Facebook Google+ Twitter

Gdzie się kończy sztuka, a zaczyna pornografia ?

Istnieje kilkadziesiąt definicji pornografii, ale jak przychodzi co do czego, to mało kto potrafi w konkretnej sytuacji trafnie opisać, czy mamy do czynienia jeszcze ze sztuką czy już z pornografią?

Zmiany obyczajowe XX. wieku spowodowały, że np. kilkaset metrów od głównej ulicy katolickiego w końcu Monachium, koło Uniwersytetu Ludwika Maksymiliana, w Ogrodzie Angielskim (tam, gdzie było Radio Wolna Europa), na trawniku rozmiarów 500 na 500 metrów, leży w środku miasta kilka tysięcy zupełnie nagich ludzi. Jest to chyba największa i budząca największe zdziwienie miejska plaża nudystów. W pierwszej chwili też byłem tym widokiem zaszokowany, jak japońscy czy arabscy turyści, ale po kilku tygodniach przyzwyczaiłem się do tego widoku. W czasie potwornych upałów, na kampusie University of Illinois w Urbana byłem zdziwiony, że studenci nie nosili wykrojonych podkoszulków. Później dowiedziałem się, że to zakaz uniwersytecki. Gdy kilka tygodni później znalazłem się na podobnym kampusie, tyle że w Kanadzie, znowu - jak w Europie - widziałem obnażone do granic przyzwoitości studentki, dla których biustonosz nie był konieczną częścią składową garderoby. Niby ten sam kontynent, taka sama (z pozoru kultura), a tak różne obyczaje.

Angielki nigdy w życiu nie opalałyby się topless u siebie, ale na plażach Riwiery francuskiej czy na Ibizie, robią to bez skrępowania. Zmiany kulturowe spowodowały zmianę stosunku do ciała, do nagości. Na pokazach mody nagie piersi nikogo dzisiaj nie szokują. Także w Polsce zmiany cywilizacyjne po 1989 roku spowodowały przewartościowanie dotychczas obowiązujących w konserwatywnej (mimo że komunistycznej) Polsce zasad. Czasem odnoszę wrażenie, że ten "postęp" jest tak postępowy, że lada dzień na przystankach autobusowych z nudów oczekujący na autobus będą "uprawiać" seks na ławkach. Tak jak dzisiaj w USA, purytanizm jest wyrazem hipokryzji (z jednej strony nie do pomyślenia jest pokazanie w telewizji nagich piersi, a z drugiej funkcjonuje potężny przemysł pornograficzny), tak kiedyś u nas moralność socjalistyczna była moralnością pozorną. Kiedyś koleżanka mojej dziewczyny z tego samego pokoju w akademiku zażądała od niej, by zdjęła ze ściany obraz-akt, gdyż ma ją odwiedzić matka. Studentka ta znana była z dość lekkich obyczajów.

obraz olejny Gustawa Courbeta pt "Pochodzenie świata" z roku 1866, Musee d'Orsay w Paryżu / Fot. Gustave CourbetZmiany kulturowe ostatnich kilkunastu lat na całym świecie spowodowały zmianę naszych ocen - co jest sztuką, a co jest pornografią. Ta ostatnia to to, co jest tworzone z myślą o wywołaniu podniecenia seksualnego (tak mówi przynajmniej jedna z definicji). A czy zaprezentowany tutaj obraz olejny francuskiego malarza Gustawa Courbeta pt "Pochodzenie świata" z roku 1866 (!) to sztuka, czy już pornografia. Przecież trudno podejrzewać malarza, że chciał wywołać podniecenie seksualne u odbiorcy, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę tytuł obrazu. Jednak gdyby ten obraz był zdjęciem zamieszczonym w jakimś "świerszczyku", to zapewne uznalibyśmy je za pornografię. No właśnie - czy ważny jest tylko zamiar twórcy, czy treść i forma dzieła także?

Pisarz Stanisław Srokowski powiedział mi, że "pornografia niszczy poczucie estetyki....Jeżeli jest zagrożenie estetyczne, to z tego wynika zagrożenie etyczne". Młody grafik komputerowy, Dorota Borzuchowska twierdzi zaś, że pornografia może być "jedną z wielu dziedzin sztuki". Wszystko zależy od tego, jak zostanie wkomponowana w otoczenie. Poeta Bohdan Urbankowski mówi krótko: "Albo coś przemawia do człowieka poniżej, albo powyżej pasa".







Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (24):

Sortuj komentarze:

Sztuką jest nawet aktorka z Kiepskich o nazwisku *Sztuka*, która zawiana chciała lecieć samolotem ze Szczecina do stolicy. Ten imaż/wizerunek to również sztuka...

Komentarz został ukrytyrozwiń

kiedyś Stachura (chyba?) napisał "Wszystko jest poezja", może "wszystko jest sztuka"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy opisana przeze mnie wczoraj sztuka to sztuka? A jeśli tak, co nie jest sztuką?

