watch?v=84NP_dCZhOI

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Jeśli nie jutro to pojutrze nadejdą bordowe chmury gradowe i zaczną z nich spadać biało-niebieskie gromy, a wielki deszcz zmyje świnie i koryto. Co zaś się stanie z umęczoną czwartą już bezbrzeżną utopią - wiarą i teorią o idealnym dniu jutrzejszym, a w praktyce dzisiejszym dla jej piastunów i kapłanów - ziemią ojczystą? Wie tylko gromowładny...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się całkowicie. Na tę okoliczność jest mnóstwo różnych mądrości ludowych, choćby tylko wspomnieć takie najbardziej znane, jak np. "jaki pan taki kram" czy "ryba psuje się od głowy".

Czyż nie jest super pięknym przykładem konformizmu (i nie tylko!) ostatnia zmiana pracodawcy dla Bieńkowskiej i Tuska? A przecież jeszcze "wczoreaj" Ci ludzie mieli podobno piękną i szlachetną misję - wypruwanie żył dla "sprawy", którą jest patriotyczna praca dla kraju, ojczyzny, narodu... Ba! W dodatku, Tuskowi zapewniano tę robotę już od co najmniej 2 lat, a on mydlił oczy ludziom opowiadając, że o niczym nie wie, że to jakieś ploty wyssane z palca, że wcale nie zamierza...

Taka jest ta tendencja ogólna! Orać, siać i zbierać póki się daje, bo jutro pogoda się popsuje... przecież taki mamy klimat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"...cecha ta pozwala przeżyć osobnikowi w społeczności, pomimo niezaspokojenia do końca jego wszystkich oczekiwań i zamierzeń."

U nas granica ta nakreślona została tam, gdzie osobnik mający umowną "władzę" stosuje terror psychiczny, aby oczekiwania i zamierzenia "podwładnego" zostały minimalnie zaspokojone.
Tak wyglądało zapisywanie się do PZPRu za komuny, tak teraz wygląda - umownie i symbolicznie - tzw. obrona uczuć religijnych. Granice te przesuwają fanatycy aktualnej idei/wiary/teorii.
Zachowania detaliczne wynikają z tendencji ogólnej, która jest dopuszczalna, akceptowana i praktykowana na szczytach władzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Granicę wyznaczają różnice między cywilizacją gromadnościową a personalistyczną. W tej pierwszej wszelkie możliwości wyboru jednostki państwo względnie superpaństwo (oraz ogłupione, zastraszone, wszechstronnie nadzorowana i nakłaniane do donosicielstwa społeczeństwo) zawęża coraz mocniej, aż do ich zupełnego zaniku. Dlatego będę głosował na partię, która ma program idący jednoznacznie, od wielu lat i niezmiennie w przeciwnym kierunku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku, myślę, że lekarz wojskowy może pozwolić sobie na dużo więcej. Żołnierze nie traktują go jak „typowego wojskowego”. Jest on zawsze bardziej przy wojsku niż w wojsku, co nie umniejsza rangi Pana zachowania. W innych służbach mundurowych funkcjonariusze pionu logistycznego traktowani są podobnie.

Dziękuję za tak szczery wpis, to właśnie Pana komentarz pomógł mi w podjęciu decyzji. Nie wypełnię rubryki: o sobie. Dlaczego? Chcę, żeby moje teksty broniły się same i nie były oceniane przez pryzmat mojej osoby ( wiek, zawód itp.) a jedynie treści, formy itp.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba z oczami też u mnie nie najlepiej, bo najpierw wcisnęłam kciuk obok swojego komentarza. Zajrzę pod Pana tekst jutro.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku, wcisnęłam "kciuk do góry" - pod Pana komentarzem - odpowiedzią na moje pytanie. I może tyle, ponieważ w walce z bólem ucha, póki co, bolący organ jest górą:(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odpowiedź moja jest prosta. Tak samo jak poza wojskiem. Może tylko częściej niż poza nim, człowiek staje przed wyborem jak ma postępować. Wojsko zawsze - jak pamiętam - było zawsze kojarzone z aktualną władzą, tysiące ludzi składało przysięgę, gdzie była wpisana wierność przyjaźni z ZSRR, którego już nie ma... Niektórzy później składali już "słuszniejszą" poprawioną przysięgę czyli drugi raz, a... życie toczy się dalej. Kiedyś napisałem taki tekst o przysięgach

link

Podsumowując. Ktoś, kto będzie chciał ocenić moje decyzje podjęte w tamtym czasie, może zawsze zarzucić mi konformizm, wszak wspierałem niesłuszną władzę, że przyjmowałem od tej władzy wynagrodzenie o 60 procent wyższe, niż mój kolega lekarz w cywilu, że dostałem talon na pralkę, bo w cywilu trzeba było taki luksusowy towar "załatwiać", a nie kupować, itd. itp. Ba! Gdy pojawiłem się na tym portalu, jeden z czytelników nawet mi wmawiał, że byłem oficerem politycznym, bo na WAM-ie był wydział polityczny, o czym nic mi nie wiadomo. Nawet twierdził, że jestem komuchem, bo w wojsku przynależność do PZPR była obowiązkowa, co jest wierutną bzdurą, bo "na siłę" za moich czasów nikogo nie zapisywali. Naciski były, owszem, przy każdej okazji, ale jeżeli ktoś się nie zgadzał, to po pewnym czasie już go przestali molestować, aż do następnej okazji... Robiono na przykład taki wybieg. Najpierw była odprawa służbowa dla wszystkich, a zaraz po niej było tzw. otwarte zebranie partyjne, bez przerwy między jednym i drugim. Była to taka niewinna presja na to, aby onieśmielić nie zapisanych do partii i zatrzymać ich na zebraniu towarzyszy. Ten moment zawsze mi się podobał, ponieważ ostentacyjnie z zastępcą kierownika (też lekarzem) wychodziliśmy z zebrania, pozostawiając obradujących towarzyszy.

Takie i tysiące innych faktów pokazują, w jakich czasach wtedy żyliśmy. Powiem więcej, w zakresie konformistycznych zachowań - nic się nie zmieniło do dzisiaj. Wtedy i dzisiaj dokonuje się wyborów, które podlegają ocenom moralnym. Jest to chyba zjawisko ponadczasowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku, świetny tekst! „Lekko” się czytało, biorąc pod uwagę „ciężar gatunkowy” zagadnienia.

Jak podaje Pan w rubryce: o sobie, jest Pan absolwentem WAM, stąd moje pytanie: jak według Pana, wygląda kwestia konformizmu w wojsku, albo idąc dalej w tzw. służbach mundurowych?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Usprawiedliwiłbym konformizm ( znów - decyduje cały kontekst) na przykład wtedy, gdy jest on warunkowy, w całkiem konkretnej perspektywie czasowej. Tak, pod warunkiem czegoś w niedalekiej przyszłości ( a jesli dalekiej, to sformułowane konkretne kroki do celu).
W praktyce często zachodzi sytuacja "konformistyczna", ale późniejsze warunki już spełnione nie są.

Ostatecznie wiec wygląda to jak "cel uświęca środki", ale nie każdy cel i nie każde środki...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.