Komentarz został ukrytyrozwiń

1. Paulino, okraszasz wypowiedzi ciekawymi historiami.
2. Dzisiaj przysłała mi "Gazeta Krakowska" numer z 30 kw. 2007 z moim artykulem "Czy kierowcy powinni ponosić koszty leczenia ofiar wypadków" i przeczytałem tam artykuł "Samogwałt i róże" o "sztuce" teatralnej pt. "Zbombardowani". Coś koszmarnego! Znanym aktorem tam grającym jest Krzysztof Globisz.
Parę cytatów?
wyjmuje spod podłogi ciało niemowlaka i zaspokaja nim głód;
symulacja seksualnego molestowania nieletniej;
seks oralny;
defekacja;
oddawanie moczu;
pederastia;
wyssanie oczu z oczodołów;
problem ze spuszczeniem się;
ofiara 3/4 spektaklu masturbowała się.
Oto współczesna sztuka. Dobrze, że krytyczka (Magda Huzarska) należy jeszcze do normalnej części widzów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale czasem to moje spostrzeżenie nie ma negatywnego nacechowania. Na przykład byłem kiedyś z siostrą w Wilnie. To była taka wycieczka dość mocno nacechowana patriotycznie, ślady polskości w Wilnie i te sprawy... No i tak jeździmy sobie po mieście autokarem, aż tu nagle: bach - wielki (trzymetrowy), blaszany, pordzewiały hak wbudowany w sam środek tympanonu jakiegoś neoklasycystycznego budynku. Aż do wyjazdu nie udało się nam dowiedzieć, po co to tam zostało wmurowane, co więcej, organizatorka wyjazdu zaczęła na mnie patrzyć z niejaką podejrzliwością, czy aby ze mną wszystko w porządku (ona nie widziała tego haka z okna autokaru).
No ale tak się złożyło, że siostra pojechała znowu do Wilna po kilku latach. I tego haka już nie było, było za to jakieś wielkie jajo gdzieś w pobliżu centrum, czy coś w tym rodzaju. Ona te jajo skojarzyła jakoś z tamtym hakiem i kiedy zaczęła się dopytywać, okazało się, że i hak i jajo to efekty działań pewnej aktywnej grupy happeningowo-instalacyjnej. I w ten sposób Wilno zapadło mi w pamięć nie tylko jako miasto, gdzie trzeba przejść pod Ostrą Bramą, ale i miasto wielkiego haka wmurowanego w tympanon.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam: nie chciałabym być przemądrzała, ale dla mnie już samo zdefiniowane czegoś jako"sztuka" jest szalenie trudne.
Mnie osobiście bardzo podoba się to słowo w sensie "umiejętność", gdyż podkreśla ono walory warsztatu i oddala od ironicznej definicji "sztuki" jako czegoś ogólnie niezrozumiałego, tak jak owa definicja sztuki współczesnej.
Nie lubię tej definicji, bo z autopsji wiem,ze dla mnie za uboga. Ciągle odkrywam nowych artystów, ciągle mnie wzruszają, choć na pewno nie są oni tak uniwersalni i ponadczasowi jak ich poprzednicy.
Moim zdaniem sztuka współczesna popada w skrajności: z jednej strony nadmiar konceptualizmu ( ba nawet minimalizmu) prowadzący do przerostu treści nad forma, z drugiej strony sztuka czysto estetyzująca,właściwie wyzuta z głębszej treści i o charakterze czysto dekoracyjnym. Sztuka powinna dostarczać emocji ( ha ha w przypadku obrazu Courbeta,role te chyba spełnia :)). Obecnie sztuka odnosi się wyłącznie do intelektualistów i kolekcjonerów.
Brak sztuki ogólnie dostępnej. A raczej tam gdzie powinna być obecna na codzień .
Sztuka dla ludzi, nie sztuka dla sztuki.
Ale wszystko odchodzi i powraca, po epoce dionizyjskiej, nadejdzie apollińska.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trafiłeś po prostu Adam w "10", gratulacje :D. Chociaż rozmawiałem niedawno z pewną panią z ASP i ona powiedziała, że w ostatnim czasie zauważa powolną tendencję zmierzającą w kierunku większej sensowności dzieł, zarówno w sensie znaczeniowym, jak i estetycznym. Chwalebne, czyż nie? (szczególnie po tym, jak dziełem sztuki okazuje się nawet kupa twórcy na podeście)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Paulina: czy zgodziłabyś się z takim ogólnym twierdzeniem, że jak widzę coś i nie wiem po co to jest, to zachodzi duże prawdopodobieństwo, że jest to sztuka współczesna?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj oj oj.... proponowałbym jednak nie wmanewrowywać środowisk LGBT w przemysł pornograficzny, który jako jeden z najbardziej prężnie rozwijających się gałęzi przemysłu na świecie jest jednak skierowany w ogromnej większości do osób heteroseksualnych.
Co do publikowania prowokacyjnych zdjęć, to nie sądzę, aby "pewien działacz gejowski" miał ochotę publikować tego typu prace na portalu informacyjnym. Głównie dlatego, że poza odpowiedzialnością i świadomością faktu, że portal ten dostępny jest także dla osób niepełnoletnich, wobec których prezentowanie treści pornograficznych jest przestępstwem, posiada jeszcze poczucie smaku i estetyki, która pozwala mu na autocenzurę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mirku: Istnieje przypuszczenie, ze Courbet "sportretował"..."żonę kumpla" , malarza James'a Whistler'a,który był jego uczniem. A dokładniej chodziło o jego modelkę - Joanne Hiffernan, którą Whistler "wypożyczył" Courbetowi. Miedzy tym ostatnim a piękną Joanną wywiązał się ognisty romans.

Istnieje teoria, według której, Courbet zaczął malować obrazy "erotyczne" w ramach protestu przeciwko zakamuflowanej pornografii w sztuce epoki Empire(II Cesarstwo), która czerpiąc garściami z modeli sztuki rzymskiej (a także pompejańskiej,o której wspomina wcześniej Adam ), współistniała z powszechną pruderią obyczajów (pozorną) w Europie znaną jako epoka wiktoriańska...

Można zatem dojść do wniosku,ze Courbet namalował ten obraz w pewnym sensie jako "anty-pornograficzny"...co nie zmienia faktu, ze może on wzbudzać mieszane odczucia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.